Katowice wprowadzają Strefę Czystego Transportu. W tle naciski ministerstwa i szantaż pieniędzmi z KPO

sct.jpg

Rada miasta Katowice przyjęła w poniedziałek uchwałę ws. wprowadzenia strefy czystego transportu (SCT). Kontrowersyjne rozwiązanie zostało przyjęte, mimo że wskaźniki zanieczyszczenia powietrza nie przekraczają dopuszczalnych norm. Miasto tłumaczy decyzję naciskami z MKiŚ, które zagroziło zablokowaniem funduszy unijnych z KPO.

Katowicka SCT będzie ograniczona wyłącznie do ścisłego centrum. Zgodnie z uchwałą strefa ma być ograniczona ulicami (lub ich fragmentami), kolejno: Skargi, Moniuszki, Pańki, Dudy-Gracza, Warszawską, Francuską, Mariacką Tylną, Dworcową i Słowackiego. Ulice te wyznaczają granice strefy i nie są do niej włączone.

Ponadto uchwała wyłącza bez ograniczeń pojazdy mieszkańców Katowic i pozostałych gmin Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, będących w ich posiadaniu przed dniem ustanowienia SCT.

Zróbmy to razem!

Zgodnie z projektem korzystanie z SCT nie będzie wiązało się z potrzebą uzyskiwania zezwoleń czy umieszczania na pojazdach specjalnych naklejek. W Katowicach nie planuje się też wprowadzania opłat za wjazd do Strefy. Pojazdy niespełniające wymogów będą mogły docierać do celu, korzystając z alternatywnych tras przebiegających poza obszarem SCT.

Wprowadzenie SCT w Katowicach od początku wiązało się z ogromnymi kontrowersjami. Decyzję podjęto na podstawie pomiarów dokonanych na stacji Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, zlokalizowanej do marca 2025 r. przy autostradzie A4 – jednej z najbardziej obciążonych arterii tranzytowych w Polsce. Miasto argumentowało, że natężenie tranzytu powodowało przekroczenia w tym miejscu poziomów dopuszczalnych NO2 dla całej aglomeracji, choć wyniki nie były miarodajne ani dla ruchu miejskiego, ani dla oceny zasadności wprowadzenia SCT.

W efekcie stację przeniesiono do innej części miasta, na ul. Dudy-Gracza. Wskaźniki z nowej lokalizacji pozostają w normie. Na początku grudnia ub. roku do katowickiego magistratu wpłynęło jednak pismo Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w którym – zgodnie z interpretacją resortu – wskazano, że lokalizacja punktu pomiarowego nie zwalnia z obowiązku utworzenia SCT, a wprowadzenie strefy jest kluczowe dla wypłaty środków z KPO dla Polski.

Katowicki samorząd argumentuje, że ze względu na terminy narzucone przez KE i rząd, tamtejszy projekt powstał inaczej niż w Krakowie i w Warszawie, gdzie SCT przygotowywano przez dwa lata. Zaproponowane rozwiązanie uznano jako kompromis pomiędzy tym, co "w sytuacji idealnej można by zrobić, a co trzeba zrobić". W poniedziałek projekt przyjęto przy czterech głosach sprzeciwu.

Prymusem zrównoważonego rozwoju wciąż pozostaje Kraków, gdzie SCT obemuje ok. 60 proc. obszaru miasta. Wprowadzanie wykluczających przepisów okazało się katalizatorem sprzeciwu społeczeństwa, które wyraziło swoje niezadowolenie w zakończonej sukcesem akcji zbierania podpisów pod referendum ws. odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Głosowanie nad odwołaniem krakowskiego włodarza odbędzie się 24 maja.

Źródło: PAP

oprac. PR

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: