Ks. dr hab. Dariusz Oko: Czy krakowski synod stanie się tęczowy?

II Synod Krakowski może przejść do historii jako „pierwszy polski synod tęczowy”. Istnieją poważne obawy, że jak tak dalej pójdzie, to może on zakończyć się wielką apoteozą i „wyzwoleniem” genderyzmu, homoseksualizmu, biseksualizmu, poliamoryzmu i tak dalej – ostrzegał ksiądz dr hab. Dariusz Oko, profesor Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Papieża Jana Pawła II.
W swym cyklicznym programie „Oko na niedzielę, czyli chrześcijaństwo dla dorosłych” (Telewizja Republika) duchowny nawiązał do czytania Ewangelii z liturgii ostatniej niedzieli (Mt 18, 15 – 20). Mówił o udzielonym nam wszystkim przez Chrystusa nakazie napominania bliźnich w sytuacjach gdy w poważnych sprawach mylą się, błądzą lub grzeszą. – Oczywiście zawsze trzeba to czynić [napominać] w wielkiej pokorze, ze świadomością naszych własnych win oraz otwartością na upomnienia pod naszym własnym adresem – zaznaczył kapłan. – My sami tak samo możemy się mylić, błądzić i grzeszyć. Jednak sam prorok Ezechiel stwierdza, że takie upomnienie jest jednym z warunków zbawienia.
Ksiądz profesor ocenił, że właśnie tego rodzaju naglącym przypadkiem, w którym niezbędne okazuje się braterskie napomnienie, są fragmenty Relacji po pierwszym etapie prac synodalnych w Archidiecezji Krakowskiej. Zawarto tam zalecenia postępowania wobec osób dotkniętych zaburzeniami tożsamości płciowej, a określających się jako „społeczność LGBT+”.
Przykładowo, na stronie 34. padają wskazania: „Tworzenie bezpiecznych przystani duszpasterskich (np. na wzór Wiara i Tęcza)”; „Otwarty, uczciwy dialog ze współczesną nauką o człowieku”; „prawdziwe poszanowanie ludzkiego sumienia”; „godność osoby zawsze stojąca wyżej niż wykluczające struktury i krzywdzące stereotypy”; „stop używaniu takich słów jak zaraza”.
Ten ostatni fragment jest oczywistym nawiązaniem do słów użytych przez arcybiskupa Marka Jędraszewskiego wobec ideologii gender. Spotkało go za to autentyczne prześladowanie ze strony środowisk wojujących homoseksualistów, w tym zastraszanie, nie wyłączając gróźb pozbawienia życia.
- Ja dobrze znam z Zachodu ten język, te stwierdzenia, które zwykle oznaczają wstępną akceptację ideologii gender, w tym zwłaszcza homoseksualizmu. Po niej szybko następuje całkowita akceptacja, zupełne poddanie się Światu i jego ideologii – skomentował ksiądz prof. Oko, po czym posłużył się przykładami. – Obecnie w Monachium jeden z największych ulubieńców papieża Franciszka, ksiądz kardynał Reinhard Marx, przemocą wymusza na księżach uroczyste błogosławieństwa dla każdej pary homoseksualnej i Komunię świętą dla każdego konkubinatu. Biskupi: Heße z Hamburga, Bätzing z Limburga, Overbeck z Essen i Ackermann z Trewiru całym sercem popierają i wymuszają seksdeprawację dzieci w „katolickich” szkołach. Takie są owoce ich „dialogu ze współczesną nauką o człowieku”. Czy takie są główne cele „Synodu o synodalności” również w Polsce? – pytał.
Niestety, z kolejnych słów wynika, że te obawy są uzasadnione. Duchowny wspomniał tu wywodzącego się z grupy „Wiara i Tęcza”, a pełniącego formalnie funkcję sekretarza synodu krakowskiego, biologicznego mężczyznę posługującego się żeńskimi personaliami „Maria Minakowska”. Człowiek ten przeżył w małżeństwie 30 lat i ma dorosłą córkę. Przed dwoma laty jednak poszedł w ślady Krzysztofa Bęgowskiego („Anna Grodzka”) i ogłosił się kobietą.
- Męskie narządy płciowe uważa za „coś paskudnego”, dlatego swoje wykastrowanie przeżywa jak „zmartwychwstanie”. Takie stwierdzenie jest też oczywiście czystą „mową nienawiści” wobec wszystkich miliardów mężczyzn i bluźnierstwem wobec Stwórcy ich ciał. To jednak nie przeszkadza mu w pełnieniu ważnej funkcji na synodzie – podkreślił ks. prof. Dariusz Oko.
- To jest niewątpliwie wielki „sukces” gender już na samym początku II Synodu Krakowskiego, ale na pewno nie ostatni. Dlatego może przejść on do historii jako „pierwszy polski synod tęczowy”. Istnieją poważne obawy, że jak tak dalej pójdzie, to ten synod może zakończyć się wielką apoteozą i „wyzwoleniem” genderyzmu, homoseksualizmu, biseksualizmu, poliamoryzmu i tak dalej – ostrzegał autor felietonu.
Powyższe przewidywania biorą się z takich właśnie przesłanek, jak zawarte w Relacji zalecenie wzorowania się na genderowej organizacji „Wiara i Tęcza”, która „otwarcie zwalcza autentyczne nauczanie Kościoła”. Głosi bowiem, że to Kościół powinien się dostosować do osób o nawet najbardziej wyszukanych i wynaturzonych upodobaniach seksualnych, a nie dewianci mają porzucić grzeszne życie i nawrócić się.
- W materiałach synodalnych wzywa się nas nade wszystko do „prawdziwego poszanowania ludzkiego sumienia”, jakkolwiek by decydowało. Tak już jest często na Zachodzie. Zgodnie z gender i ze swoim sumieniem – jak najbardziej można przecież żyć w związkach biseksualnych (czyli równocześnie i z kobietą, i mężczyzną), poliamorycznych (czyli równocześnie z wieloma różnymi partnerami), kazirodczych (czyli z własnym rodzeństwem, dziećmi lub rodzicami), swingingu (czyli wymieniać partnerów między małżeństwami), chodzić do domów publicznych i potwornie deprawować seksualnie dzieci – wyliczał ksiądz profesor.
- Potem ma się pełne prawo przyjmować Komunię świętą bez żadnej spowiedzi. (…) Wygląda to także na zachętę do otwartej negacji przykazań Bożych i kościelnych, które przypomina nam dzisiaj święty Paweł Apostoł w liście do Rzymian. Przecież to jest szanowanie i akceptowanie permanentnego życia w grzechach ciężkich, które zagrażają zbawieniu. Ale te wszystkie przykazania według gender to są tylko „wykluczające struktury i krzywdzące stereotypy” – zauważył autor audycji.
Niestety, takie właśnie przewrotne i fałszujące naukę Kościoła przesłanie wynika z synodalnej Relacji.
Tego rodzaju postawa doprowadziła do upadku chrześcijaństwa w Holandii, Belgii, Niemczech, Argentynie, Brazylii… To kraje niegdyś katolickie, a dzisiaj oddające się herezjom, hedonizmowi i nihilistycznemu ateizmowi.
Autor programu „Oko na niedzielę, czyli chrześcijaństwo dla dorosłych” zwrócił też uwagę na moment, w którym opublikowana została „Relacja Sekretariatu II Synodu Duszpasterskiego Archidiecezji Krakowskiej”. Było to 19 czerwca br. W tym samym czasie środowiska rodziców i nauczycieli starały się zainteresować opinię publiczną niebezpiecznymi aspektami pro-genderowej reformy szkolnej, wprowadzanej wbrew opinii społecznej przez minister edukacji Barbarę Nowacką.
- Jednak sam Chrystus bynajmniej nie szanował złych decyzji ludzkiego sumienia. Przestrzegał, że wiele z nich może doprowadzić nawet do utraty życia wiecznego. W Biblii mamy zapisanych łącznie 2 398 zdań Jezusa, a około jednej trzeciej z nich to groźby, nawet najpoważniejsze – mówił duchowny.
W myśleniu, że da się pogodzić ideologię LGBT+ z katolicyzmem, tkwi potężny absurd. – To wszystko na ogół opiera się zwykle na wielkiej niewiedzy i niekompetencji. Duchowni i katolicy, którzy tak się zachowują, mają zwykle wiedzę gazetową, nie naukową o gender. To tak, jakby o komunizmie mówić tylko na podstawie komunistycznej propagandy – zauważył ksiądz prof. Oko.
- Na przykład ci ideolodzy według teorii queer głoszą, że w płci właściwie wszystko jest płynne i uwarunkowane kulturowo, a biologia nie ma właściwie żadnego znaczenia. Bo także „biologia jest tylko częścią kultury”. Dlatego też nawet nie są w stanie zdefiniować, kim jest kobieta i kim jest mężczyzna. A zaraz potem twierdzą, że jednak homoseksualizm i dążenia trans z konieczności wynikają z biologii. Najpierw mówią, że „natury” w ogóle nie ma, wszystko jest kulturą, a potem mówią, że ich ulubione osobliwości są jednak „naturalne” i biologiczne. Trzeba ich zatem pytać w tej sprzeczności, które kłamstwo jest dla nich ważniejsze? – wskazał duchowny, śledzący od lat przejawy rewolucji tęczowej wewnątrz Kościoła.
Ksiądz profesor wezwał do przeciwstawienia się zdradzie prawdziwego, ewangelicznego nauczania oraz do tego, byśmy podążali za Apostołami i świętymi. Bądź co bądź, w swoich dziejach Polska w przeważającej mierze oparła się herezji protestanckiej czy kolejnym totalitarnym ideologiom.
Not. RoM








