IPN nadal bez prezesa. Senatorowie Senatorowie debatowali nad kandydaturą dr. Mateusza Szpytmy

1-1246971_m.jpg
dr Mateusz Szpytma / fot. IPN / ipn.gov.pl

Nie jestem człowiekiem, który będzie robił rewolucję w IPN – zapewnił w czwartek w Senacie dr Mateusz Szpytma, kandydat na prezesa tej instytucji. Senator KO Sławomir Rybicki wyraził wątpliwość wobec jego kandydatury, podkreślając potrzebę odpolitycznienia Instytutu i przywrócenia go obywatelom.

Senatorowie debatowali w czwartek nad kandydaturą dr. Mateusza Szpytmy na prezesa IPN. To drugie podejście parlamentu do obsadzenia wakatu po Karolu Nawrockim, który w sierpniu ubiegłego roku objął urząd prezydenta. Poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem w listopadzie, kiedy Sejm odrzucił kandydaturę dr. hab. Karola Polejowskiego.

Zgodnie z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej prezesa IPN powołuje i odwołuje Sejm zwykłą większością głosów, za zgodą Senatu, na wniosek Kolegium IPN, które zgłasza kandydata spoza swojego grona. Kadencja prezesa trwa pięć lat. Głosowanie ws. wyboru Szpytmy na prezesa IPN zaplanowano na czwartkowe popołudnie.

Zróbmy to razem!

- Nie jestem człowiekiem, który - gdybym został prezesem - będzie robił rewolucję w Instytucie Pamięci Narodowej. Jestem człowiekiem, który woli ewolucję, woli drobnymi krokami zmieniać instytucję i uważam, że zaproponowałem program. Badanie rejestru zbrodni, nowe zagadnienia projektowe uważam za bardzo istotne – ocenił Szpytma. Zapewnił także, że nie konsultował zaproponowanego przez siebie programu z żadnym politykiem.

Senator PiS Aleksander Szwed podczas dyskusji zaznaczył, że „decyzja o powołaniu prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dotyczy jednej z najważniejszych instytucji odpowiedzialnych za zachowanie i ochronę polskiej pamięci historycznej”. - Kandydatura pana doktora Mateusza Szpytmy to kandydatura doświadczonego historyka, naukowca i wieloletniego pracownika Instytutu Pamięci Narodowej, który zna tę instytucję od środka i przez lata, a w zasadzie od początku funkcjonowania Instytutu Pamięci Narodowej, angażował się w jego misję – ocenił.

Senator Sławomir Rybicki (KO) oświadczył, że na czele IPN-u powinna stać osoba o „niekwestionowanym autorytecie naukowym i moralnym, która swoim dotychczasowym dorobkiem udowodniła przywiązanie do niezależności oraz rzetelności badawczej”. W tym kontekście przypomniał byłych prezesów IPN – Leona Kieresa i Janusza Kurtykę.

Dodał także, że kandydatura dr. Szpytmy budzi u niego głębokie wątpliwości. - Trudno bowiem uznać za zapowiedź nowego otwarcia, skoro istnieje ryzyko graniczące z pewnością kontynuacji polityki prowadzonej przez ostatnią dekadę. Wbrew kreowanemu wizerunkowi osoby apolitycznej i stojącej ponad podziałami, pan Mateusz Szpytma od lat należy do ścisłego kierownictwa Instytutu i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli modelu zarządzania IPN-em, który doprowadził do głębokiego kryzysu tej instytucji – przekonywał.

Senator KO Adam Bodnar zwrócił uwagę, że „Senat - a wcześniej Sejm - debatuje nad powołaniem prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, a jednocześnie 170 historyków, niezwykle poważne nazwiska mówią: »My się nie zgadzamy. Nie chcemy, aby decyzja została podjęta w tym właśnie kierunku«”.

Podkreślił, że wśród sygnatariuszy listu znalazł się m.in prof. Andrzej Friszke. - Postać absolutnie niebudząca jakichkolwiek wątpliwości co do swojego autorytetu moralnego, siły i rzetelnej analizy jednak taki list podpisuje. Myślę, że powinniśmy o tym pamiętać – dodał.

Do kwestii listu odniósł się także dr Szpytma. - Jeśli chodzi o apel, sprzeciw wobec mojej kandydatury, chciałem zdecydowanie zdementować, jakoby była to petycja 170 historyków, 170 naukowców. To petycja 308 obywateli, z których część jest historykami, część jest naukowcami; 308, z których 111 jest anonimowych – przekonywał.

Poparcie dla kandydatury Szpytmy wyraził senator Waldemar Pawlak. - W imieniu senatorów PSL przedstawiam pozytywną opinię i informuję Senat, że będziemy głosowali za powołaniem Mateusza Szpytmy na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – zadeklarował. Jak mówił, „możemy mówić o polityce marzycielskiej, ale też musimy patrzeć na to, jakie są dzisiaj realia”.

- Otóż realia są takie, że zgodnie z ustawą o IPN prezesem IPN-u do dzisiaj jest Karol Nawrocki, ponieważ ustawa mówi, że do czasu powołania nowego prezesa poprzedni jest prezesem IPN-u. Taki jest stan prawny. Nie odnoszę się do stanu faktycznego, bo stan faktyczny się zmienił z chwilą powołania pana Karola Nawrockiego na prezydenta RP, ale pozostawił swoje upoważnienia i na podstawie tych upoważnień Instytut Pamięci Narodowej funkcjonuje – zauważył Pawlak.

Ocenił, że kandydatura Szpytmy jest „kandydaturą zbliżoną do kompromisu, która pozwalałaby na pewną ewolucję całej instytucji, ewolucję w kierunku umiarkowanego i naukowego, uczciwego podejścia do naszej historii”.

Mateusz Szpytma z IPN-em związany jest od 2000 r. Stanowisko wiceprezesa objął dziesięć lat temu, gdy na czele Instytutu stanął Jarosław Szarek. Wcześniej był ekspertem w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, asystentem i wicedyrektorem sekretariatu prezesa Janusza Kurtyki. W latach 2015–2016 kierował Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Sprawie ratowania Żydów przez Polaków podczas okupacji niemieckiej poświęcił kilka publikacji naukowych. Pisał też o historii polskiego ruchu ludowego po II wojnie światowej. Jeszcze podczas studiów (historia i prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim) był uczestnikiem i współorganizatorem wypraw do Ukrainy, w trakcie których przeprowadzano inwentaryzację inskrypcji i herbów (m.in. w kościołach, pałacach i na pomnikach) wykonanych przed 1945 r.

Źródło: PAP

IPN_Warszawa_-_Archiwum_-_drzwi_wejsciowe.jpg
IPN / fot. Botev / Wikimedia Commons

Nieprawdopodobny skandal w IPN! Wydano zgodę, by Ukraińcy... prowadzili ekshumacje w Polsce

Do niewiarygodnego wprost skandalu doszło w Instytucie Pamięci Narodowej. Podczas gdy Ukraińcy od wielu lat skutecznie odmawiają wzięcia odpowiedzialności za ludobójstwo na Polakach, IPN informuje o tym, że wyraził zgodę na... prowadzenie prac przez „stronę ukraińską” w miejscowości Jureczkowa na terenie Podkarpacia. Jakby tego było mało, ukraiński urzędnik wygłosił hucpiarską deklarację jakoby ta...Czytaj dalej
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: