Leon XIV przeciwko aborcji. Kiedy będzie encyklika?

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
leon-blogosl.jpg
Źródło: YouTube/Vatican News

Papież Leon XIV bardzo często krytykuje legalność zabijania dzieci nienarodzonych. Warto docenić ten aspekt nauczania Ojca Świętego. Byłoby jednak dobrze, gdyby przybrał postać konkretnego dokumentu – najlepiej encykliki.

Każda epoka ma swoje patologie i strukturalne zło – ale nasza jest pod tym względem wyjątkowa. Każdego roku na całym świecie zabija się ponad 70 mln dzieci nienarodzonych. Można szacować, że śmiercią dziecka poczętego kończy się co trzecia ciąża. 

II wojna światowa przez wszystkie lata swojego trwania nie przyniosła tylu ofiar, co procedura aborcji w jednym roku. 

Zróbmy to razem!

Skoro papieże poświęcają dużo uwagi globalnemu pokojowi, to jest oczywiste, że zajmują się też palącym problemem aborcji – prenatalnego ludobójstwa na skalę globalną.

Robił to również papież Franciszek. Niestety, w jego przypadku antyaborcyjne wypowiedzi znikały w całokształcie działań o wyraźnym nacechowaniu lewicowo-liberalnym. Dla wszystkich było oczywiste, że nawet jeżeli Jorge Mario Bergoglio potępia aborcję, to o wiele bardziej interesuje go walka z globalnym ociepleniem, ubóstwem czy postawami niechęci wobec imigrantów. W dodatku Franciszek utrzymywał dość serdeczne relacje z prezydentem USA Joe Bidenem, co kompromitowało watykańską krytykę aborcji. W końcu Biden jedną ręką trzymał różaniec, a drugą podpisywał dekrety ułatwiające zabijanie dzieci poczętych.

Leon XIV o aborcji

Leon XIV inaczej rozkłada akcenty. Swoją pierwszą encyklikę poświęcił ogólnej problematyce nauki społecznej Kościoła, za temat przewodni wybierając rozwój AI. W tekście przypomniał krótko o odrzuceniu przez Kościół aborcji. Bardziej dobitnie wypowiadał się na ten temat przy okazji różnych spotkań.

9 stycznia 2026 roku przemawiał do korpusu dyplomatycznego przy Stolicy Apostolskiej, wskazując, że Kościół „kategorycznie” odrzuca aborcję, która „przerywa rozwijające się życie i odrzuca przyjęcie daru życia”. Krytykował finansowanie aborcji, negował koncepcję „prawa do aborcji”, mówił o wydawaniu środków na „unicestwianie życia” i wzywał do obrony prawa do życia dzieci poczętych. 25 maja przyjął delegację z Parlamentu Europejskiego. Zarzucił Europie odrzucenie chrześcijaństwa, „drastyczną sterylność”, niszczenie pragnienia, by założyć rodzinę i wynoszenie aborcji do rangi prawa. 22 czerwca mówił o „eliminowaniu osób z zespołem Downa”, cytował słowa francuskiego lekarza Jerome’a Lejeuen’a o „chromosomalnym rasizmie”, a także oskarżał lekarzy-aborcjonistów o bycie sługami programów „zaplanowanej śmierci”.

To tylko kilka przykładów, a można byłoby wyszukać ich jeszcze więcej. Słowa Leona XIV o aborcji są dosadne, zwłaszcza biorąc pod uwagę typową watykańską predylekcję do bardzo dyplomatycznego języka. Problem tylko w tym, że wszystkie te wypowiedzi, nawet jeżeli będzie ich dużo, nie wystarczają. Wydaje się, że czas dojrzał, by Kościół katolicki kolejny raz wypowiedział się w uroczysty sposób o ochronie życia, jednoznacznie potępiając aborcję oraz inne formy mordowania niewinnych.

Nieludzka hybryda: katolik aborcjonista

Dobra okazja już niestety minęła. W 1995 roku św. Jan Paweł II ogłosił encyklikę „Evangelium vitae” poświęconą tej problematyce; byłoby właściwe, by trzydzieści lat później Kościół jeszcze raz pochylił się nad tym tematem. Burzliwy rok 2025 – śmierć Franciszka, konklawe, wojny – nie sprzyjał być może podjęciu tego tematu. Trzeba to jednak wreszcie zrobić. Fenomen aborcjonizmu jest coraz poważniejszy, zwłaszcza w kontekście wielkiego globalnego kryzysu demograficznego. Ludzkość, która od dłuższego czasu wspaniale się rozwijała, powoli się zatrzymuje i wkrótce zacznie się kurczyć. Już dziś rozwijają się tylko społeczności afrykańskie – ale i one coraz wolniej. Mentalność antykoncepcyjna i aborcyjna jest coraz powszechniejsza. Ma to katastrofalne skutki na wielu płaszczyznach. Z perspektywy Kościoła najważniejsza jest jednak – albo powinna być – perspektywa zbawienia. Tymczasem miliony ludzi na całym świecie, dopuszczając się mordowania niewinnych dzieci poczętych, od zbawienia po prostu się odcinają. 

Dotyczy to zwłaszcza katolików, którzy odrzucają nauczanie Kościoła i przyjmują za własne śmiercionośne poglądy rewolucyjne. Niestety, właśnie ta grupa szybko wzrasta w siłę w krajach Zachodu. Także w Polsce nie brakuje ludzi pokroju Bidena: deklarują katolicyzm, zarazem popierając legalne dzieciobójstwo prenatalne. Celują w tym politycy, sprzedając prawdę moralną za cenę poparcia lewicowców. Taką postawę należy wreszcie napiętnować. Jako że problem ma wymiar globalny, to zadanie spoczywa właśnie na Stolicy Apostolskiej. Nie zdejmuje to odpowiedzialności z biskupów w poszczególnych krajach, ale Watykan mógłby im po prostu pomóc, ogłaszając Evangelium vitae 2.0.

Milczenie nie zawsze jest złotem

W „Magnifica humanitas” Leon XIV przeprosił za milczenie w sprawie niewolnictwa. Porównanie nie jest najlepsze, bo między niewolnictwem a aborcją istnieje zasadnicza różnica; zastanawiam się jednak, czy katolicy przyszłych dekad nie będą zarzucać Kościołowi, że w czasie największego spiętrzenia hekatomby aborcyjnej wypowiadał się zbyt słabo. Być może lepiej odwołać się do czasów Piusa XII. Choć Watykan ratował wówczas Żydów przed prześladowaniami, oględność publicznych wystąpień papieża wzbudza do dziś silne zarzuty. Pius XII mógł jednak tłumaczyć, nie bez racji, że nie powinien był wypowiadać się ostrzej ze względu na możliwe zaostrzenie prześladowań katolików w III Rzeszy. Dziś takiego ryzyka nie ma: nie ma Hitlera, którego trzeba się obawiać w przypadku bardziej dobitnego piętnowania aborcji.

Jak bardzo jest to potrzebne, pokazuje postać prawdopodobnego przyszłego premiera Wielkiej Brytanii, Andy’ego Burnhama. Polityk jest katolikiem, ale manifestuje pełną akceptację dla aborcyjnego status quo. Mordowanie dzieci poczętych nie wydaje się stanowić dla niego jakiejkolwiek troski. Jeżeli tak ma wyglądać katolicka polityka, to można ją wyrzucić do kosza. Fakt, że pasterze Kościoła ograniczają się w obliczu takich postaw do dość ogólnych krytyk rzucanych przy okazji drugorzędnych spotkań, to naprawdę za mało.

Podkreślę jeszcze raz: każdego roku w łonach matek zabija się więcej dzieci, niż zginęło podczas całej II wojny światowej. Różnica polega na tym, że dziś krew przelewa się w kontrolowanych warunkach, w imię dominującej ideologii. Krew jest jednak krwią, zbrodnia pozostaje zbrodnią.

Czekamy zatem na encyklikę Leona XIV poświęconą ochronie życia ludzkiego. Dla dobra ludzkości, w trosce o prawdę – i w trosce o wiarygodność misji Kościoła, który wobec tak bezkresnego zła musi nieustannie zgłaszać kategoryczny sprzeciw.

Paweł Chmielewski

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: