Import rosyjskiej ropy. Jak Trump wodzi za nos Brukselę

„Donald Trump po raz kolejny wpływa na politykę Unii Europejskiej, wodząc ją za nos. Czy najpierw USA naciskają na kraje UE, by nakładały coraz więcej sankcji [na Rosję] ryzykując rewanż (…), a potem sprzedają te same rosyjskie produkty energetyczne partnerom UE po zawyżonej cenie?” – zastanawia się niemiecki dziennikarz i komentator Jochen Mitschka.
Przypomnijmy: po piątkowej rozmowie telefonicznej z Władimirem Putinem amerykański prezydent ogłosił, że w najbliższych miesiącach Rosja przyśle Stanom Zjednoczonym i innym krajom łącznie miliony ton swojej ropy naftowej. Departament Skarbu USA czasowo odstąpił od sankcji wymierzonych w państwo Putina. Najbardziej prawdopodobnym bezpośrednim powodem tych posunięć są zbliżające się wybory uzupełniające do Kongresu. W przypadku niepowodzenia Republikanom grozi utrata większości. Prezydent chce więc pozyskać głosy niezadowolonych farmerów.
Mitschka pokazuje dodatkowy kontekst. Około miesiąca temu Trump podpisał ustawę umożliwiającą nakładanie ceł na największych odbiorców rosyjskiej energii. Wcześniej i później „namawiał” Unię Europejską do utrzymywania ostrego kursu wobec Kremla, w tym do wstrzymania zakupów surowców. Oficjalnym powodem był deklarowany cel ucięcia strumienia pieniędzy finansujących wojnę na Ukrainie.
W odpowiedzi Komisja Europejska ogłosiła zamiar zupełnego odejścia od sprowadzania rosyjskiej ropy i gazu, począwszy od 1 stycznia 2028 r. Jak dotychczas udział tego kraju w imporcie ropy do UE spadł z prawie 24% na początku wojny do poniżej 3%.
Z kolei w przypadku oleju napędowego przed najazdem Rosji na Ukrainę kraje północno-zachodniej Europy ściągały go więcej niż połowę swojego zapotrzebowania. Wskutek embarga już po roku wojny zostało z tego zaledwie 2 procent. Niedobór pokrywają transporty z Chin, Korei Południowej oraz Indii.
Ponad tydzień temu Waszyngton zażądał od Europy uwolnienia 100 milionów baryłek oleju napędowego z rezerw, w ciągu 20 dni.
„Spekulacje, że UE mogłaby w przyszłości kupować amerykański olej napędowy po wyższej cenie, nie zostały jeszcze potwierdzone. Nie są jednak całkowicie bezpodstawne. W umowie handlowej z lata 2025 roku Europa zobowiązała się do zakupu amerykańskiej energii o wartości 750 miliardów dolarów. I obecnie staje się jasne, kto kontroluje cenę oleju napędowego” – wskazuje komentator.
Jak odnotowuje Mitschka, Unia Europejska jest zmuszana [przez Waszyngton] do przestrzegania sankcji i musi nabywać energię po wyższych cenach. Z koeli same Stany Zjednoczone zastrzegają sobie prawo do zakupu od Moskwy, w razie potrzeby, surowca oraz oleju napędowego, o ile ceny paliw zaczną negatywnie wpływać na ich własną kampanię wyborczą. „Europa ponosi koszty, Waszyngton pozwala sobie na swobodę. Bruksela i Berlin jak dotąd unikają publicznego pytania o to, kto ostatecznie korzysta z czyjej energii” – czytamy.
Źródło: TKP.at
RoM






