Horror we Wiedniu. Po straumatyzowaną 12-latkę przyjechał... mężczyzna z rogami

Opieka społeczna we Wiedniu zajęła się 12-letnią, straumatyzowaną dziewczynką. Przyjechał po nią mężczyzna z pentagramem na czole i rogami przykręconymi do głowy. Dziecko ze strachu wyskoczyło przez okno.
Można byłoby pomyśleć, że to jakiś teatr absurdu albo kiepski horror; a jednak rzecz wydarzyła się naprawdę. Opieka społeczna we Wiedniu miała zabrać z dotychczasowego domu 12-letnią dziewczynkę. Dziecko panicznie bało się mężczyzn, bo miało być wielokrotnie wykorzystywane i maltretowane. Opieka miała świadomość, że chodzi o bardzo trudny i wrażliwy przypadek. Dlatego zalecono spokojne przewiezienie dziecka, bez presji czasowej. Wskazano też, że po 12-latkę powinna przyjechać jakaś kobieta.
Hier der Geschäftsführer, Diversity Manager und Betreuer der Wiener Organisation „Homebase“, die sich für „Systemsprenger“ einsetzt und laut Berichterstattung 6-stellig monatlich durch Steuergelder alimentiert wird .
— Rona (@ronalyze) July 26, 2026
Ein durch sexuelle Gewalt schwer traumatisiertes Mädchen… pic.twitter.com/FZY885CJ9b
Organizacja, która miała zrealizować zadanie, postanowiła jednak działać inaczej. Po 12-latkę wysłano mężczyznę - w dodatku nader specyficznego. "Opiekun" ma na czole wytatuowany pentagram. Nosi długą brodę, w uszach tzw. tunele. Do głowy ma też przykręcone czarne rogi... Jak wynika z opisu sprawy w protokole, kiedy ten ewidentny satanista przyjechał po 12-latkę, dziecko nie chciało wyjść z pokoju. Zagroził, że jeżeli mu nie otworzy, sam tam wejdzie. Przerażona dziewczynka postanowiła uciekać. Wyskoczyła przez okno z pierwszego piętra. Miała krzyczeć, że woli umrzeć, niż pójść gdzieś z tym osobnikiem. Na skutek skoku, dziecko złamało nogę i rękę.
Co ciekawe, sprawie przyjrzał się wiedeński rząd. Za kwestie opieki społecznej odpowiada liberalna partia Neos. Jak podano w komunikacie, nie stwierdzono żadnego uchybienia. Wysłanie po straumatyzowaną dziewczynkę rogatego satanisty jest widocznie normalną wiedeńską praktyką.
Źródło: Junge Freiheit






