Kazania świeckich? Oczywiście. Niemcy nie zmieniają praktyki, pomimo odmowy Watykanu

Kazania świeckich? Jak najbardziej. Odmowa decyzja Watykanu nie zmieniła praktyki, która zakorzeniła się w niemieckich diecezjach. Konsekwencji wobec świeckich, którzy głoszą kazania, nie zamierza wyciągać też najwyraźniej szef niemieckiego Episkopatu, bp Heiner Wilmer.
Heiner Wilmer jest od tego roku przewodniczącym Konferencji Episkopatu Niemiec; z woli papieża Leona XIV został też biskupem ważnej diecezji Münster położonej na zachodzie kraju, na której terenie mieszkają ponad 4 mln ludzi, w tym prawie 1,6 mln członków Kościoła katolickiego.
O perspektywach, jakie stoją przed niemieckim katolicyzmem, bp Heiner Wilmer mówił w rozmowie z portalem "Kirche und Leben". Hierarcha zaczął od prezentacji pewnej nadziei na przyszłość.
Szef niemieckiego episkopatu ocenił, że ogłoszone w 1917 roku przez Maxa Webera odczarowanie świata dobiegło swego kresu. Religia powróciła do łask, ludzkość znowu interesuje się Bogiem. - To, czego nie można dokładnie objąć logiką i gramatyką, znów tu jest. Jestem o tym głęboko przekonany: czynnik religii także w Niemczech będzie w przyszłości silniej obecny, niż w minionych dziesięcioleciach - stwierdził. Z tego stanu rzeczy biskup czerpie pewien optymizm co do przyszłości. Wprawdzie Kościół katolicki w Republice Federalnej, jak stwierdził, znajduje się w swego rodzaju kryzysie, to widać jednak oznaki odrodzenia religijnego w społeczeństwie. Wymienił takie kwestie, jak jawne i częste przejawy modlitwy podczas ostatniego Mundialu, wzrastającą liczbę chrztów dorosłych we Francji czy intensywność dialogu międzyreligijnego pomiędzy chrześcijaństwem a światem islamu.
Gdy idzie o zasadniczą kwestię niemieckiej rewolucji synodalnej, biskup był bardziej lakoniczny. Został zapytany między innymi o sprawę sławnej Konferencji Synodalnej, czyli nowej struktury władzy, która - złożona z biskupów i świeckich - miałaby sprawować faktyczne rządy nad Kościołem w Niemczech. Wypracowana za Odrą, propozycja powołania tej konferencji została przedłożona w Watykanie - i nie wiadomo, co stanie się dalej. Jak stwierdził krótko w rozmowie, potrzeba wciąż czasu, by zapadły w Watykanie jakieś wiążące decyzje.
Wygłosił za to gorącą i długą pochwałę synodalności, porównując ten proces do ewangelicznej drogi do Emaus. - Kościół jest dla mnie synodalny. Z synodalnością wiążę duszy szacunek i respekt. Zajdziemy dalej tylko wtedy, kiedy będziemy iść razem - wskazywał. Biskup odnosił synodalność do intensyfikacji rozmów z innymi katolikami, ale również z chrześcijanami innych wyznań czy też z wyznawcami judaizmu oraz islamu.
Hierarcha został też zapytany o sprawę głoszenia kazań przez świeckich. Takie kazania są faktem w wielu niemieckich diecezjach, również w tej, którą on rządzi, czyli Münster. Niedawno w imieniu całego Episkopatu biskup Wilmer poprosił Watykan o zalegalizowanie praktyki głoszenia kazań przez świeckich, ale Stolica Apostolska odmówiła. Nie oznacza to jednak, że takich kazań już nie będzie. Biskup Wilmer w rozmowie stwierdził, że wprawdzie szanuje stanowisko, na którym stoi Rzym, ale szanuje również zwyczaje w diecezji Münster, jest za nie wdzięczny i uważa, że duszpasterze i duszpasterki (sic) w tej diecezji znajdą dobre rozwiązania. Innymi słowy, kazań świeckich ograniczać najwyraźniej nie zamierza...
Wcześniej na podobnym, choć jeszcze bardziej wyrazistym stanowisku stanął biskup Moguncji, Peter Kohlgraf. Wprost stwierdził, że pomimo negatywnej oceny Watykanu, nie będzie sankcjonować praktyki wygłaszania kazań przez świeckich.
Zapewnił też, że na świecie dyskutowane są inne kluczowe elementy niemieckiej Drogi Synodalnej, zwłaszcza te związane z rolą kobiet, celibatem czy seksualnością. Przypomniał, że mówi się o nich w ramach globalnego Synodu o Synodalności. Co więcej, w październiku tego roku odbędzie się spotkanie szefów episkopatów z całego świata z papieżem, na którym w centrum znajdzie się adhortacja "Amoris laetitia" - dotycząca właśnie związków miłosnych pomiędzy ludźmi.
Źródło: Kirche-und-Leben.de
Pach





