Jak Niemcy i Litwini mordowali Polaków w Ponarach. 85 lat temu zaczęła się rzeź

W Wilnie trwają uroczystości związane z 85. rocznicą zbrodni w Ponarach. Z niemieckiego rozkazu żołnierze z oddziału litewskich kolaborantów „Ypatingasis burys” rozstrzelali tam około 100 tysięcy osób.
Większość z nich była obywatelami Rzeczpospolitej, głównie pochodzenia żydowskiego, również rdzennie polskiego. Brutalnie zostali tam zamordowani przedstawiciele wileńskiej inteligencji w tym katoliccy księża.
Ponary były przed wojną małą urokliwą wsią, oddaloną około dziesięć kilometrów od Wilna. Szła tamtędy ważna linia kolejowa oraz szosa łącząca Wilno z Grodnem. Kiedy we wrześniu 1939 roku polskie Kresy zajęli Sowieci, w Ponarach postanowili wybudować wojskową bazę paliw płynnych. W tym celu wykopano siedem ogromnych dołów, w których planowano zakopać zbiorniki na paliwo. Nigdy do tego nie doszło, gdyż w czerwcu 1941 roku Wileńszczyznę zajęli Niemcy, którzy ogromne wykopy w Ponarach upatrzyli sobie na miejsce masowych zbrodni.
W pierwszym etapie eksterminacji, od września 1941, rozstrzeliwano Polaków pochodzenia żydowskiego. Niemcy do wykonywania egzekucji w Ponarach zaangażowali kolaborujących z nimi żołnierzy litewskich. Utworzyli z nich oddział egzekucyjny nazwany po litewsku - Ypatingasis burys – czyli oddział specjalny. Natomiast miejscowa ludność nazywała ich pogardliwie „strzelcami ponarskimi”.
Oddział ten podlegał bezpośrednio pod rozkazy SD (Służba Bezpieczeństwa Reichsführera SS) i Sipo (Niemiecka Policja Bezpieczeństwa). Do formacji należało kilkuset Litwinów. Za swoje mordercze usługi dostawali od okupantów pieniądze. Do tego Niemcy pozwolili im sprzedawać odzież, zdartą z ofiar przed egzekucją.
W okresie wykonywania egzekucji z Ponarów wysiedlono większość zamieszkałej tam ludności. Teren, na którym znajdowały się doły śmierci, ogrodzono drutem kolczastym. Całą dobę pilnowali go strażnicy. Do tego wokół miejsca egzekucji założono pola minowe. Wszystko po to, aby nikt nie dowiedział się o dokonywanych tam zbrodniach. Zabezpieczenia te udawało się jednak omijać zwiadowcom AK. – Nasz dowódca mówił, że trzeba zdobyć wiedzę na temat zbrodni w Ponarach i dlatego wysyłał nas tam czasami. Wchodziliśmy na drzewa. Mieliśmy ze sobą lornetki. Kilka razy widziałem jak litewscy szaulisi rozstrzeliwują w Ponarach ludzi. To było dla mnie, młodego chłopaka, wstrząsające doświadczenie – wspomniał nieżyjący już Edward Zujewicz, żołnierz wileńskiego AK.
O tym, co działo się w Ponarach, najwięcej wiemy z notatek mieszkańca tej miejscowości, Kazimierza Sakowicza, dziennikarza i żołnierza AK. Notatki te w postaci książki wydał IPN. Stanowią one owoc obserwacji, które Sakowicz prowadził z okna na poddaszu swojego domu. Zapisywał zarówno to, co sam widział, jak i to, co usłyszał od innych. Notatki chował do butelek i zakopywał w ogrodzie. Znaleziono je po wojnie. Kazimierza Sakowicza w roku 1944 zabili litewscy kolaboranci.
Szacuje się, że Polacy stanowili około 20 procent wszystkich osób rozstrzelanych w Ponarach. Byli wśród nich ludzie skazani na śmierć decyzją niemieckich sądów, osoby zatrzymane podczas łapanek ulicznych oraz zakładnicy dobierani spośród polskich elit na podstawie tzw. list proskrypcyjnych, przygotowanych przez litewską kolaboracyjną policję Sauguma.
W Ponarach rozstrzelano młodych uczniów wileńskich gimnazjów, harcerzy, przedstawicieli inteligencji, księży, profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego, żołnierzy AK. Zamordowano światowej sławy naukowców: profesora Kazimierza Pelczara, pioniera polskiej onkologii, a także profesora Mieczysława Gutkowskiego, wybitnego znawcę skarbowości i prawa skarbowego. Do ofiar należeli także wybitny adwokat Mieczysław Engiel oraz znana w Wilnie doc. Wanda Rewińska, geograf i zasłużona działaczka harcerska.
Zamordowano tam również kilku wybitnych kapłanów katolickich. Ksiądz Romuald Świrowski był proboszczem parafii św. Ducha w Wilnie, prezesem Akcji Katolickiej w Wilnie oraz oficjalnym przedstawicielem Kurii Arcybiskupiej w Radzie Wojewódzkiej ZWZ-AK. W więzieniu na Łukiszkach siedział on w jednej celi z ks. Stanisławem Bielawskim, który tak wspominał ostatnie dni życia ks. Świrowskiego „Kilka dni po aresztowaniu wzięto go na badanie, po którym wrócił skatowany. Oskarżono go o przynależność do kierownictwa wileńskiego AK”.
Z notatek Kazimierza Sakowicza wiemy, że ksiądz Romuald Świrowski został rozstrzelany w Ponarach razem z dużą grupą młodzieży. Na miejscu kaźni ukląkł i modląc się, zwrócony twarzą ku przywiezionym razem z nim chłopcom, czynił znak krzyża. W takiej pozycji dosięgły go kule okrutnych litewskich kolaborantów i katów.
W Ponarach zabito również ks. Tadeusza Zawadzkiego – jezuitę, proboszcza parafii św. Piotra i Pawła na wileńskim Antokolu. Został aresztowany i rozstrzelany za czynne zaangażowanie w działalność polskiego podziemia niepodległościowego.
Łukiszki miały bardzo złą sławę. „Zostałem aresztowany przez Niemców za przynależność do AK. Przewieziono mnie do więzienia na Łukiszkach w Wilnie. Tam panowały nieludzkie warunki. Spaliśmy na betonowych posadzkach. Codziennie były tortury. Często więźniów wyprowadzano z celi na egzekucje. W tych czasach życie ludzkie było bardzo nisko cenione. Nie było mowy o żadnych prawach człowieka. Nie trzeba było wcale popełnić zbrodni, żeby zostać skazanym na najwyższy wymiar kary. W pobliskich od Wilna Ponarach litewscy szaulisi masowo rozstrzeliwali Żydów i Polaków tylko za to, że byli Żydami i Polakami. Ja przeżyłem tylko dlatego, że udało mi się uciec z konwoju śmierci do Ponar” – napisał w swoich wspomnieniach Kazimierz Michałowski ps. „Okularnik”, żołnierz 7 Wileńskiej Brygady AK.
W roku 1944, kiedy do Wilna zbliżała się Armia Czerwona, Niemcy w ramach akcji zacierania śladów swoich zbrodni, skierowali do Ponar specjalne komando, którego członkowie wydobywali zwłoki pomordowanych i palili je na proch lub posypywali żrącym wapnem. Według niemieckich dokumentów, w celu zniszczenia ludzkich zwłok sprowadzono do Ponar aż 180 ton wapna.
Masowe egzekucje w Ponarach były największą zbrodnią popełnioną w okresie okupacji niemieckiej na Kresach Północno-Wschodnich RP. Pomimo to Litwini nie upamiętniają zbrodni ponarskiej. Nie istnieje żadne muzeum jej poświęcone. Na miejscu są jedynie tablice memoratywne, fundowane przez Polaków, przy których 24 i 25 września (początek zbrodni ponarskiej 1941 rok) odbywają się uroczystości rocznicowe.
Adam Białous






