Wywoływanie duchów w Olsztynie. Ks. prof. Robert Skrzypczak ostrzega przed konsekwencjami

Nie ma czegoś takiego, jak bezpośrednie nawiązywanie kontaktu ze zmarłym. Bogata praktyka Kościoła wskazuje, że pod tożsamość znanych zmarłych osób podszywają się często demony, chcąc wykorzystać tego, który otwiera się na ich działanie. Ludzi trzeba przestrzec przed udziałem w tym wydarzeniu - mówi ks. prof. Robert Skrzypczak o wywoływaniu duchów, które organizuje Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie.
31 października w Olsztynie organizowany jest miejski seans spirytystyczny. Wydarzenie nazwane „Wielkim olsztyńskim wywoływaniem duchów” odbędzie się przy okazji tzw. Halloween. W siedzibie Miejskiego Ośrodka Kultury zebrani mają „próbować nawiązać kontakt z duchami dawnych mieszkańców Olsztyna”, którzy mieliby opowiedzieć o dawnym życiu miasta. Wydarzenie ma prowadzić „Nataniel Umbra - medium, jasnowidz, zielarz i energoterapeuta w jednej osobie”.
O komentarz do tego wydarzenia poprosiliśmy ks. prof. Roberta Skrzypczaka, duszpasterza i teologa z Akademii Katolickiej w Warszawie.
– Dane Pisma Świętego, wypowiedzi nauczania kościelnego – wszystko to zgodnie przestrzega przed praktyką niezdrowej ciekawości czy uzyskiwania jakichś korzyści ze spirytyzmu. Mieszkańcom Olsztyna proponuje się coś, co wygląda na jakąś przyjemną rozrywkę – jakby oprowadzanie po ulicach miasta, tylko kilka pokoleń wcześniej – powiedział.
– Nie ma czegoś takiego, jak bezpośrednie nawiązywanie kontaktu ze zmarłym. Bogata praktyka Kościoła wskazuje, że pod tożsamość znanych zmarłych osób podszywają się często demony, chcąc wykorzystać tego, który otwiera się na ich działanie. Ludzi trzeba przestrzec przed udziałem w tym wydarzeniu. Można też z góry powiedzieć, że nie mamy tylu egzorcystów, żeby później sprostać ewentualnym konsekwencjom – dodał.
W ocenie warszawskiego profesora zainteresowanie spirytyzmem jest w Polsce coraz silniejsze.
– Obawiam się, że jesteśmy o centymetr od wywołania nowej pasji, która polega na poznawaniu słowiańskiego pogaństwa. Jest to podsycane zapowiadanymi filmami i serialami, które mają przedstawiać historię sprzed chrztu Polski. Towarzyszy temu próba pokazania w krzywym zwierciadle Kościoła i ewangelizacji jako czegoś, co zdusiło rzekomo piękną, pierwotną słowiańską kulturę – powiedział.
– Apoteoza pogaństwa nie bierze pod uwagę, że istnieją złe duchy – rzeczywistość, która jest mocniejsza od nas. My, katolicy wierzący w Chrystusa, wyrażamy miłość wobec naszych zmarłych, ale zawsze poprzez Zbawiciela. Przyjmuje to postać modlitwy za zmarłych i nadziei, że tym, którzy żyją w czyśćcu, pomożemy osiągnąć niebo. Poprzez seanse spirytystyczne nie można doprowadzić do spotkania z „dobrymi duchami” – może to prowadzić tylko do kontaktu ze złymi duchami – kontynuował.
– Każdy kontakt ze złym duchem jest brzemienny w skutki. Dlatego naszym obowiązkiem jest przestrzegać. Ludzie, którzy chcą się w ten sposób zabawiać albo namawiają innych do udziału w podobnych wydarzeniach, biorą na siebie ogromną odpowiedzialność – dodał.

Jak stwierdził, wydarzenia w Olsztynie nie da się bronić poprzez wskazanie na historyczny, edukacyjny aspekt. – To próba zakamuflowania czegoś bardzo złego. Kościół zawsze przestrzegał przed posługiwaniem się magią, okultyzmem, spirytyzmem, wróżbiarstwem czy chiromancją. To grzech ciężki, śmiertelny – czyli coś, co pozbawia człowieka łaski, duchowej bariery immunologicznej. To uderzenie w pierwsze przykazanie. Nie mówimy o rzeczach banalnych. Przestrzegamy przed realnym kontaktem ze złem pod pozorem zabawy – zauważył.
Ksiądz profesor podkreślił też, że olsztyński seans spirytystyczny jest „próbą zadania gwałtu ludziom, którzy są po tamtej stronie życia” poprzez nieuprawnione wykorzystanie ich tożsamości. W ocenie kapłana, sprawą powinna zająć się kuria metropolitalna w Olsztynie, ostrzegając mieszkańców przed konsekwencjami duchowymi udziału w tym wydarzeniu.
PCh24.pl






