„King kong”, „potworek w szczerym polu”. Tak o pomniku Matki Bożej mówi...polski dominikanin

15 sierpnia 2026 r. w miejscowości Konotopie zostanie uroczyście poświęcony, liczący 55 metrów najwyższy pomnik Matki Bożej w Europie. Tego faktu nie może znieść znany z kontrowersji o. Paweł Gużyński OP, szkalując pomnik jak i samych fundatorów w sposób, którego nie powstydziliby się najzagorzalsi antyklerykałowie.
– Fundator walnął figurę po zbóju, mówiąc kolokwialnie. To „potworek” w szczerym polu. Kolejne, po Świebodzinie, dziwactwo religijne – mówił na antenie Radia ZET dominikanin.
Wykształcony przedstawiciel zakonu kaznodziejskiego, ze charakterystyczną dla modernizmu wyższością dworuje sobie z pobożności ludowej i „prostej wiary” polskich katolików. W jego ocenie, składanie wotów dziękczynnych w ten sposób to przejaw - a jakże! - „myślenia magicznego i bardzo taniej teologii”.
– Czy naprawdę postawienie „king konga” zażegna kryzys wiary? A skąd! Pomysłodawca liczy jednak, że na wieki wieków tę przestrzeń naznaczy i nikt tego już nie ruszy – mówi dominikanin, któremu z podejrzaną łatwością przychodzi publiczne oczernianie symboli religijnych.
Dominikanin ma również ewidentnie problemy z zachowaniem ósmego przykazania, sugerując publicznie fundatorom bałwochwalstwo (sic!) i porównując ich do Izraelitów, którzy „dawali upust swoim rządzom” w formie Złotego Cielca.
- „King kong w szczerym polu” to też forma złotego cielca. Tak, jak wtedy, kiedy Mojżesz szedł na górę Przymierza po tablicę, a na dole Aaron i spółka dawali upust swoim żądzom. Teraz też nie bardzo wiadomo, co z tym zrobić – feruje wyroki o. Gużyński, tak jakby miał wgląd w serca małżeństwa Krakosików.
Najzabawniej brzmi jednak kolejne oskarżenie dominikanina, eksponujące - jak to się ładnie mówi - lewicową wrażliwość, polegającą na przedziwnej chęci decydowania o tym, na co ludzie powinni przeznaczać swoje pieniądze.
– To nowobogackie, po prostu. Pokazuje przede wszystkim ambicje samego Karkosika. W połączeniu z władzą i kasą. Mogę to zrobić i chcę? Stać mnie? To czemu nie! To także budowanie sobie pomnika za życia, grobowca. Chodzi o to, żeby ludzie mnie zapamiętali. Nawet po śmierci – ocenia o. Gużyński.
Wiadomo przecież, że najlepszym lekarstwem na współczesny kryzys wiary jest chodzenie po lewicowych mediach i z wyższości teologicznego autorytetu nabijanie się z pobożności ludu Bożego. Nic tak również nie przyciąga do Kościoła, jak kapłan decydujący za wiernych na co przeznaczać swoje pieniądze. Nie mówiąc już o tym, że w przypadku podpadnięcia takiemu duchownemu, można zostać połajanym z ambony na oczach całej wspólnoty.
Czyżby to nie liberalni Dominikanie przekonywali, że czasy „Kościoła feudalnego” już się skończyły? Dlatego apeluję - dość tego klerykalizmu!
Piotr Relich







