Ks. prof. Andrzej Zwoliński: O prawo dla najmniejszych

„Przerwanie ciąży”, inaczej nazywane „usunięciem ciąży”, czasem „spędzeniem płodu”, a najczęściej „aborcją” lub „sztucznym poronieniem” - jest definiowane jako samoistne lub sztuczne ukończenie ciąży ze skutkiem śmiertelnym dla oczekiwanego dziecka. Najczęściej wyróżnia się, dla celów prawniczych, aborcje: terapeutyczne (wobec zagrożenia zdrowia lub życia matki), eugeniczne (w celu uniknięcia urodzenia się dziecka prawdopodobnie lub z pewnością obciążonego anomaliami genetycznymi), z przyczyn społecznych (które mogą być: kryminalne - skutek gwałtu lub kazirodztwa, socjalne lub bytowe - pragnienie uniknięcia obciążeń przez kobietę) oraz aborcje na żądanie kobiety (wynik wolnej decyzji kobiety, a jedyną racja jest jej pozytywnie wyrażona wola). [1]
U podstaw zamachu na życie nienarodzonego dziecka leży pytanie: kiedy zaczyna się życie? Dawniej przeczuwano, a dzisiaj jest o naukowo pewne, ze ludzkie życie rozpoczyna się w momencie połączenia się dwóch komórek płciowych: kobiecej komórki jajowej i męskiego plemnika. Pierwszą komórką nowego człowieka jest tzw. zygota. [2] Serce bije od 23. dnia po zapłodnieniu. Proces różnicowania poszczególnych organów rozpoczyna się około 4 tygodnia i trwa pierwsze 8 tygodni. Pod koniec 4. tygodnia embrion ma już około 4 mm długości i masę około 7 tys. większą niż masa zygoty. W 16. tygodniu ciało jest w pełni ukształtowane: palce u rąk i nóg mają odciski palców i paznokcie. Ciało jest wielkości dużego owocu awokado (5 cali długości i waży około 3 uncji). Dziecko porusza się, może chwycić pępowinę, ssać kciuk, jest w stanie zmieniać mimikę twarzy i kopać worek owodniowy. Oczy są na właściwej pozycji, a dziecko może widzieć przed siebie i mrugać powiekami. Powstały narządy płciowe – u dziewczynek rozwinęła się już macica, a jajniki znajdują się na właściwym miejscu. [3]
Niezależnie od wyznawanego światopoglądu jako niepodważalny fakt biologiczny i medyczny uznaje się życie nienarodzonego dziecka za życie ludzkie. Prof. dr med. J. Lejeune, kierownik Katedry Genetyki na Uniwersytecie im. R. Descartesa w Paryżu, wyraził tę prawdę słowami: „Dzięki nadzwyczajnemu postępowi techniki wtargnęliśmy do prywatnego życia płodu (...). Przyjęcie za pewnik fakt, że po zapłodnieniu powstała nowa istota ludzka nie jest już sprawą upodobań czy opinii. Ludzka natura tej istoty od chwili poczęcia do starości nie jest metafizycznym twierdzeniem, a którym można się spierać, ale zwykłym faktem doświadczalnym”. [4]
Życie człowieka zaczyna się w momencie zapłodnienia. Nie można życia do narodzin oddzielać od całości życia ludzkiego, co w nieunikniony sposób prowadzi do jednakowego traktowania życia przed i po narodzeniu. W wyniku zapłodnienia powstaje w pełni genetycznie uformowany nowy człowiek, a embrion, płód, noworodek, niemowlę, dziecko, dorosły, starzec - to tylko różne określenia poszczególnych etapów jego rozwoju. [5]
Prawda ta nie ulega zmianie także wówczas, gdy przywołujemy terminy „embrion” czy „płód”, jako właściwe naukom biomedycznym, w miejsce „człowiek”. Służą one do oznaczenia określonego stopnia rozwoju organizmu danego człowieka. Używanie ich nie może w żadnym stopniu czynić z człowieka przedmiotu, chociaż określają - jako terminy „techniczne” - przedmiot badań nauk biomedycznych. Biomedyczny status embrionu (płodu) ludzkiego jest ściśle określony: przynależy on do gatunku ludzkiego, co zostało rozpoznane i potwierdzone przez różne nauki, w tym genetykę molekularną. „Człowieczeństwo” embrionu ludzkiego domaga się uznania jego godności i wszelkich praw z tego wynikających, w tym prawa do życia.[6]
A. Prawo śmierci
Aborcja ma ogromny wpływ na liczbę ludności w świecie. Jest ona praktykowana - w świetle prawa - w 119 krajach świata (w różnym stopniu i zakresie). Od zakończenia II wojny światowej już ponad 80 państw zdecydowało się wprowadzenie ścisłej kontroli urodzeń. Prawne zalegalizowanie przerwania ciąży wprowadzono, np. w USA w 1973 r., w Niemczech - w 1975 r., we Włoszech - w 1981 r. 28% państw świata dopuszcza dokonywanie aborcji na życzenie. 45% państw dopuszcza zabicie dziecka poczętego ze względu na choroby i wady wrodzone: zezwala na to 84% bogatych regionów oraz 32% biednych. Z przyczyn ekonomicznych zezwala na zabicie dziecka aż 78% państw zamożnych, oraz 19% krajów uboższych. W przypadku ciąż, które są wynikiem gwałtu, pozwolenie na zabicie dało 87% państw bogatych, a 37% biednych.
Łącznie, według danych Światowej Organizacji Zdrowia, dokonywanych jest rocznie 53 miliony aborcji, a w ciągu ostatnich 30 lat przeprowadzono ich ponad miliard. Prawo do aborcji nie jest standardem światowym - jest to ciągle i wyłącznie obsesja liberalnych krajów Zachodu. Prawie cała Afryka jest za życiem - chociaż trwa tam głośna batalia, to jednak większość krajów nie dopuszcza aborcji. Podobnie jest w Ameryce Południowej. W Europie tylko w trzech krajach nie ma przyzwolenia na uśmiercanie dzieci w prenatalnej fazie życia, a raczej jest ono w największym możliwie stopniu chronione: na Malcie, w Irlandii i w Polsce. [7]
Tylko w wymiarze ludzkich planów i przewidywań nowe życie może być zbędne, niepotrzebne, niedocenione, czy traktowane jako ciężar. „Niepotrzebnym życiem” okazuje się niekiedy dziecko, które pojawia nagle, nieplanowane, nieoczekiwane w związku małżeńskim czy pozamałżeńskim, ale zawsze jako „zbędne”, mieszające plany swych rodziców i oczekujące od nich miłości, której dla niego zabrakło. Wolność wyboru, podnoszone jako prawo kobiety, zostało już społecznie zakwalifikowane jako ważniejsze niż prawo do życia nienarodzonych, a tym samym najbardziej bezbronnej grupy w społeczeństwie. „Sojusznikiem” w podważeniu przez rodziców prawa do życia poczętego dziecka nieoczekiwanie okazało się państwo.
W wiekach przeszłych stawało ono na straży życia poczętego dziecka. W starożytnym Egipcie dzieciobójczyni kazano przez trzy doby przytulać odnalezione zwłoki. W starożytnym Rzymie początkowo prawo do zabijania noworodka miał ojciec, ale po zmianie prawa dzieciobójczyni karana była śmiercią. Wyjątek stanowiły dzieci kalekie, które można było zabić do trzeciego roku życia.
W średniowieczu powszechnie wprowadzono karę śmierci dla dzieciobójców, przy czym surowiej osądzano zabójców dzieci nieślubnych i nieochrzczonych. Z „Kroniki Poznania” z 1555 roku wiadomo o pierwszej polskiej, znanej z imienia dzieciobójczyni: „Elżbieta z Turwi, dziewczyna służebna, zakopana została pod szubienica żywcem i przebiła palem za to, że własne dziecko zabiła i do kloaki wrzuciła”. W XVII wieku w Polsce kobiety - dzieciobójczynie topiono.
W Polsce międzywojennej problemem społecznym było zabijanie czy porzucanie noworodków. Policja odnotowywała ponad tysiąc takich wypadków rocznie. Kodeks karny z 1932 roku proponował stosunkowo łagodne kary za matek dzieciobójczyń, co uzasadniano „szokiem poporodowym”. W 1998 roku rozszerzono tę formułę na silne przeżycia związane „ze znacznym zniekształceniem dziecka i szczególnie trudną sytuacją osobistą kobiety”.
Współczesne badania polskie wskazują, że 79,8% dzieciobójców podaje jako przyczynę „trudną sytuację materialną”, a równie wielu „wstyd, obawę przed napiętnowaniem środowiska” (prof. Jan Stanik). Aż 96% kobiet, które zamordowały własne dziecko nigdy nie było wcześniej karanych. Psychologowie wskazują, że najczęściej nie mają życiowych ambicji, nie wiedzą, gdzie szukać pomocy, są lekkomyślne i prymitywne (tylko 30% mieści się w intelektualnej normie). Najczęściej zabijały swe dzieci przez: uduszenie lub zakneblowani (44, 8%), wyrzucenie do śmietnika lub szamba (13, 8%), utopienie (12, 8), porzucenie (12, 8%), rany kłute lub urazy mechaniczne (9, 7%). Najwięcej dzieciobójstw dokonano w Polsce w domu (36, 2%) i w ubikacji (34%). Komenda Główna Policji w Polsce odnotowała w 1990 roku 50 przypadków dzieciobójstwa, w 1992 - 59, 1995 - 42, 1998 - 31, 2000 - 47, 2003 - 25, 2004 - 19. Coraz lepsza informacja o możliwej pomocy dla samotnych matek (np. „Okna Życia” w dużych miastach), jest jednym z czynników zmniejszających liczbę dzieciobójstw. Na straży urodzonego dziecka stoi prawo.[8]
Inaczej natomiast traktuje się dziecko poczęte, nienarodzone. Prawo proaborcyjne zaczęło funkcjonować w historii jako narzędzie politycznej instrumentalizacji życia społecznego. Wielu wskazuje na zagrożenie przeludnienia danego państwa lub obszaru świata jako argument za wprowadzeniem aborcji. Przywoływany jest przy tym argument Thomasa Roberta Malthusa (1766 - 1834), angielskiego ekonomisty i duchownego anglikańskiego, autora teorii ludnościowej, która mówi o stałym wzroście nadmiernego przyrostu ludności w stosunku do stałych ekonomicznych możliwości dostarczenia środków spożycia. Mówił on m.in.: „Wszystkie dzieci, które rodzą się ponad ilości, które są potrzebne, aby utrzymać populacje na określonym poziomie, muszą koniecznie zginąć, chyba że ustąpią im miejsca dorośli przez swoją śmierć”. [9]
B. Zachęta do zabicia
Zabiegom władz państwowych towarzyszy szerszy kontekst kulturowy, związany z wygaśnięciem demograficznym. Wymienia się szczególnie 5 niebezpiecznych znaków tych przemian, które mają wpływ na kształtowanie się współczesnej „mentalności destrukcji”:
1. zanik obrazu człowieka w sztuce i odhumanizowanie technik (np. pornografia);
2. wyniszczenie człowieka przez antyhumanistyczne ideologie i nowe praktyki pogrzebowe;
3. narcyzm;
4. nienawiść do siebie, która jest raczej konsekwencją narcyzmu niż jego zaprzeczeniem;
5. nienawiść do dziecka.
I tak np. w oczekiwaniu na przyszłego robota - towarzysza życia domowego, obecnie zwierzątko zastępuje „zbędne i groźne dziecko”. Corocznie we Francji rodzi się więcej szczeniąt niż niemowląt, a publiczne skwery w dużych miastach, które niegdyś były placem zabaw dla dzieci, są obecnie przeznaczone dla psów. [10]
Propagowanie aborcji stało się udziałem szeregu międzynarodowych i krajowych organizacji społecznych. Wśród nich do najważniejszych należy Międzynarodowa Federacja Planowania Rodzicielstwa (International Planned Parenthood Federation - IPPF), wyrastająca z faszyzującej organizacji eugenicznej działającej przed II wojną światową w Stanach Zjednoczonych. Obecnie jest największym na świecie propagatorem aborcji, antykoncepcji, sterylizacji i edukacji seksualnej. Jest właścicielem wielu klinik aborcyjnych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Otrzymuje dofinansowanie od wielu rządów oraz ONZ i Unii Europejskiej. Współpracuje z tymi organizacjami i instytucjami przy opracowaniu szeregu raportów i programów „usług zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”, w tym „Raportu ws. zdrowia i praw seksualnych i reprodukcyjnych” przyjętego przez Parlament Europejski 3 lipca 2002 roku. [11]
Wśród organizacji, które współcześnie traktują swoiście pojmowaną „edukację seksualną” jako główny przedmiot swych zainteresowań oraz środek polityki antynatalistycznej, są m.in.: Bank Światowy, ONZ Fundusz Populacyjny - UNFPA, WHO - Światowa Organizacja Zdrowia, UNICEF - Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom, Fundacja Forda, Fundacja Rockefellera, Zieloni, Towarzystwo Rozwoju Rodziny - TRR, czy nawet CIA - Central Intelligence Agency. [12]
Rola proaborcyjnych stowarzyszeń była bardzo duża. Założycielem amerykańskiej organizacji NARAL - Narodowego Związku na Rzecz Aborcji, przekształconego później w Ligę Działającą na Rzecz Prawa do Aborcji (Abortion Roghts Action Leaugue), był dr med. Bernard Nathanson. Przez 10 lat był dyrektorem największej w świecie kliniki wykonującej zabiegi wykonywania przerywania ciąży - pod jego kierownictwem pracowało 35 lekarzy. Dodatkowo, w ramach prywatnej praktyki, przeprowadzał owe „zabiegi” - łącznie jest odpowiedzialny za zabicie ok. 75 tysięcy nienarodzonych dzieci. Gdy z grupą 4-osobową rozpoczynał w 1968 roku swoją działalność, 99,5% Amerykanów było przeciw legalnej aborcji. W ciągu 2 lat jej działalności ustawa zabraniająca aborcji w stanie New York została zniesiona (1970), a 3 lata później Sąd Najwyższy podjął decyzję zalegalizowania aborcji we wszystkich 50 stanach.
Metoda działań NARAL była prosta i sprowadzała się do kilku zabiegów: zawyżano liczbę nielegalnych przerywań ciąży w USA (zamiast 100 tys. podano 1 mln); zaatakowano Kościół katolicki jako przeciwnika ustawy o aborcji, wskazując na jego „dążenia do stosowania przymusu moralnego”, podział katolików na „dobrych” i „zacofanych”, itp.; zdobyto środki masowego przekazu; zaprzeczano i ukrywano dowody naukowe na to, że życie człowieka zaczyna się od chwili poczęcia; zatajano opozycję Kościołów innych wyznań wobec aborcji. Tak więc oszustwo czterech aktywnych ludzi spowodowało zmianę stanowiska ponad 220 mln obywateli. [13]
Warto nadmienić, że dr Nathanson końcowo stanął w czołówce tych, którzy walczą o życie nienarodzonych i odkrywał publicznie zło, które spowodował. W 1982 roku wygłosił on w Irlandii słynne przemówienie pt. „Śmiertelne oszustwo, zaplanowana zagłada”, w którym zdemaskował strategię grup proaborcyjnych.
Propagowanie aborcji stało się także jednym z głównych celów polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych za prezydentury Baracka Obamy. Sekretarz Stanu, Hillary Clinton, ogłosiła w 2010 roku, że Kongres przyznał ponad 648 mln dolarów na pomoc zagraniczną przeznaczoną na usługi z zakresu „zdrowia reprodukcyjnego i planowania rodziny na świecie”. Jest to element realizacji tzw. Globalnej Inicjatywy Zdrowotnej, która zobowiązała USA do wyasygnowania 63 mld dol. w ciągu sześciu lat celem zapewnienia na całym świecie lepszego dostępu do usług służby zdrowia, w tym aborcji, przez promowanie pewnych rozwiązań prawnych. [14]
Celem uwiarygodnienia procederu aborcji jej zwolennicy angażują osoby, które cieszą się zaufaniem społecznym. I tak np. nowym szefem amerykańskiej Narodowej Federacji Aborcyjnej została Katherine Ragsdale, duchowna Kościoła episkopalnego (amerykańska gałąź anglikanizmu). Od lat żyje ona w związku – pobłogosławionym przez episkopalnego biskupa - z inna kobietą – też duchowną. Kościół episkopalny zaaprobował w 2006 roku małżeństwa homoseksualne, a wcześniej – w 2000 roku – zgodził się na pozamałżeńskie związki jednopłciowe. Kolejnym krokiem było włączenie się – w ramach akcji chrześcijańskiej aprobaty dla aborcji – w społeczną akcję destrukcji życia. [15]
Środowiska radykalnie sprzeciwiające się zabijaniu nienarodzonych są zmuszane do wyrażenia społecznej akceptacji. W praktyce lekarze, np. w Irlandii, nie mogą odmówić wykonania aborcji – przy radykalnym sprzeciwie maja obowiązek polecić ubiegającej się o nią kobiecie innego lekarza. Placówki takie, jak np. szpitale katolickie, nie mają prawa odmówić aborcji. Konsekwencja jest groźba utraty dopłat administracyjnych za świadczone usługi lekarskie lub nawet utratę licencji na tego typu prace.
Dla propagowania aborcji media wykorzystują znane z filmów i estrady osoby. Podczas publicznych występów wyznają one swe przekonanie do „prawa kobiet do aborcji”. Piosenkarka irlandzka, Sinead O’Connor, w roku 1992 w telewizyjnym programie na żywo, podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II, na znak sprzeciwu wobec jego nauki na temat kobiety i jej roli społecznej. [16]
Bardzo wiele osób w sposób nieuświadomiony włączyły się w proceder aborcyjny, wychodząc z początkową intencja niesienia pomocy kobietom, które szukają społecznej aprobaty dla poczętego w nich dziecka. Podejmując pracę w klinice aborcyjnej szybko postrzegają, że stały się częścią „fabryki zbrodni”. Autorka książki „Nieplanowane”, Abby Johnson, w ten sposób przyłożyła rękę do 22 tysięcy aborcji, łącznie z dwiema, które wykonała na własnych nienarodzonych dzieciach. Podkreśla ona w swej publikacji, która stała się podstawą scenariusza dla filmu o tym samym tytule, że kierownicy klinik aborcyjnych dbają o to, aby kobiety, które przyjeżdżają na zabieg, nie zbliżyły się w żaden sposób do osób prezentujących postawę pro-life. Kliniki deklarują troskę o dobro kobiety, o jej prawo do decydowania o swoim życiu, a robią wszystko, by kobiety nie zmieniły zdania i nie doszły do przekonania, ze jednak chcą urodzić. Jak stwierdza Abby Johnson: „Aborcja to nie jest żaden wybór, ale najczęściej próba ucieczki zdesperowanej kobiety, która znalazła się pod ścianą”. [17]
Argumenty za aborcją znajdują swe miejsce w licznych publikacjach, utworach literackich, filmach, a nawet w wykładach filozoficznych, socjologicznych czy psychologicznych. Specyficzne myślenie na temat człowieka prezentują różnego typu bioetyce czy technologowie. Dla P. Singera, wykładowcy Uniwersytetu w Princeton, dzieciobójstwo w pierwszych dwóch latach życia jest, jak najbardziej dopuszczalne, zwłaszcza w przypadku stwierdzenia występowania zespołu Downa, autyzmu lub nieznacznych zaburzeń w regularnym rozwoju jednostki. Dla Th. Regana, z Uniwersytetu Północnej Karoliny, nie wszystkie podmioty ludzkie są podmiotami – osobami. I tak dla niego osobą nie jest dziecko poniżej pierwszego roku życia. Podobnie jak nie jest osobą człowiek cierpiący na zaawansowaną chorobę Alzheimera czy pozostająca w stanie śpiączki.
Gregory Pense z Alabamy zachęca natomiast do zacierania różnic między człowiekiem a zwierzęciem – proponuje interwencje genetyczne, które mogłyby doprowadzić do powstania hybrydy człowieka i szympansa albo człowieka i delfina.
Tego typu propozycje opierają się na uproszczeniu wizji człowieka, sprowadzeniu go do sfery psychosomatycznej. Twierdzi się jednak, że u ich podstaw leży troska o „humanizację” życia, które należy ubogacić, aby móc je przeżywać. [18]
Matka Teresa z Kalkuty (1910 – 1997), przyjmując w 1979 roku Pokojową Nagrodę Nobla, w przemówieniu przed królem Norwegii i całym Norweskim Komitetem Noblowskim, stwierdziła, że głównym zagrożeniem pokoju na świecie jest aborcja, „ponieważ to wojna bezpośrednia, to zabójstwo, mord dokonany rękami matki. (…) Miliony dzieci umierają celowo z woli matek. Dlatego właśnie aborcja jest największym niszczycielem pokoju. Bo przecież jeśli matka może zabić własne dziecko, czymże jest dla mnie zabić ciebie, a dla ciebie – zabić mnie? Nic już nie stoi nam na przeszkodzie. (…) Czytamy w gazetach, ilu ludzi zginęło tu czy tam, gdzie co zostało zniszczone, ale nikt nie mówi o milionach małych istnień, poczętych w tym samym życiu co wy czy ja, wraz z życiem Boga. I nic nie mówimy. Przyjmujemy to, żeby dostosować się do zapatrywań krajów, które zalegalizowały aborcję. To są najbiedniejsze narody. Boją się najmniejszych, boją się dziecka, które się nie narodziło, i to dziecko musi umrzeć; ponieważ one nie chcą karmić jednego dziecka więcej, wychowywać jednego dziecka więcej; dziecko musi umrzeć. (…) Powiem wam coś, co was poruszy: zwalczamy aborcję za pomocą adopcji. Ocaliliśmy tysiące istnień. (…) Rozesłaliśmy wieść do wszystkich klinik, szpitali, posterunków policji: ‘Prosimy, nie zabijajcie dzieci, my je zabierzemy’. O każdej godzinie dnia i nocy, zawsze jest ktoś (…), kto powie kobiecie: ‘Przyjdź do nas, zaopiekujemy się tobą, weźmiemy od ciebie dziecko i znajdziemy mu dom’. Bardzo potrzeba nam rodzin, które nie maja dzieci – dla nas to Boże błogosławieństwo. (…) Dzięki tak rozumiejącej miłości, będziemy mogli zaprowadzić pokój, będziemy dobrą nowiną dla biednych. (…) Dziecko jest najpiękniejszym prezentem od Boga dla rodziny, dla kraju i dla całego świata. Niech wam Bóg błogosławi!” [19]
Ks. prof. Andrzej Zwoliński
[1] L. Niebrój, U początków ludzkiego życia, Wydawnictwo Naukowe PAT, Kraków 1997, s. 71 - 73
[2] K. Szałata, Człowiek jest realnym bytem, Niedziela, 2019, nr 51 – 52, s. 35.
[3] E. Ślizień-Kuczapska, Serce bije od 23. dnia, Niedziela, 2019 nr 51 – 52, s. 34 – 35.
[4] Za: Wiedza i Życie, 1986, nr 11, s. 8. Por. M. Schooyans, Aborcja a polityka, Instytut Jana Pawła II KUL, Lublin, 1991.
[5] Z. Bielańska-Osuchowska, Jak zaczyna się życie człowieka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994, s. 37. Por. Początki ludzkiego życia. Antologia bioetyki, red. W. Galewicz, tom 2, Universitas, Kraków 2010.
[6] M. Żelichowski, Dylemat „człowieczeństwa”, Gość Niedzielny - Azymut, 4 czerwca 2000, s. 4 - 5. Por. S. Schwarz, Czy istota w łonie matki jest rzeczywiście dzieckiem?, Communio, 1993, nr 3, s. 85 - 101; G. Miranda, Przerywanie ciąży: eliminacja istoty ludzkiej, tamże, s. 122 - 135.
[7] G. Górny, Cywilizacja aborcji, Rzeczpospolita, 2003, nr 279, s. A9; Ł. Kaźmierczak, Kontrola, regulacja, ludobójstwo, Przewodnik Katolicki, 2005, nr 14, s. 42 - 43; G. M. Grafenhorst, „Myślałem, że to tyle, co wyrwanie zęba”. Rozmowa o aborcji w dawnej NRD, Communio, 1993, nr 3, s. 47 - 55; H. F. Rojas, Nielegalne przerywanie ciąży w Ameryce Łacińskiej, tamże, s. 56 - 64.
[8] Por. M. Dzierżanowski, Mała wielka zbrodnia, Wprost, 2005, nr 14, s. 66 - 68; A. Krzemińska, Rzeź niewiniątek, Polityka, 2009, nr 22, s.74 - 76.
[9] Za: M. Bortner, W drodze do upadku ekonomii światowej. Jak dobija się gospodarkę Polską od 1989 roku. List otwarty do prezydenta Lecha Wałęsy, Publikations M. B., Nicea (Francja) 1995, s. 101 n.
[10] Por. Z. Bauman, Życie na przemiał, przekł. T. Kunz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004, ss. 149 - 206.
[11] E. Kowalewska, Wpływ mediów na rozumienie tajemnicy życia, w: Dylematy bioetyki, por red. A. Kobyliński, Płocki Instytut Wydawniczy, Płock 2004, , s. 36 - 38.
[12] M. Czachorowski, Nowy imperializm, Inicjatywa Wydawnicza „ad astra”, Warszawa 1995, s. 54 - 62.
[13] Tamże, s. 168 - 169. Por. M. Brachowicz, Jak się tworzy prawa człowieka. Przypadek aborcji, Fronda, 2009, nr 52, s. 196 - 223.
[14] Zob. Upowszechnienie aborcji jednym z głównych celów polityki zagranicznej USA, w: c-fam./piotrskarga.pl/RWW, 15 I 2010.
[15] F. Kucharczak, Kapłanka aborcji, Gość Niedzielny, 2019, nr 46, s. 39.
[16] V. Palka, Lwy nadchodzą…, dz. cyt., s. 205 – 208.
[17] A. Bugała, Szatan posługuje się kłamstwem. Rozmowa z Abby Johnson, Niedziela, 2019, nr 43, s. 20 – 22.
[18] L. Łysień, Wciąż skandaliczna Ewangelia, Petrus, Kraków 2019, s. 62 – 63.
[19] K. Spink, Matka Teresa. Autoryzowana biografia, tłum. M. Grabska-Ryńska, A. Wojnowski, Wydawnictwo Gaudium, Lublin 20021, s. 367 – 371.






