Jak nie drzwiami to oknem. "Transpłciowy" projekt lewicy przygotowywany po cichu

Identyfikująca się jako "ministra" Katarzyna Kotula przyznała, że nie zamierza informować opinii publicznej na temat postępów w pracy nad rządowym projektem o "uzgodnieniu płci". Równocześnie lewicowi parlamentarzyści i organizacje LGBT+ pracują nad własnymi rozwiązaniami.
Minister ds. równości podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu do spraw Równouprawnienia Społeczności LGBT+ przyznała, że "okres kampanii to nie najlepszy czas na rozpoczynanie dyskusji na temat praw osób transpłciowych". Dlatego też postanowiono, że o pracach nad rządowym projektem dotyczącym tzw. uzgodnienia płci, nie będzie się informować mediów.
"Rozmawiamy o rządowym projekcie ustawy o uzgodnieniu płci. Dlaczego o nim nie mówimy publicznie, dlaczego o nim nie mówimy w mediach? Ponieważ podjęliśmy decyzję, że do końca kampanii prezydenckiej i do końca procesu związanego z ustawą o związkach partnerskich nie chcemy o tym mówić" - mówiła Kotula.
Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", równocześnie trwają prace nad wspólnym projektem posłów Lewicy, KO, Polski 2050 i organizacji LGBT. Do Sejmu wpłynęła już petycja w tej sprawie Stowarzyszenia Tęczowi Społecznicy.
Celem projektu jest ułatwienie i sformalizowanie procedury tzw. uzgodnienia płci. Dotychczas państwo polskie akceptuje płeć uznaniową, wyłącznie jeśli dana osoba zdecydowała się pozwać swoich rodziców. Procedura została wypracowana w latach 90. XX wieku wskutek serii orzeczeń Sądu Najwyższego.
Teraz ma się to zmienić. Jak informuje "Rz", petycja, która właśnie wpłynęła do Sejmu, przewiduje uznanie zadeklarowanej płci w tzw. postępowaniu nieprocesowym w sądach. Homo-aktywiści zobowiązują Ministerstwo Sprawiedliwości do wyznaczenia do tego celu specjalnych sądów okręgowych.
Decyzje miałyby podejmować placówki w Katowicach, Łodzi, Warszawie i Gdańsku. "Uzgodnienie płci" miałoby nastąpić w ciągu trzech miesięcy od złożenia wniosku na podstawie m.in. załączonej do niego dokumentacji medycznej i opinii biegłych. Tekst nie wspomina o wymogach w postaci interwencji chirurgicznej.
Źródło: rp.pl
PR







