Kratiuk: Tusk odpowie za sprawę aborcji na tym lub na tamtym świecie

Wśród osób podnoszących ręce za aborcją są ludzie, którzy deklarują się jako katolicy, którzy Wigilię i Święta Wielkiej Nocy spędzają ze swoimi rodzinami w kościele i nie widzą żadnej sprzeczności między tym jak głosują, a jak deklarują, że będą żyć. Doprowadziły do tego czasy skrajnego relatywizmu moralnego i w Kościele, i w duszach Polaków – mówił na antenie Radia Wnet Krystian Kratiuk, redaktor naczelny PCh24.pl. A jak przypomniał, efektem tego jest fakt, że od trzech lat, mimo obowiązującego prawa, cały czas bezkarnie zabijane są nienarodzone dzieci.
Jak ocenił Krystian Kratiuk, ostatnie głosowania w Sejmie w sprawie aborcji były kolejną grą w wykonaniu Donalda Tuska. Byliśmy świadkami kupczenia życiem najmłodszych, nienarodzonych jeszcze dzieci. I za to premier odpowie - jeżeli nie na tym świecie, to na tamtym świecie.
Jak zauważył red. Kratiuk proaborcyjne projekty zostały przeforsowane w polskim Sejmie, ale to nie oznacza jeszcze zmiany obowiązującego prawa. Po drodze jest bowiem Senat (który zapewne potwierdzi decyzję Sejmu) oraz Prezydent RP, który – jak się spodziewamy – zawetuje te zapisy.
Jedna z ustaw mówiła o tym, że należy wrócić do kompromisu aborcyjnego, czyli do stanu, który zanegował Trybunał Konstytucyjny sześć lat temu.
- W rocznicę tegoż wydarzenia, 22 października, niektóre kobiety będą manifestowały na ulicach części polskich miast swoją złość, że ta ustawa cały czas nie została wprowadzona. No właśnie dlatego zapewne została wczoraj przegłosowana. Ale był drugi, jeszcze bardziej radykalny projekt. Projekt Lewicy. Formacji, która nienawidzi ludzi, a twierdzi, że kocha najbardziej wszystkie kobiety. Jakoś te nienarodzone kobiety też można zabijać, według Lewicy. Chodzi tu o dekryminalizację aborcji, a więc o to, aby nikt nie był karany, jeżeli pomaga przy przeprowadzeniu aborcji. Chodzi zarówno o personel medyczny, jak i tych, którzy namawiają, jak i tych, którzy sprzedają środki poronne kobietom – mówił.
Jak przypomniał, obecnie ponad 90% z aborcji, które są dokonywane w Polsce, nielegalnych aborcji, są dokonywane poprzez zażycie środków poronnych. - I te wszystkie te osoby od trzech lat nie są ścigane przez rząd Donalda Tuska. Więc chodzi tylko o to, żeby to teraz sformalizować – dodał.
Jak zauważył, termin nie był wybrany przypadkowo. We czwartek wychodzą na ulice kobiety wściekłe na to, że wciąż nie mogą mordować dzieci, gdyby zaszły w ciążę. Koalicja rządząca postanowiła zatem przygotować sobie „miękkie lądowanie”. Może powiedzieć: patrzcie, przegłosowaliśmy te ustawy, czego oczekujecie?
Jak doszło do tak radykalnej zmiany w postrzeganiu ochrony życia ludzkiego? W ocenie red. Kratiuka wydano w Polsce wiele milionów dolarów, by zmienić ocenę polskiego prawa, które w skali światowej jest jednym z lepiej chroniącym życie.
- To jest być może ta iskra, która miała według niektórych wyjść z Polski, kraju, który ma duże tradycje katolickie i duże tradycje w traceniu życia przez Polaków. Mówię o tym dlatego, że na przykład to między innymi na terenie Polski okupowanej przez III Rzeszę Hitlerowską wykonywała się akcja T4. Akcja, która miała powiadać mniej więcej na tym, za czym teraz podnieśli ręce posłowie Lewicy, KO i połowa posłów PSL, jak wynika z wyników głosowań. Mowa bowiem o zabijaniu osób niepełnosprawnych. W ustawie mówimy o osobach niepełnosprawnych, które jeszcze nie wyszły z łona matki, a Niemcy naziści robili to w sposób oczywiście znacznie szerszy – podsumował.
Co gorsze, w czasie kiedy posłowie debatowali zabijaniu takich nienarodzonych, na balkonie sejmowym obecna była reprezentacja dzieci z jednej ze szkół specjalnych w Polsce. - A więc takich dzieciaków, które według tej ustawy można w łonie matki pozbawiać życia. Można ich zabijać regularnie. Naprawdę, myślę, że niemiecki akwarelista, kiedy rządził III Rzeszą, nawet do czegoś takiego się nie posunął, że chodziłby do takich ludzi i mówił, a teraz będziemy takich jak was bezkarnie zabijać – mówił.
Krystian Kratiuk ocenił, że mamy do czynienia z przesunięciem opinii publicznej, że dziś już mało kogo - po tej wrażliwej, tolerancyjnej stronie, tak czułej na mniejszości, na niepełnosprawnych – to przeraża. - Te dzieciaki słyszały z mównicy dokładnie to, że to są takie uszkodzenia, to są takie niepełnosprawności, że już naprawdę nie ma co, trzeba ich po prostu powybijać. Przepraszam Państwa za dosadność, ale spróbujmy się wczuć w rolę tych dzieci i ich opiekunów, którzy wczoraj byli w Sejmie – wskazał.
Red. Kratiuk zauważył też, że w glosowaniach zabrakło posłów prawej strony sceny politycznej, którzy – gdyby byli obecni – mogliby zmienić wynik głosowania. - Wśród nich oczywiście możemy odliczyć posłów Romanowskiego i Ziobrę ze względu na, powiedzmy, szczególną ich sytuację prawno-emigracyjną, ale nie przyszedł też np. Jarosław Kaczyński. Wiemy, że nie było posła Mentzena – wskazał. A by zablokować projekt Lewicy, zabrakło zaledwie kilku głosów.
- Jako obrońcy życia, jako normalni ludzie, którzy uważają, że dziecko ma prawo się narodzić i nikt nie ma prawa pozbawiać go życia, możemy być przekonani i jakby to powiedzieć spokojni, że to prawo za tego prezydenta nie wejdzie. Prezydent je po prostu zawetuje tak jak nam obiecał i dlatego Polacy go masowo poparli i to w tak zaszczutej kampanii wyborczej. Natomiast rzuca nam to pewne światło na pewnych posłów prawicy, którzy po prostu w tej sprawie nie wykazali się nawet nie odwagą, tylko zwyczajną ludzką przyzwoitością. Aż zdumiewające jest, że wśród tych posłów no właśnie jest i Jarosław Kaczyński, któremu przecież w jakiś sposób zawdzięczamy i nie możemy od tego odebrać to, że w Polsce życie jest chronione od 2020 roku, od 22 października w sposób znaczący i Sławomir Mentzen, który również bardzo mocno i bardzo radykalnie wypowiadał się przeciw aborcji w trakcie ostatniej kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi. Co ciekawe, nie przeszkodziło mu to w zdobyciu bardzo dużej liczby głosów młodych wyborców. (…) mam nadzieję, że panowie posłowie jakoś nam wytłumaczą, dlaczego ludzie, którzy mogą się z nimi identyfikować, czuli się wczoraj zaskoczeni i ekstremalnie zawiedzeni – mówił Kratiuk.
Gość Radia Wnet przypomniał, że na początku rządów Donalda Tuska, kiedy ministrem zdrowia była Izabela Leszczyna, premier i minister zapowiedzieli nowe wytyczne dla wszystkich szpitali dotyczące aborcji. Padły nawet groźby kar dla szpitali sprzeciwiających się takiemu rozwiązaniu.
- O tym od trzech lat żadne Komisje Weneckie nie interweniują w sprawie łamania prawa dziecka, prawa człowieka, łamania praworządności. W Polsce w tej sprawie nie ma zwolenników dbania o praworządność, o literę prawa, absolutnie nie. To jest sprawa skrajnie ideologiczna, a najgorzej, że wśród osób podnoszących ręce za takimi rozwiązaniami są ludzie, którzy deklarują się jako katolicy, którzy Wigilię i Święta Wielkiej Nocy spędzają ze swoimi rodzinami w kościele i nie widzą żadnej sprzeczności między tym jak głosują, a jak deklarują, że będą żyć. Doprowadziły do tego czasy skrajnego relatywizmu moralnego i w Kościele, i w duszach Polaków. Ale podsumowując raz jeszcze: w Polsce od trzech lat bezkarnie zabijane są nienarodzone dzieci. Rząd zdaje sobie z tego sprawę doskonale, lekarze zdają sobie z tego sprawę doskonale. Teraz ta cała chucpa z ustawami aborcyjnymi jest wyłącznie sejmowym cyrkiem, który ma pokazać elektoratowi niezadowolonemu, a więc skrajnie feministycznemu, który szykuje protesty, że przecież działamy, przecież jesteśmy, ale wszystko to ten zły prezydent. Jednocześnie rozpocznie się teraz kilkutygodniowa akcja naciskania na pana prezydenta, obrażania go przez kobiety w mediach, że on nie chce podpisać tej ustawy. Przez parę tygodni będzie się to otoczyło, żeby do ludzi dotarło, że przecież dobry Donald Tusk i dobra Katarzyna Kotula i dobra Anna Maria Żukowska chcą dobrze dla kobiet. A niedobra prawica, niedobry prezydent nie chce. To jest po raz kolejny gierka Donalda Tuska, a jako, że gra on i kupczy życiem najmłodszych dzieci, kupczy życiem ludzkim, no to za to odpowie. Jeżeli nie na tym, no to na tamtym świecie – ocenił.
Źródło: wnet.fm
MA






