KE chce uczynić Europę wielką… za pieniądze z oszczędności obywateli

Komisja Europejska pilnie potrzebuje bilionów euro na zbrojenia i tak zwaną zieloną transformację. Przewodnicząca Ursula von der Leyen kieruje swój wzroku ku … 10 bilionom euro, które gospodarstwa domowe trzymają bezużytecznie w banku lub inwestują poza kontynentem.
Przemawiając do francuskich liderów biznesu zgromadzonych przez Medef (Mouvement des entreprises de France – wiodącą francuską organizację pracodawców) w Paryżu, von der Leyen ubolewała z powodu zbyt dużych środków zgromadzonych przez Europejczyków na kontach w bankach. Pieniądze te nie pracują dla przedsiębiorców i w związku z tym zadeklarowała, że trzeba je przeznaczyć na ich potrzeby.
Na razie nie przewiduje się konfiskaty depozytów, lecz zachęty, w tym podatkowe, tworzenie nowych produktów finansowych, zmiany regulacyjne i bardziej zintegrowany nadzór, aby większa część prywatnych oszczędności trafiła na europejskie rynki kapitałowe, a nie na przykład na rynek amerykański.
W marcu ub. roku KE przedstawiła plan tworzenia Unii Oszczędności i Inwestycji, szacując, że około 70% oszczędności gospodarstw domowych w UE, czyli około 10 bilionów euro, pozostaje na depozytach bankowych. Von der Leyen chce pozyskać te środki na odblokowanie inwestycji o wartości blisko pół biliona euro.
Raport Draghiego szacował, że UE potrzebuje dodatkowych 750–800 miliardów euro rocznie na finansowanie cyfryzacji, przemysłu, energetyki, obronności i infrastruktury. Stanowi to około 4,4–4,7 proc. rocznego europejskiego PKB.
Tymczasem dług publiczny w krajach UE osiągnął 82,9 proc. PKB UE w pierwszym kwartale 2026 r. i 88,9 proc. w strefie euro. W tym zadłużenie Grecji stanowi 143,5 proc., Włoch - 138,9 proc, Francji - 117,6 proc., Belgii - 109,1 proc., a Hiszpanio - 101,6 proc. PKB.
Nowe środki trudno jest pozyskać wskutek większego opodatkowania. Unia Oszczędności i Inwestycji, najnowsze wcielenie Unii Rynków Kapitałowych, uruchomionej w 2015 roku, która poniosła klęskę ma pomóc w zbudowaniu bardziej zintegrowanego europejskiego rynku kapitałowego.
Przewodnicząca KE mówiła w Paryżu 27 sierpnia br., że „przez długi czas europejski model gospodarczy opierał się na kilku oczywistych założeniach. Tania energia z importu. Otwarty handel światowy. Rosnący dostęp do rynku chińskiego. Strategiczna ochrona amerykańska. I zachodni postęp technologiczny”.
Teraz to „zniknęło”, wszystko stało się droższe. Do tego dochodzi kilka wstrząsów związanych z wyższymi cenami energii, fragmentacją jednolitego rynku, biurokracją i konkurencją.
By „ulżyć” przedsiębiorcom i ułatwić inwestycje, które w dłuższej perspektywie staną się „zrównoważonymi motorami europejskiego wzrostu”, Mario Draghi opracował projekt reform.
Szefowa KE zaznaczyła, że UE musi zająć się licznymi wyzwaniami, z którymi mierzą się przedsiębiorcy.
- Pierwsze wyzwanie dotyczy zasad i warunków konkurencji. Europejskie firmy nie powinny płacić dwa razy: po pierwsze z powodu zbyt skomplikowanych przepisów, a po drugie z powodu konkurentów, którzy ponoszą inne koszty. Musimy zatem uprościć i przywrócić uczciwe warunki konkurencji. Naszym celem jest zmniejszenie obciążeń administracyjnych o 25% dla wszystkich firm i o 35% dla MŚP do 2029 roku – zaznaczyła von der Leyen. Dodała, że dzięki dwunastu pakietom zbiorczym zaoszczędzi się około 17 miliardów euro rocznie. Sześć pakietów zostało już uzgodnionych i mają one przynosić 6 miliardów euro oszczędności. W planie jest dalszy przegląd przepisów, by wyeliminować te, które się duplikują i zmniejszać obowiązki sprawozdawcze. Ma ulec przyspieszeniu proces wydawania pozwoleń itp. Von der Leyen zaznaczyła, że dużo w tym względzie zależy od państw członkowskich, które muszą podjąć w tym zakresie zdecydowane działania na poziomie krajowym.
Wskazała przy tym, że bez „uczciwości” ze strony konkurentów, zwłaszcza Chin, które są „kluczowym partnerem gospodarczym”, proces ograniczania barier dla działalności gospodarczej nie będzie powstępował sprawnie, gdyż konieczne będzie minimalizowanie ryzyka ze strony konkurentów, aby nie doprowadzić do trwałej nierównowagi.
Szefowa KE narzekała na to, że „niektóre chińskie firmy otrzymują nawet osiem razy więcej subsydiów niż porównywalne firmy w krajach OECD”. Tymczasem chiński import do UE wzrósł o 45% w ciągu pięciu lat, podczas gdy europejski eksport do Chin spada. Deficyt handlowy z Chinami osiągnął obecnie poziom prawie miliarda euro dziennie. Deficyt ten stale rośnie i w tym roku „po raz pierwszy wszystkie państwa członkowskie mają deficyt handlowy z Chinami”. Ponad połowa europejskiej produkcji przemysłowej jest z tego powodu zagrożona. Chiny konkurują nie tylko ceną, ale przede wszystkim wykorzystują uzależnienie Europy od wielu kluczowych surowców i pierwiastków ziem rzadkich.
Drugie wyzwanie dotyczy finansowania europejskiej gospodarki. Chodzi o to, aby europejscy przedsiębiorcy mogli bez obaw inwestować w ryzykowne przedsięwzięcia i nie szukali możliwości rozwoju poza Europą. - Zbyt często szukają potrzebnego im finansowania gdzie indziej. Przenoszą swój środek ciężkości. Albo zostają wykupieni. Oczywiście, nie jest to coś, co będziemy finansować wyłącznie ze środków publicznych. Europa ma oszczędności. I niestety, te oszczędności leżą bezczynnie. Obecnie 10 bilionów euro oszczędności gospodarstw domowych jest przechowywanych na rachunkach bankowych. A znaczna część europejskich oszczędności jest inwestowana poza naszym kontynentem. Europa musi teraz wykorzystać je na rzecz swoich firm. To jest cel „unii oszczędnościowo-inwestycyjnej”. Złożyliśmy wnioski dotyczące sekurytyzacji, inwestycji bankowych i ubezpieczeniowych oraz integracji i nadzoru nad naszymi rynkami. Łącznie te środki mogłyby odblokować nawet 470 miliardów euro na dodatkowe inwestycje. Teraz musimy osiągnąć porozumienie, najlepiej przed końcem roku, ze wszystkimi 27 państwami członkowskimi. Jeśli jednak to się nie powiedzie, w razie potrzeby zrobimy to z tymi, którzy są na to gotowi – tłumaczyła szefowa KE.
Dodała, że budżet unijny „musi zostać zwiększony”. Od tego zależy „nasza niepodległość”. Von der Leyen zapowiedziała, że z ponad 450 miliardami euro z Europejskiego Funduszu na rzecz Konkurencyjności i programu Horyzont Europa, będzie wspierać cały łańcuch, od badań naukowych po innowacje, od laboratoriów po przedsiębiorstwa, od wstępnych prototypów po produkcję przemysłową.
Zaznaczyła jednak, że „Europa nie może wyznaczać nowych celów, jeśli nie ma środków na ich sfinansowanie”.
Trzecie wyzwanie dotyczy jednolitego rynku, największego atutu gospodarczego UE, który jednak jest „niekompletny w odniesieniu do usług, energetyki, telekomunikacji, finansów i gospodarki cyfrowej”.
Wskazała na bariery wewnętrzne, które ograniczają rozwój tego rynku. KE ma przejrzeć przepisy, by ułatwić zakładania firm i ich fuzje oraz ułatwić wydawanie pozwoleń na projekty przemysłowe, zwłaszcza w dziedzinie produkcji stali, cementu, aluminium, pojazdów, akumulatorów i „czystych technologii”. Ma być lepiej wykorzystany system zamówień publicznych i pomoc państwa. Przy okazji proponowanych ułatwień dla przedsiębiorców, von der Leyen mówiła o ułatwieniu „zrównoważonej i sprawiedliwej mobilności pracowników”. Jesienią przedstawi pakiet dotyczący sprawiedliwej mobilności pracowników, zaproponuje Europejską Legitymację Ubezpieczenia Społecznego i ułatwi uznawanie umiejętności i kwalifikacji w całej UE.
- Czwartym wyzwaniem jest energia. Obecnie jest ona głównym czynnikiem ograniczającym naszą konkurencyjność i niezależność. Ceny w Europie są nadal dwa lub trzy razy wyższe niż w Stanach Zjednoczonych czy Chinach. A ponad połowa energii, której używamy, nadal pochodzi z importowanych paliw kopalnych. To uzależnienie jest kosztowne. Od początku kryzysu na Bliskim Wschodzie to uzależnienie już kosztuje ponad 50 miliardów euro więcej. Bez otrzymywania przez nas ani jednej cząsteczki dodatkowej energii. Z tego powodu musimy produkować naszą własną niskoemisyjną energię w Europie. Dzięki energii odnawialnej i jądrowej, ponad 70% naszej energii elektrycznej jest już produkowane w Europie ze źródeł niskoemisyjnych. Jednak energia elektryczna nadal stanowi zaledwie jedną czwartą naszego końcowego zużycia energii. Musimy więc przyspieszyć elektryfikację naszego przemysłu, transportu i budynków. Właśnie na tym polega cały cel Planu Działań na rzecz Elektryfikacji, który dopiero co przyjęliśmy – wyjaśniła.
Wskazała, że trzeba będzie obniżyć „wszystkie składniki rachunków za prąd” dla przedsiębiorców. Obecnie energia elektryczna dla firm jest średnio prawie trzy razy droższa niż gaz.
Von der Leyen proponuje więcej umów długoterminowych, by zagwarantować firmom stabilną cenę w perspektywie długoterminowej. Chce dalej rozwijać sieć energetyczną, by móc dodawać do niej kolejne gigawaty energii odnawialnej. Wreszcie zamierza zmienić zasady opodatkowania energii elektrycznej, by nie była ona bardziej opodatkowana niż gaz. Nie zrezygnuje jednak z zeroemisyjności do 2050 roku. Proponuje utrzymanie bezpłatnych uprawnień do emisji dwutlenku węgla po 2030 roku dla przedsiębiorstw inwestujących w dekarbonizację. I obiecuje obniżyć ich rachunki o prawie 10 miliardów euro do 2030 roku.
W celu szybszego pozbywania się paliw kopalnych, w 2027 roku ruszy nowy Akcelerator Inwestycyjny, który ma zmobilizować 30 miliardów euro na projekty gotowe do uruchomienia. Z kolei Bank Dekarbonizacji Przemysłu umożliwi wdrożenie ponad 100 miliardów euro do 2030 roku na przyspieszenie dekarbonizacji.
Krótko mówiąc, szefowa KE obiecuje wesprzeć te przedsiębiorstwa, które szybciej będą zmniejszać „ślad węglowy”. - Nie wybieramy między klimatem a przemysłem. Przekształcamy transformację w siłę napędową silniejszego europejskiego przemysłu. Przemysłu, który tu wymyśla, tu produkuje i podbija rynki przyszłości. Tego nam potrzeba, panie i panowie – zaznaczyła niemiecka komisarz.
Piątym wyzwaniem jest sztuczna inteligencja, którą uznaje się za „jedną z najpotężniejszych dźwigni produktywności, jakimi dysponujemy”. - Naszą strategię można podsumować dwoma słowami: produkować i wdrażać. Przede wszystkim produkcja. Europa musi kontrolować główne elementy: moc obliczeniową, półprzewodniki, przetwarzanie w chmurze, dane, energię i najnowocześniejsze modele. Dlatego mobilizujemy 20 miliardów euro na gigafabryki wykorzystujące sztuczną inteligencję. Pierwszy nabór zaowocował 77 wnioskami w 16 państwach członkowskich, w 60 lokalizacjach. Cóż za imponujący odzew! Drugi nabór ogłosiliśmy tego lata. Dzięki rozporządzeniu o rozwoju chmury obliczeniowej i sztucznej inteligencji oraz o chipach 2.0 wzmacniamy cały łańcuch, od komponentów po modele. Europa nie może bowiem polegać na innych mocarstwach w zakresie technologii, które będą niezbędne do funkcjonowania jej fabryk, infrastruktury i usług. Ale moc obliczeniowa to za mało. Musi zostać przełożona na produktywność. Dlatego musimy wdrożyć sztuczną inteligencję w całej gospodarce. W naszych fabrykach. W naszych laboratoriach. W naszych szpitalach. W naszych sieciach energetycznych. W naszym transporcie. I w naszych usługach publicznych - mówiła von der Leyen.
Niemka chce wdrożyć AI na szeroką skalę. - Europa ma przemysł. Ma badaczy. Ma dane. Teraz musi przekształcić je w przewagę ekonomiczną.
Szóstym wyzwaniem jest handel. Bruksela chce przezwyciężyć uzależnienie od jednego gracza, zawierając liczne umowy handlowe z różnymi partnerami.
Jako atuty gospodarki unijnej, szefowa KE wskazała: rynek 450 milionów konsumentów, przedsiębiorstwa światowej klasy, wysoko wykwalifikowaną siłę roboczą, sektor badań, który odpowiada za 20 proc. globalnych wydatków na badania i rozwój, a także wysoki poziom oszczędności obywateli i „zasoby rzadsze niż kiedykolwiek: rządy prawa, przewidywalność, silne demokracje, wolność badań, wolności tworzenia, konkurowania i innowacje”.
Źródło: brussessignal.eu, ec.europa.eu
AS






