Koniec tańszego paliwa. Kierowcy rzucili się na stacje, na niektórych zabrakło zapasów

31 sierpnia był ostatnim dniem obowiązywania rządowego pakietu CPN. Kierowcy, szczególnie na południu Polski, ustawili się w olbrzymich kolejkach, by zatankować swoje pojazdy po (relatywnie) niższej cenie, skutkiem czego na niektórych stacjach po prostu zabrakło paliwa. Rzeczywiście, już następnego dnia ceny poszybowały do nawet 8 zł za litr.
Pakiet CPN
Celem programu Ceny Paliwa Niżej (CPN) było złagodzenie drastycznie wysokich cen paliw, które są wynikiem wojny USA i Izraela z Iranem oraz blokady cieśniny Ormuz, przez którą transportowane jest 20 proc. światowego eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego LNG.
W ramach CPN stawkę VAT na benzynę i olej napędowy obniżono do 8 proc., a jednocześnie wprowadzono maksymalne ceny tych paliw. Program obowiązywał początkowo od marca do lipca br., a następnie został wprowadzony ponownie na dwa ostatnie tygodnie sierpnia. Jak wynika z szacunków resortu finansów, sama sierpniowa obniżka VAT kosztowała budżet państwa blisko 500 mln zł. Łączny koszt programu CPN wyniósł natomiast 4,7 mld zł.
Zabrakło paliwa na stacjach
W ostatnim dniu obowiązywania pakietu, litr „95-tki” kosztował maksymalnie 6,64 zł, Pb98 – 7,46 zł, a diesla – 7,31 zł.
Ogromna liczba kierowców chcących zdążyć zatankować swoje pojazdy po niższych cenach sprawiła, że w rejonie Zakopanego po prostu zabrakło paliwa, a niektóre stacje zostały nawet zamknięte.
Nowy podatek nie obniży cen paliw
Członkowie rządu twierdzą, że ceny paliw mogłyby być niższe, gdyby prezydent Karol Nawrocki nie skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawy wprowadzającej tzw. podatek od nadmiernych zysków przedsiębiorstw z sektora paliwowego.
Głowa państwa odpowiada jednak, że ustawa nie obniżała cen paliw, a nowy podatek nałożony na firmy paliwowe przełożyłby się wręcz na ich wzrost. - Nowy podatek nie obniża cen paliwa. Ma przede wszystkim dostarczyć pieniędzy do budżetu. Nie mogę zaakceptować sytuacji, w której próbę łatania finansów państwa przedstawia się obywatelom jako ochronę ich interesów, podczas gdy skutkiem będzie kolejna fala podwyżek – wskazał Karol Nawrocki.
Źródło: dorzeczy.pl
AF






