Kratiuk o filmie „Odzyskany” – potęga modlitwy i waga przebaczenia

Widziałem wczoraj film ODZYSKANY w reżyserii Marcina Kwaśnego. To piękne dzieło, okraszone doskonałym aktorstwem. Film o ważnym przesłaniu, o przebaczeniu i wyciągnięciu ręki, którego w dzisiejszym świecie tak bardzo brakuje. To również obraz problemu wielu polskich domów – problemu uzależnienia, z którym borykał się również sam autor filmu. Pojawia się zresztą na ekranie w scenie w kole anonimowych alkoholików. Doprawdy, było to poruszające.
Sądzę, że film Marcina może zrobić naprawdę dużo dobrego.
Sporo mówi się o tym, że jest to męski film, traktujący przecież o relacji ojca z synem czy raczej syna z ojcem. Ale jest to też – w tle, ale to zabieg jak najbardziej zamierzony – o potędze chrześcijańskiej postawy, cichej i pokornej, pełnej zrozumienia i przebaczenia, oraz potężnego zaufania do Boga. W tym wypadku widzimy to w postawie porzuconej żony. To nie jest łatwa postawa, przeciwnie, najczęściej jest wręcz heroiczną.
Od dłuższego czasu, w wielu rozmowach z licznymi widzami i czytelnikami, słyszę od nich o podzielanej również przeze mnie intuicji, wedle której grzeszny świat, pełen cierpienia zgotowanego ludziom przez ludzi, w ogóle może jeszcze trwać (i tym trwaniem dawać szansę na poprawę, nawrócenie i zadośćuczynienie, a także na przebaczenie) właśnie za sprawą codziennej, cichej modlitwy niezmierzonej liczby ludzi. Matek i ojców, dzieci i dziadków, osób samotnych i rodzinnych, świeckich i duchownych – szczególnie tych zamkniętych w zakonach klauzurowych, skupionych głównie na tej cichej, codziennej, niemal nieustannej modlitwie. Oni tam są, żyją i modlą się właśnie za ten nasz świat, za nas. Warto o tym pamiętać.
Dzięki Marcinie za ten film. Jestem przekonany, że dzięki niemu niejeden człowiek może zostać ODZYSKANY.
Krystian Kratiuk







