Koalicja obroniła ministra zdrowia 12 głosami

Za odwołaniem Bartosza Arłukowicza z funkcji ministra zdrowia zagłosowali posłowie Prawa i Sprawiedliwość, Solidarnej Polski, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Ruchu Palikota. Przeciwko głosowały Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe. Minister przetrwał drugi już wniosek o wotum nieufności.
Za odwołaniem ministra zdrowia głosowało 220 posłów, przeciwko temu pomysłowi opowiedziało się 232 parlamentarzystów.
Wśród głównych zarzutów kierowanych pod adresem Arłukowicza opozycja wymieniała m.in. „narastanie zagrożenia katastrofą finansową w polskich szpitalach”, którego nie należy tłumaczyć jedynie ciężkimi czasami i kryzysem gospodarczym, lecz także konkretnymi działaniami ministra zdrowia. Mówiono również o fatalnej dostępności pacjentów do opieki zdrowotnej. Kolejki do specjalistów i specjalistycznych zabiegów wydłużyły się za czasów rządów Arłukowicza średnio o 10-14 dni.
– Od roku obserwujemy narastanie zjawisk kryzysowych. Ja nie przypominam sobie czasów, kiedy było bardzo dobrze, ale od roku ta sytuacja jest coraz bardziej skomplikowana i coraz trudniejsza – mówił w Sejmie Bolesław Piecha, przedstawiciel PiS – klubu, który złożył wniosek o wotum nieufności dla ministra. - Cena naszych rodaków w stosunku do rządów pana ministra nie jest zachęcająca, żeby nie powiedzieć – skrajnie negatywna. Te odczucia społeczne w zasadzie powinny być początkiem i końcem mojego uzasadnienia, ponieważ należałoby powiedzieć "basta" i poprosić pana ministra o złożenie dymisji jako człowieka honoru. Ale rozumiem, że mamy tutaj do czynienia raczej z grą polityczną, a nie honorem – mówił były wiceminister zdrowia.
kra






