Koszulka polo pod lupą naukowców. Wiedeń przeznaczył 400 tys. euro na badanie „faszystowskiej mody”

Prawicowa austriacka Partia Wolności (FPÖ) informuje, że władze Wiednia przeznaczyły aż 400 tys. euro na projekt poświęcony badaniu ewolucji mody „skrajnie prawicowej” na przestrzeni ponad 30 lat. Politycy ugrupowania przekonują, że jest to przykład marnotrawienia środków publicznych w czasie, gdy coraz większa część społeczeństwa zmaga się z wysokimi kosztami życia.
Ministerstwo ds. Kobiet, Nauki i Badań Naukowych, kierowane przez socjaldemokratów, przyznało grant w wysokości 400 tys. euro na trzyletni projekt zatytułowany „Moda i skrajnie prawicowy ekstremizm”, realizowany przez Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu. Program badawczy, którego zakończenie zaplanowano na wrzesień 2026 roku, otrzymał wsparcie Austriackiego Funduszu Naukowego.
Badaniem kieruje Elke Gaugele, która analizuje przemiany zachodzące w ubiorze osób identyfikowanych ze środowiskami skrajnie prawicowymi od 1989 roku.
Jak wskazuje badaczka, o ile wcześniejsze dekady charakteryzowały się łatwo rozpoznawalnymi symbolami - takimi jak kurtki bomberki czy buty wojskowe - o tyle współcześni przedstawiciele ruchów skrajnie prawicowych coraz częściej sięgają po powszechnie akceptowane, popularne style. Mężczyźni wybierają więc koszulki polo, a kobiety sukienki w kwiaty.
Gaugele przekonuje, że „ruchy ekstremistyczne” świadomie zapożyczają istniejące trendy w modzie, aby dotrzeć do szerszego grona odbiorców.
Wnioski te badaczka sformułowała na podstawie badań terenowych prowadzonych przez jej zespół w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Członkowie zespołu odwiedzali sklepy odzieżowe, przeprowadzali rozmowy z pracownikami, a także analizowali materiały publikowane w internecie oraz treści wizualne.
Analizie poddano również zmieniające się tematy promowane za pośrednictwem odzieży, w tym przekazy antyekologiczne i przeciwne „różnorodności genderowej”. Badacze wskazali także na rosnący wpływ amerykańskiego ruchu „Tech Right” oraz środowiska MAGA na współczesną modę kobiecą.
Lider FPÖ zasiadający w radzie miejskiej Wiednia, Maximilian Krauss, odniósł się do projektu w prześmiewczy sposób na platformie X. Zasugerował ironicznie, że osoba nosząca koszulkę polo może wkrótce stać się obiektem zainteresowania naukowców. Jednocześnie zwrócił uwagę na znacznie poważniejsze problemy, z którymi mierzą się Austriacy, takie jak rosnące koszty utrzymania, niedobór mieszkań oraz obawy dotyczące bezpieczeństwa.
FPÖ oskarżyła władze Wiednia o „skandaliczne” marnotrawienie publicznych pieniędzy.
Choć przedmiotem badań naukowych mogą być różnorodne zjawiska społeczne, warto zauważyć, że kwestia mody związanej ze środowiskami określanymi jako ekstremistyczne ruchy prawicowe jest - jak podkreślają przedstawiciele lewicy - traktowana jako poważny obszar badań. Poświęca się jej analizy socjologiczne.
Rok temu brytyjski dziennik „The Guardian” opublikował artykuł zatytułowany „The not-so secret language of fascist fashion” („Nie do końca tajny język faszystowskiej mody”), w którym przekonywano, że „faszyzm wraca do mody”. „Zapomnijcie o dawnych symbolach: swastykach, pętlach, flagach Konfederacji, ogolonych głowach skinheadów i butach wojskowych. Ekstremizm ma nowy wygląd i jest modny jak nigdy dotąd” - pisał Einav Rabinovitch Fox.
Autor zwracał uwagę, że współczesne style kojarzone z ekstremizmem są „bardziej zróżnicowane i subtelne”. Jako przykład wskazywał koszulki polo z ukrytymi symbolami, które mają - według niego - służyć budowaniu wspólnej tożsamości grupowej oraz sygnalizowaniu poparcia dla określonych idei.
Rabinovitch Fox krytycznie odnosił się również do „sukienek w stylu żołnierek preriowych”, które - jego zdaniem - wraz z określonymi „rytuałami pielęgnacyjnymi” promować konserwatywne wizje rodziny.
Publicysta podkreślał, że ubrania mogą być „potężnym narzędziem szerzenia faszystowskich idei, promowania autorytaryzmu i pozyskiwania nowych zwolenników”.
Według autora tekstu „skrajna prawica” od dawna wykorzystywała modę do promowania „idei nienawiści”. Jako historyczny przykład wskazywał działania Benito Mussoliniego, który wykorzystał czarne koszule oraz starożytny rzymski symbol rózg liktorskich do budowania swojej politycznej marki i umacniania władzy w latach 30. XX wieku. Podobnie niemiecki projektant Hugo Boss, będący członkiem nazistowskiej partii NSDAP, szył mundury dla paramilitarnych formacji Schutzstaffel (SS) oraz Hitlerjugend. W Stanach Zjednoczonych białe szaty Ku Klux Klanu i płonące krzyże przez dekady pozostawały symbolami „białej supremacji”. Z kolei w latach 80. XX wieku pierwotni faszyści, skinheadzi, przejęli i przekształcili kurtki bomberki, ogolone głowy oraz wojskowe obuwie w element charakterystycznego militarnego wizerunku.
A jak wygląda sytuacja obecnie? Zdaniem Einava Rabinovitcha Foxa współczesna „faszystowska moda 3.0” stała się znacznie bardziej „mainstreamowa”.
„Od 2017 roku, czyli od wiecu „Unite the Right” w Charlottesville w Wirginii, moda faszystowska - określana czasem mianem „fascion” [połączenie słów „fashion” i „fascism”] - jest teraz na wyciągnięcie ręki. Grupy prawicowe mają własne marki, przejmują istniejące firmy odzieżowe i sprzedają swoje produkty w internecie za pośrednictwem TikToka czy eBay” - pisał publicysta.
Według niego wiele tego rodzaju przekazów może pozostać niezauważonych przez osoby, które nie znają kontekstu. Zamiast otwarcie nienawistnych haseł pojawiają się bardziej niejednoznaczne slogany, takie jak „mój ulubiony kolor to biały” czy „bronimy naszej kultury”. Tego typu komunikaty - argumentuje autor - mogą być interpretowane na różne sposoby i zapewniać ich użytkownikom możliwość zaprzeczania rzeczywistym intencjom.
Wśród symboli analizowanych przez badaczy znajdują się m.in. czcionki stylizowane na „lekko germańskie”, odwołania do nordyckich wyobrażeń „Walhalli”, motywy nawiązujące do wyidealizowanej wizji białej, „hipermęskiej” Europy, symbole związane z postacią „Pepe the Frog”, a także koszulki z numerem 88 i napisem „nacjonalista”.
Jak podkreśla Monica Sklar z Uniwersytetu Georgii, współczesna moda związana z radykalnymi środowiskami nie ma już przede wszystkim szokować ani prowokować. Jej celem ma być raczej budowanie poczucia tożsamości i przynależności. „Chodzi nie o bycie subkulturą, ale o zakorzenienie się w strukturze władzy. Zamiast tworzyć kody, które oddzielają grupę od społeczeństwa, ta moda tworzy kody, by dotrzeć do mas” - przekonuje badaczka.
Przykładem takiej strategii ma być czarna koszulka polo z białymi paskami przy rękawach i kołnierzyku, sprzedawana jako „3.0 Perry Polo”. Model ten miał nawiązywać do charakterystycznego czarno-żółtego wzoru brytyjskiej marki Fred Perry, który został przejęty przez skrajnie prawicową grupę Proud Boys w 2016 roku. W 2020 roku firma Fred Perry zdecydowała się wycofać ten model ze sprzedaży.
Zdaniem części badaczy przejawem „faszystowskiego” stylu w przypadku kobiet ma być także „nowy republikański styl”, łączący elementy intensywnego makijażu, chirurgicznie kształtowanej sylwetki oraz inspiracji modą lat 50. XX wieku - z podkreśloną talią i kwiatowymi wzorami, mającymi symbolizować „hiperkobiecość”.
Według zwolenników tej interpretacji tego rodzaju estetyka pozwala „faszystom” „wtopić się w tłum”, a jednocześnie przyczynia się do „normalizacji estetyki radykalizmu i przemocy”.
Uwagę na to zwróciła socjolog z Uniwersytetu Amerykańskiego, Cynthia Miller-Idriss, zajmująca się badaniem ekstremizmu i polaryzacji społecznej. Jak podkreśla, rozpoznanie ideologii opartych na nienawiści staje się trudniejsze, gdy pojawiają się one w atrakcyjnej estetycznej formie, która nie odpowiada stereotypowemu obrazowi ekstremisty. Po prostu trudno stwierdzić, czy chłopak i dziewczyna, którzy wyglądają na normalnych stanowią zagrożenie.
„Oczywiście nie każdy konserwatywny lub obraźliwy strój jest faszystowski” - zauważa Rabinovitch Fox, dodając jednak, że „w rzeczywistości granica między mową nienawiści a hiperpatriotyzmem może być niewyraźna”.
Zdaniem publicysty problemem jest także rosnąca obojętność wobec „rozmytych” wersji przekazów kojarzonych z faszyzmem. „Faszyzm staje się argumentem sprzedażowym o wartości komercyjnej” - przekonuje. Jego zdaniem jeszcze kilka lat temu odwołania do rasistowskich skojarzeń mogły spotkać się z wyraźnym społecznym sprzeciwem, podczas gdy obecnie kampanie balansujące na granicy kontrowersji - takie jak promocja jeansów American Eagle z udziałem Sydney Sweeney - przede wszystkim przyciągają uwagę do marki.
Dziś zatem dla tropicieli „faszyzmu” ważne jest rozpoznanie nowego języka wizualnego prawicy. Einav Rabinovitch Fox przywołuje przy tym powieść Sinclaira Lewisa z 1935 roku „It Can’t Happen Here” („To nie może się tu zdarzyć”), w której autor ostrzegał, że „kiedy faszyzm dotrze do USA, nie będzie wyglądał jak europejska marka. Zamiast tego będzie owinięty flagą i będzie niósł krzyż. W 2025 roku wiemy również, że nosi czapkę Maga i kamizelkę Ice”.
Źródło: europeanconservative.com, guardian.com
AS






