„Jedno obywatelstwo, jedna lojalność”. W USA rusza kampania przeciw urzędnikom z podwójnym paszportem

W czasie gdy polską scenę polityczną elektryzuje kwestia obywateli Ukrainy zajmujących prominentne stanowiska w administracji państwowej, również w Stanach Zjednoczonych trwa debata dotycząca urzędników posiadających podwójne obywatelstwo. Właśnie rusza kampania wzywająca do nieprzyznawania takim osobom poświadczeń bezpieczeństwa.
Phillip Linderman, przewodniczący Ben Franklin Fellowship i członek zarządu Center for Immigration Studies, zaapelował na łamach „The American Conservative”, aby pracownicy federalni posiadający podwójne obywatelstwo nie otrzymywali dostępu do informacji niejawnych.
W artykule „The Rocha Spy Case: Espionage and Conflicted Loyalty” („Sprawa szpiega Rochy: szpiegostwo i konflikt lojalności”), opublikowanym 10 czerwca na portalu The American Conservative, autor przypomina głośną sprawę szpiega działającego przez dziesięciolecia w strukturach amerykańskiego państwa na rzecz Kuby.
Victor Manuel Rocha, urzędnik Departamentu Stanu, przez ponad 40 lat potajemnie współpracował z kubańskim wywiadem. Pełnił funkcję ambasadora USA w Boliwii, a także pracował w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. W kwietniu 2024 roku sąd w Miami skazał go na 15 lat więzienia za zdradę i działalność szpiegowską. Jego aresztowanie w grudniu 2023 roku, a następnie przyznanie się do winy, wstrząsnęły amerykańską dyplomacją. Według władz USA była to jedna z najdłuższych i najgłębszych infiltracji rządu Stanów Zjednoczonych przez agenta obcego państwa.
Linderman argumentuje, że „administracja Trumpa musi wymagać od urzędników posiadających podwójne obywatelstwo zrzeczenia się drugiego obywatelstwa jako warunku uzyskania poświadczenia bezpieczeństwa”.
Departament Sprawiedliwości USA złożył pozew o odebranie Rochy obywatelstwa amerykańskiego uzyskanego w drodze naturalizacji. Linderman zauważa, że „od czasu zdemaskowania Algera Hissa jako radzieckiego szpiega Departament Stanu – i cały naród – nie doświadczył tak dotkliwej zdrady ze strony wysokiego rangą dyplomaty”.
Rocha był kolumbijskim imigrantem, który uzyskał obywatelstwo amerykańskie. Według dostępnych informacji jeszcze przed naturalizacją został zwerbowany przez kubański wywiad, który zachęcał go do kariery w amerykańskiej służbie zagranicznej.
Autor komentarza zwraca uwagę na problem podzielonej lojalności we współczesnych Stanach Zjednoczonych. Około 25 milionów imigrantów uzyskało amerykańskie obywatelstwo. Wielu z nich pochodzi z krajów takich jak Meksyk, Filipiny czy Indie, nadal deklarując lojalność wobec swojego narodu, nawet po uzyskaniu przez nich obywatelstwa amerykańskiego.
Zdaniem Lindermana szczególnie aktywną politykę prowadzi Meksyk, zachęcając emigrantów mieszkających w Stanach Zjednoczonych do utrzymywania politycznych, kulturowych i ekonomicznych więzi z ojczyzną, nawet po uzyskaniu obywatelstwa amerykańskiego.
Autor zaznacza, że choć nie istnieją oficjalne statystyki, uważa się, iż setki tysięcy pracowników federalnych związanych z bezpieczeństwem narodowym posiadają podwójne obywatelstwo. Wśród nich znajduje się nieokreślona liczba osób mających dostęp do informacji niejawnych. Departament Stanu chętnie rekrutuje takie osoby ze względu na znajomość języków obcych i doświadczenia zdobyte za granicą.
Choć większość z nich pozostaje lojalnymi obywatelami Stanów Zjednoczonych, Linderman twierdzi, że „dekady wielokulturowości i niezasymilowanej imigracji stworzyły subtelniejsze wyzwanie”. Chodzi o rosnącą liczbę urzędników posiadających silne związki z innymi państwami. Powiązania te mogą wpływać na proces decyzyjny, prowadzić do konfliktów interesów oraz zwiększać podatność na naciski ze strony obcych państw. Jak zauważa autor, „nawet gdy lojalność wobec Stanów Zjednoczonych jest niepodważalna, drugorzędne lojalności mogą komplikować podejmowanie decyzji w sprawach szczególnie wrażliwych”.
Z tego powodu przez lata Służba Bezpieczeństwa Dyplomatycznego Departamentu Stanu nie pozwalała funkcjonariuszom służby zagranicznej posiadającym podwójne obywatelstwo pracować w krajach, których byli obywatelami lub w których się urodzili. Według Lindermana ograniczenia te zostały złagodzone za administracji Joe Bidena i Kamali Harris.
Autor podkreśla również, że nawet osoby, których główna lojalność pozostaje bezspornie amerykańska, mogą zachowywać silne więzi emocjonalne z krajem pochodzenia. Nie jest to niczym niezwykłym, ponieważ wynika z więzi rodzinnych, wspomnień z dzieciństwa czy przywiązania do języka i kultury.
Zdaniem Lindermana współczesne realia różnią się od tych, z którymi mierzyły się wcześniejsze pokolenia. Dzięki łatwej komunikacji i globalnym środkom przekazu imigranci mogą utrzymywać znacznie silniejsze zaangażowanie polityczne w sprawy swoich krajów pochodzenia. „Niektórzy utrzymują więzi równie silne, a nawet silniejsze, niż ich przywiązanie do Stanów Zjednoczonych. Gdy interesy Ameryki zaczynają rozmijać się z interesami ojczyzny, mogą pojawić się sprzeczne lojalności” – ostrzega autor.
Linderman zastanawia się, co kierowało młodym Manuelem Rochą, zanim został zwerbowany do pracy dla wywiadu Fidela Castro. Jego zdaniem nie chodziło wyłącznie o ideologię. Przypuszcza, że kubańscy agenci odwoływali się również do poczucia latynoskiej solidarności i obowiązku przeciwstawienia się amerykańskiej dominacji. Według autora właśnie taka narracja mogła skłonić Rochę do szpiegowania na rzecz Kuby, podobnie jak Anę Belén Montes oraz być może innych, dotąd niewykrytych agentów.
Linderman twierdzi, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu niewielu ekspertów w Waszyngtonie przewidywało problemy, jakie mogą pojawić się wraz z rosnącą liczbą osób posiadających podwójne obywatelstwo i słabnącymi procesami asymilacyjnymi.
Przypomina również, że już w latach 30. XX wieku Departament Stanu wynegocjował serię traktatów dwustronnych, znanych jako traktaty Bancrofta, których celem było jednoznaczne określenie obowiązków osób przyjmujących obywatelstwo amerykańskie. Administracja USA dążyła wówczas do tego, aby nowi obywatele zrywali formalne więzi z państwami pochodzenia.
Standard ten został jednak osłabiony przez późniejsze orzeczenia Sądu Najwyższego. Zdaniem autora wyroki z lat 60. XX wieku „szeroko otworzyły drzwi dla podwójnej lojalności”, mimo że przysięga obywatelska wymagała „całkowitego zrzeczenia się i wyrzeczenia się wszelkiej wierności i lojalności wobec każdego obcego księcia, potentata, państwa lub suwerenności, którego dotychczas byłem poddanym lub obywatelem”.
Kolejne decyzje sądowe umożliwiły osobom posiadającym podwójne obywatelstwo powrót do kraju pochodzenia, stałe zamieszkanie za granicą, udział w wyborach, służbę wojskową czy pełnienie funkcji publicznych, przy jednoczesnym zachowaniu obywatelstwa amerykańskiego.
Linderman oczekuje, że administracja Donalda Trumpa ponownie podejmie temat podwójnego obywatelstwa i podwójnej lojalności. Zwraca uwagę, że obecne władze zajmują się już kwestią tzw. turystyki urodzeniowej, czyli sytuacji, w której zagraniczni rodzice decydują się na narodziny dziecka w USA, a następnie wracają do ojczyzny, zapewniając mu możliwość ubiegania się o amerykański paszport w przyszłości.
Autor postuluje, aby prezydent „otworzył kolejny front walki o jednolite obywatelstwo”, odmawiając poświadczeń bezpieczeństwa wszystkim urzędnikom posiadającym podwójne obywatelstwo.
Według szacunków spośród około 4 milionów Amerykanów posiadających poświadczenia bezpieczeństwa od 200 do 300 tysięcy ma również obywatelstwo innego państwa.
Jak zauważa Linderman, poświadczenie bezpieczeństwa przyznawane jest po szczegółowej weryfikacji przeszłości. Taki proces przeszedł również Rocha, a mimo to przez dziesięciolecia pozostawał niezdemaskowany.
Dlatego autor proponuje wprowadzenie dodatkowego wymogu dla osób posiadających podwójne obywatelstwo. Powinny one aktywnie zrzec się drugiego obywatelstwa niezależnie od tego, czy posiadają paszport innego państwa, czy jedynie zachowują formalne prawo do jego uzyskania.
Jak argumentuje Linderman, taki krok byłby ważnym sygnałem dla służby publicznej i mógłby ograniczyć część problemów związanych z konfliktami lojalności. Powołuje się przy tym na stanowisko Nicka Pietrowicza, starszego oficera ds. bezpieczeństwa w Departamencie Stanu, prawnika i stypendysty Ben Franklin Fellowship, który ostrzega przed rosnącym zagrożeniem kontrwywiadowczym wynikającym z niejednoznacznej lojalności osób posiadających podwójne obywatelstwo.
Zdaniem Pietrowicza dostęp do informacji niejawnych powinny mieć wyłącznie osoby posiadające wyłącznie obywatelstwo amerykańskie.
W konsekwencji Linderman wzywa administrację Trumpa do rozpoczęcia działań mających na celu eliminowanie z najbardziej wrażliwych stanowisk państwowych osób posiadających podwójne obywatelstwo.
Źródło: theamericanconservative.com
AS






