Kardynał Roche ogłasza: Leon XIV nie odwoła „Traditionis custodes”

Papież Leon XIV nie zniesie ograniczeń nałożonych na Mszę trydencką. Powrotu do rozwiązań Benedykta XVI nie będzie, ogłosił prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, kardynał Arthur Roche.
Kardynał Roche kieruje Dykasterią od 2021 roku; objął w niej władzę, kiedy Franciszek przygotowywał się do ogłoszenia motu proprio Traditionis custodes, którym odwołał swobodę sprawowania Mszy trydenckiej wprowadzoną przez swojego poprzednika.
O sprawie Mszy trydenckiej oraz o planach Leona XIV w tym zakresie kardynał mówił w rozmowie z watykanistycznym portalem "Ad Vaticanum".
Kardynał Roche zapewnił, że wśród biskupów na świecie istniało pragnienie zmiany warunków, które powstały na skutek ogłoszenia przez Benedykta XVI motu proprio Summorum pontificum.
- Nie mam co do tego wątpliwości, słyszę to od biskupów wielokrotnie - powiedział. Według Roche'a, "grupy tradycjonalistyczne są o wiele bardziej hałaśliwe, niż większość innych części Kościoła". - Dlatego ich nagłówki są o wiele bardziej spektakularne; w pewnym sensie są bardziej barwne - stwierdził.
Według kardynała, Benedykt XVI podjął swoją decyzję "po części" po to, by ułatwić Bractwu Kapłańskiemu św. Piusa X drogę do pojednania ze Stolicą Apostolską. - Tak się nie stało - skonstatował kardynał. Co więcej, w jego ocenie dokument Benedykta XVI został wykorzystany "jako narzędzie do promowania dawnej, a nie odnowionej liturgii", a to miałoby być "sprzeczne z duchem Summorum pontificum". Na marginesie, to dość dziwna relacja z wydarzeń - Benedykt niewątpliwie miał na względzie pojednanie Bractwa z Watykanem, ale jak sam deklarował, kierował się głównie względami liturgicznymi w sensie ścisłym.
Franciszek "postanowił wezwać Kościół z powrotem do Soboru, dla dobra jedności; a Sobór jest najwyższą formą prawodawstwa w Kościele", stwierdził. Jak dodał, kto ignoruje sobór, ten czyni to "z narażeniem własnej duszy" i może "oddalać się od Kościoła". - Jeśli się temu sprzeciwia, oddala się od centrum katolicyzmu. To bardzo poważna sytuacja - powiedział.
Kardynał został zapytany, czy papież Leon XIV chce skorygować coś w decyzjach Franciszka.
- Nie zamierza zmieniać Traditionis custodes - powiedział kategorycznie. - Nie wraca do Summorum pontificum - dodał.
- Jego słowa do księży i osób konsekrowanych w Notre-Dame są bardzo, bardzo jasne: przestańcie stawiać na swój własny partykularny pogląd w tej kwestii i wrócicie do tego, do czego wzywa was Kościół. Powiedział to bardzo jasno, nie tylko tam, ale także dwa albo trzy tygodnie wcześniej, zamykając swoje środowe katechezy na temat Sacrosanctum concilium. Pokazał bardzo wyraźnie, że kierunek Kościoła idzie w konkretną stronę, a osobiste wybory nie powinny mieć tu znaczenia. Dlaczego? Dlatego, że Kościół zbiera się jako rodzina, jako grupa, a nie jako jednostki. Oczywiście jesteśmy jednostkami, ale zbieramy się jako Kościół, który wierzy w to, co Kościół nam dał, co przekazał nam od Pana. Jesteśmy wierni depozytowi wiary - dodał.
Jak dodał, jego zdaniem katolicy mogą uczestniczyć w Mszy trydenckiej, ale "nie powinni chodzić tylko na tę mszę". Według kardynała, tradycjonaliści zwykle krytykują także nauczanie II Soboru Watykańskiego i to są ich prawdziwe cele.
Kardynał stwierdził, że tylko Kościół ma autorytet apostolski, by dać nam liturgię. Nikt inny nie może tego zrobić. - Dla jedności Kościoła - a jedność jest częścią Eucharystii, jej darem - trzeba to potraktować bardzo poważnie. To nie jest coś, co można sobie wybrać - stwierdził.
Następnie skrytykował protestantyzm jako "wybiórcze" traktowanie wiary i samodzielne decydowanie o wierze, tak jak się komuś podoba. Katolicyzm, podkreślił, jest "oddaniem się", inaczej niż właśnie protestantyzm.
Źródło: Ad Vaticanum
Pach






