Kaja Godek: aborcjonistom chodzi o to, aby zabić jak najwięcej dzieci

Posłowie niestety tak funkcjonują. Przyzwyczaili się do rozmawiania o mordowaniu dzieci, bo one są małe i nie mogą się bronić. Posłowie stosują przemoc wobec niewinnych i bezbronnych - ocenia Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina w rozmowie z DoRzeczy.pl
Zapytana, który z procedowanych dzisiaj w Sejmie projektów aborcyjnych jest najgorszy, Kaja Godek odpowiedziała, że "każdy z nich łamie prawo naturalne, podkopuje fundament, jakim jest ochrona życia człowieka". - Żaden z tych projektów nie powinien nigdy być skierowany do rozpatrywania. Jest w tym coś potwornego, że zupełnie serio Sejm ma debatować o tym, kogo, w jaki sposób i w jakich terminach zabijać. Autorzy projektów licytują się na poziom śmiałości - oceniła.
Czołowa przedstawicielka polskiego środowiska pro-life skomentowała, zawartą w jednym z projektów, możliwość zabicia nienarodzonego dziecka na podstawie przesłanki o zagrożeniu zdrowia psychicznego. - Chodzi o to, aby zrobić wyłom w prawie i doprowadzić do aborcji na życzenie do dnia porodu - wyjaśniła. - Swoją drogą aborcja na takim etapie jest po prostu głupotą – dziecko można wydobyć przez cięcie cesarskie i uratować oboje pacjentów – dziecko i matkę. Niestety, ideologom aborcyjnym chodzi tylko o jedno – żeby zabić jak najwięcej ludzi - dodała.
Zapytana o propozycję Trzeciej Drogi, która chciałaby w tej sprawie referendum, kobieta odparła, że w odpowiedzi należałoby zapytać o referendum w sprawie "zabijanie posłów Trzeciej Drogi".
- Oburzą się? No, szkoda, że ich nie oburza referendum o zabijaniu niewinnych dzieci. Łatwo nawoływać do zabijania, albo przynajmniej poddawać w wątpliwość ochronę czyjegoś życia, jeśli nie chodzi o ciebie. Jak zaczyna się rozmowa o mnie, to nagle zaczynam się oburzać, że takie pytania można w ogóle zadawać. Posłowie niestety tak funkcjonują. Przyzwyczaili się do rozmawiania o mordowaniu dzieci, bo one są małe i nie mogą się bronić. Posłowie stosują przemoc wobec niewinnych i bezbronnych - konkludowała.
Źródło: dorzeczy.pl
PR







