Marcin Musiał: Głosowanie wygodne dla (prawie) wszystkich

aborcja-hell.jpg
Oprac. PCh24.pl

Kilka dni temu przez Sejm przepchnięto pro-aborcyjne ustawy, których celem jest usprawnienie aborcyjnej machiny śmierci, pochłaniającej życie kolejnych dzieci w łonach matek. W mediach trwa dyskusja m.in. o to, kto ponosi za to odpowiedzialność. Liczni komentatorzy wskazują na posłów prawicy, którzy nie przyszli na głosowanie, przez co mordercze projekty przegłosowano zaledwie kilkoma głosami.

Bezpośrednią odpowiedzialność za całą sytuację ponosi oczywiście Donald Tusk, ponieważ to on i jego ludzie aktualnie są u władzy oraz zagłosowali za aborcyjnymi ustawami. Co do tego nie ma wątpliwości. 

Uwagi wielu komentujących umyka jednak fakt, że obecne uwarunkowania polityczne i prawne w zakresie aborcji Tusk „odziedziczył” po 8 latach rządów PiS.

Zróbmy to razem!

Należy w tym momencie rozwiać popularny i szkodliwy mit o tym, jakoby w Polsce istniała prawna ochrona życia dzieci w łonach matek, którą to ochronę Tusk chcę zniszczyć. Taka ochrona nie istnieje i nigdy w Polsce nie istniała. 

Polskie prawo dotyczące aborcji jest złe, wadliwe i dziurawe, co w praktyce umożliwia zabijanie dzieci w łonach matek de facto na żądanie do końca ciąży (patrz np. morderstwo chłopczyka o imieniu Felek w 9-tym miesiącu ciąży w Oleśnicy). Wystarczy, że kobieta zgłosi się do szpitala z zaświadczeniem od pro-aborcyjnego psychiatry, które jest wystawiane każdej chętnej kobiecie. Według opublikowanych właśnie danych NFZ, w pierwszym półroczu 2026 roku w polskich szpitalach zamordowano 573 dzieci. Z kolei aborcyjne tabletki poronne można swobodnie w Polsce kupić z dostawą przez internet, a od niedawna można je zamawiać na „abortomat” stojący tuż przy Sejmie. Wedle relacji aborcyjnych aktywistek handlujących pigułkami śmierci, rocznie zabijanych tabletkami jest ok. 30 000 dzieci. Jednocześnie zamordowanie dziecka w łonie matki jest bezkarne, teoretycznie karane jest pomocnictwo w aborcji, w praktyce jest to jednak martwy przepis, niemożliwy do skutecznego zrealizowania.

Przegłosowane 20 października 2026 przez Sejm ustawy nie znoszą więc „ochrony życia” w Polsce. Ich celem jest usprawnienie i ułatwienie już istniejących i pochłaniających tysiące ofiar procedur aborcyjnych. Rząd Tuska stara się w tym wszystkim jedynie „domknąć” ten zbrodniczy system.

Niestety, w wielu mediach i środowiskach, w tym również w mediach katolickich, od lat powtarzane jest błędne i nieprawdziwe przekonanie, jakoby w Polsce życie było chronione prawnie, w dodatku na wysokim poziomie. Wina polityków prawicy, którzy nie przyszli na ostatnie głosowanie, ma więc w świetle licznych komentarzy polegać na tym, że omal nie doprowadzili oni do upadku systemu ochrony życia w naszym kraju. Oczywiście, ich nieobecność na głosowaniu należy ocenić jednoznacznie negatywnie. Czy ich postawia miała jednak tak duże znaczenie, jak się temu przypisuje?

Po tym ostatnim głosowaniu pojawiły się m.in. takie nagłówki medialne jak: „prawica zawiodła”. Warto przypomnieć sobie zatem, co przez ostatnie 11 lat robiła prawica w tym zakresie.

Przed 2015 rokiem politycy PiS obiecywali, że powstrzymają aborcje i zawsze głosowali za obywatelskimi projektami ustaw „Stop aborcji”. Gdy tylko doszli do władzy to zmienili zdanie – w trakcie dwóch kadencji odrzucili wszystkie społeczne projekty ustaw mające na celu zakazanie aborcji lub wzmocnienie ochrony życia. Jarosław Kaczyński publicznie wskazywał na „furtki” w ustawie aborcyjnej, z których można skorzystać, aby zabić dziecko. Przyznał też otwarcie, że w trakcie jego rządów handlarzy pigułkami aborcyjnymi nikt nie ściga.
Teraz, gdy PiS znów jest w opozycji, politycy tego ugrupowania mówią otwarcie, że „są za życiem”, ale przepisów, które pozwalają na zamordowanie dziecka na żądanie do 9-tego miesiąca ciąży, „nie zamierzają zaostrzać”. W podobnym tonie w trakcie ostatniej prezydenckiej kampanii wyborczej wypowiadał się szef sztabu Karola Nawrockiego Paweł Szefernaker mówiąc, że: „nie chcemy zaostrzać obecnego prawa aborcyjnego.” PiS jest więc oficjalnie za „kompromisem aborcyjnym” – ma być dalej tak jak jest, czyli dzieci mają być mordowane de facto na żądanie do końca ciąży, a pigułki poronne mają być powszechnie dostępne.

Z kolei inny politycy prawicy, tacy jak np. Krzysztof Bosak z Konfederacji, również często i głośno podkreślają, że „są za życiem” oraz że „aborcja to zbrodnia”, ale jednocześnie nie obiecują wyborcom żadnych zmian w prawie dotyczącym aborcji. W ubiegłym roku Bosak mówił w mediach, że:

„5,5 roku jesteśmy w Sejmie i nie złożyliśmy żadnego projektu ws. aborcji. Gdybyśmy chcieli, to byśmy to już 10 razy zrobili.”

W programie wyborczym Konfederacji oraz w obietnicach wyborczych tej partii nie ma słowa na temat zakazu aborcji. Opowiadają się za tym co najwyżej indywidualnie niektórzy członkowie tego ugrupowania.

Jeśli chodzi o Konfederację Korony Polskiej, to politycy tej partii wielokrotnie wypowiadali się przeciw aborcji oraz podejmowali działania w obronie dzieci (jak np. interwencja Grzegorza Brauna w szpitalu w Oleśnicy, gdzie próbował powstrzymać Gizelę Jagielską). W dokumentach programowych tej partii oraz obietnicach wyborczych nie ma jednak jasno i wprost sformułowanego postulatu wprowadzenia w Polsce całkowitego zakazu aborcji.

Podsumowując – przeważająca większość polityków polskiej prawicy przez ostatnie 11 lat nie tylko nic nie zrobiła w sprawie aborcji, ale przede wszystkim swoim lekceważeniem, biernością i akceptacją dla „kompromisu aborcyjnego” tylko pogorszyła sprawę, co pociągnęło za sobą dziesiątki tysięcy ofiar z dzieci.

Oburzanie się na posłów „prawicy”, że nie przyszli na wtorkowe głosowanie, które w gruncie rzeczy niewiele zmienia (wyłącznie upraszcza już istniejące procedury), nie ma więc większego sensu. Co więcej, ostatnie głosowanie w Sejmie w sprawie aborcji, było niemal dla wszystkich wygodne.

Dla Tuska głosowanie było wygodne, bo dzięki niemu mógł pokazać swojemu najbardziej lewicowemu elektoratowi, że działa w sprawie aborcji i usiłuje dotrzymać obietnic wyborczych o upowszechnieniu aborcji w Polsce. Tusk doskonale wiedział przy tym, że nawet jeśli projekty uda się przepchnąć przez Sejm, to w takim kształcie nie podpisze ich zapewne prezydent Karol Nawrocki. Medialnie pokazał jednak, że popycha temat aborcji do przodu.

Dla PiS głosowanie również było bardzo wygodne, gdyż politycy PiS po raz kolejny mogli zagłosować dobrze w sprawie aborcji tylko wtedy, kiedy są w opozycji i od ich głosu niewiele zależy. Pokazali w ten sposób prawicowemu i katolickiemu elektoratowi, że oni przecież „są za życiem i przeciwko aborcji”. Dla polityków Konfederacji głosowanie było jeszcze bardziej na rękę, gdyż oni jeszcze nie rządzili, więc póki są w opozycji głosowanie przeciwko upowszechnianiu aborcji nic ich nie kosztuje i nie pociąga odpowiedzialności.

Głosowanie w sprawie aborcji, które odbyło się 20 października 2026, było więc niemal dla wszystkich wygodne. Dla wszystkich oprócz tysięcy dzieci w łonach matek, zabijanych zastrzykami w serce z chlorku potasu lub spuszczanych w kanalizacji.

Zagłosować dobrze, gdy nie od nas zależy wynik głosowania lub głosowanie to jest mało istotne, to żaden wyczyn. Zagłosować dobrze, gdy to na nas spoczywa odpowiedzialność w ważnej sprawie – to sztuka i rzecz właściwa dla polityka, który chcą dbać o dobro wspólne.

Oceniajmy więc prawicę po tym, co realnie zrobiła, a nie po tym, co obiecuje lub co robi w sprawach, które nie mają praktycznego znaczenia. Jeżeli prawica wkrótce przejmie władzę w Polsce (np. PiS w koalicji z Konfederacją), to wedle aktualnych deklaracji wyborczych nic się w sprawie aborcji nie zmieni – dzieci będą dalej swobodnie i masowo mordowane na żądanie. Do wyborów został rok. Warto ten czas wykorzystać na pokazanie politykom „prawicy”, że ich postawa na pewno będzie mieć dla nich konsekwencje. Najpoważniejsze w życiu wiecznym. 

Marcin Musiał

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: