Interia: Amerykanie mogli wycofać wojska z Polski przez...przypadek

Interia.pl, powołując się na swoje źródła w Ministerstwie Obrony Narodowej sugeruje, że zaskakująca decyzja o wycofaniu z Polski jednostek rotacyjnych mogła być skutkiem braku komunikacji na najwyższych szczeblach amerykańskiej władzy.
„Z rozmów Interii z osobami znającymi kulisy sprawy wstrzymania amerykańskiej rotacji, a także całego dialogu Warszawy z Waszyngtonem w tym temacie, wynika, że... mogło dojść do pomyłki. Chociaż zważywszy na wagę sprawy i konsekwencje dla relacji dwustronnych brzmi to niedorzecznie, w polskim rządzie jest to scenariusz bardzo poważnie brany pod uwagę” - przekonuje portal.
W zeszłym tygodniu amerykańskie jednostki zmierzające do naszego kraju w ramach zmian rotacyjnych otrzymały nagle rozkaz powrotu do kraju. Żołnierze dowiedzieli się o decyzji poprzez SMS. Część z nich w momencie otrzymania komunikatu przebywała już w naszym kraju, inni zmierzali właśnie do Polski. Pomyłka mogła polegać na tym, że rozkaz powrotu otrzymały...niewłaściwe jednostki. Kilka dni wcześniej administracja Donalda Trumpa ogłosiła wycofanie 4 tys. żołnierzy stacjonujących w Niemczech, co było odpowiedzią na krytykę rządu kanclerza Merza wobec amerykańskich działań na Bliskim Wschodzie.
Według przedstawicieli MON, decyzja zaskoczyła kluczowych amerykańskich dowódców, na czele z gen. Christopherem LaNevem, dowódcą sił lądowych Armii Stanów Zjednoczonych, oraz gen. Alexusem Grynkewichem, szefem Dowództwa Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych w Europie (EUCOM) i Naczelnym Dowódcą Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR). Grynkewich tuż po wybuchu całego skandalu zapewnił MON, że "decyzja nie dotyczy zmniejszenia liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce".
Również w Pentagonie MON usłyszał, że decyzja o redukcji amerykańskiej obecności w Europie miała nie dotknąć Polski. - Strona amerykańska oficjalnie nie przesłała żadnych informacji poza komunikatem od gen. Grynkewicha, że sprawa nie dotyczy Polski - zapewnia nas jedno ze źródeł w MON. W podobnym tonie brzmiały oficjalne komunikaty polskich polityków. Zarówno szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz jak i jego zastępca Cezary Tomczyk zapewniali, że decyzja dotyczy Niemiec.
Kierownictwo MON rusza właśnie do USA. W najważniejszych amerykańskich instytucjach zamierza wyjaśnić, dlaczego Waszyngton wstrzymał rotację 4 tys. żołnierzy do Polski.
Źródło: interia.pl
PR






