Korekta zamiast skasowania ETS – to stawka wrześniowych „negocjacji” państw UE

Perspektywa zapaści gospodarczej, stopniowego upadku przemysłu, skokowo rosnących cen i upowszechnienia ubóstwa w perspektywie najbliższych lat – w związku z polityką klimatyczną Unii Europejskiej – nie skłania państw „wspólnoty” do żądań odejścia Brukseli od rabunkowego mechanizmu opłat emisyjnych ETS. Odbywa się za to rytualne przedstawienie „łagodzenia” go poprzez niewielkie, pozorowane zmiany, nie dotykające jednak istoty sprawy, czyli konieczności zatrzymania i odwrócenia niszczycielskiej transformacji. Na wrzesień zapowiadane jest 8 spotkań reklamowanych w mediach jako negocjacje w sprawie korekty systemu.
Według informacji radia RMF, pierwsze spotkanie przedstawicieli państw UE zapowiedziane jest na najbliższą środę. Dyskusje zainicjowane przez prezydencję irlandzką mają dotyczyć propozycji Komisji Europejskiej. 2 września mowa będzie o wskaźnikach, na bazie których wyliczane będą kwoty bezpłatnych „uprawnień emisyjnych”. „To kluczowy temat dla Warszawy, bo od tych zasad zależy, ile bezpłatnych pozwoleń otrzymają krajowe zakłady energochłonne. Polska uzyskała już gwarancję elastycznej korekty wskaźników ETS oraz działania łagodniejszych przepisów z mocą wsteczną” – podaje rozgłośnia.
Negocjacje mają też dotyczyć złagodzenia zasad działania rezerwy MSR (Market Stability Reserve – mechanizm automatycznej regulacji i redukcji pozwoleń emisyjnych). Obecnie „nadmiar” pozwoleń jest automatycznie wycofywany z rynku, co systematycznie zaciska pętlę na szyi europejskiego przemysłu. Komisja Europejska deklaruje chęć odejścia od praktyki kasowania pozwoleń na rzecz ich obecności w rezerwie.
Kolejne rozmowy wokół propozycji Komisji Europejskiej mają odbywać się 4, 9, 14, 17, 21, 23 i 28 września.
„Negocjacje będą trudne. Po jednej stronie stoi koalicja, którą Polska i Włochy zbudowały jeszcze przed przedstawieniem reformy przez Brukselę. Polska, Włochy, Grecja, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Cypr i Estonia tworzą mniejszość blokującą w Radzie UE” – czytamy w informacji. Owa koalicja stosuje jednak minimalistyczną taktykę, chcąc jedynie „wolniejszego ograniczania liczby uprawnień, utrzymania darmowych pozwoleń dla przemysłu oraz większego uwzględnienia specyfiki poszczególnych państw”.
Z kolei Hiszpania, Dania, Finlandia, Luksemburg, Holandia, Portugalia i Szwecja optują za pozostawieniem ETS na obecnych warunkach bądź nawet jego zaostrzenia. Ich argument można streścić w słowach: „skoro już w to wdepnęliśmy, to brnijmy do końca”. Konkretnie chodzi zaś o nakłady poniesione dotychczas przez przedsiębiorstwa w związku z inwestycjami w tak zwaną czystą energię.
Za utrzymaniem dotychczasowych zasad są także Francja i Niemcy, deklarując równocześnie chęć wprowadzenia lepszej ochrony konkurencyjności gospodarki, co samo sobie oznacza sprzeczność.
Ze względu na przyszłoroczne wybory parlamentarne w Polsce, Włoszech i Hiszpanii eurokraci chcą zamknąć negocjacje i wszystkie etapy zatwierdzania reformy jak najszybciej, a więc jeszcze w pierwszym kwartale 2027 r.
Źródła: RMF24.pl, PCh24.pl
RoM








