„Ludzie, których nie da się zastąpić”. Bp Pindel o niemieckiej eksterminacji bohaterskich Polaków

O „przerwanej misji” tysięcy Polaków, których niemiecki okupant pozbawił możliwości służby Ojczyźnie, Kościołowi i bliźnim, mówił bp Roman Pindel podczas Mszy św. sprawowanej w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach w ramach obchodów 86. rocznicy pierwszej deportacji Polaków do niemieckiego obozu Auschwitz. W Eucharystii uczestniczyło 13 ocalałych z niemieckiego obozu Auschwitz.
Tegoroczne uroczystości rocznicowe pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz odbyły się 14 czerwca w Oświęcimiu i Harmężach pod patronatem prezydenta RP Karola Nawrockiego. Mszy świętej w harmęskim klasztorze franciszkanów przewodniczył bp Roman Pindel. W koncelebrze uczestniczyli m.in. proboszcz parafii w Harmężach o. Arkadiusz Bąk OFMConv oraz dziekan oświęcimski ks. Mariusz Kiszczak. W najświętszej Ofierze udział brali przedstawiciele prezydenta RP, władz państwowych i samorządowych, dyrekcji Muzeum, korpusu dyplomatycznego, różnych organizacji, a także młodzież z powiatu tomaszowskiego.
W homilii podczas Mszy św. w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach bp Roman Pindel zaproponował uczestnikom obchodów spojrzenie na historię pierwszego transportu Polaków do KL Auschwitz przez pryzmat hasła „Przerwana misja”. Nawiązując do znanego z historii kina motywu pędzącego pociągu, symbolizującego nowy etap życia bohaterów, zastanawiał się, jaki napis można byłoby umieścić na wagonach transportu, który 14 czerwca 1940 roku przywiózł z Tarnowa do Auschwitz 728 polskich więźniów politycznych.
Zdaniem hierarchy, określenie „Przerwana misja” najlepiej oddaje los młodych ludzi znajdujących się w pierwszym transporcie. Przypomniał, że byli to przede wszystkim ci, którzy już w pierwszych miesiącach okupacji podejmowali próby oporu wobec niemieckiego terroru. Wielu usiłowało przedostać się na Węgry lub Słowację, inni pomagali w przekraczaniu granicy, tworzyli zalążki organizacji konspiracyjnych albo angażowali się w pierwsze akcje dywersyjne. Łączyło ich przekonanie, że służą Polsce i uczestniczą w dziele, które powinno przynieść wolność.
– Byli pełni zapału i przekonani do tego, co robią. Zamierzali kontynuować misję, która miała trwać i zakończyć się powodzeniem. Tymczasem zostali gwałtownie od niej oderwani – podkreślił biskup.
Kaznodzieja przypomniał, że okupant nieprzypadkowo kierował represje przeciwko osobom zdolnym do przewodzenia społeczeństwu. Wskazał na przygotowywane jeszcze przed wojną niemieckie listy proskrypcyjne obejmujące powstańców śląskich i wielkopolskich, nauczycieli, urzędników, inteligencję oraz duchowieństwo. Jak zaznaczył, byli to ludzie świadomi swojej misji, gotowi do poświęceń i zdolni do kształtowania postaw innych.
– Ideolodzy i stratedzy niemieccy dobrze wiedzieli, że ludzi z misją trzeba od razu rozstrzelać albo zamknąć w obozie, złamać i unicestwić. To było elementem planowej eksterminacji obywateli Polski – mówił.
Wskazał na duchownych, których okupant pozbawił możliwości dalszego pełnienia posługi. Szczególną uwagę zwrócił na dziewięciu salezjanów z parafii św. Stanisława Kostki na krakowskich Dębnikach, ogłoszonych niedawno błogosławionymi. Przypomniał, że zakonnicy prowadzili intensywną działalność duszpasterską, gromadzili młodzież, spowiadali, odprawiali Msze św. i pomagali młodym odnaleźć sens działania w rzeczywistości okupacyjnej.
Biskup zaznaczył, że zostali aresztowani właśnie dlatego, iż wywierali ogromny wpływ na młodych ludzi. Niektórych zatrzymano podczas spowiedzi, innych bezpośrednio po zakończeniu Mszy św. lub w trakcie codziennych obowiązków duszpasterskich. Większość trafiła do Auschwitz, gdzie w krótkim czasie poniosła śmierć wskutek głodu, wycieńczenia, ciężkiej pracy i brutalnego traktowania przez strażników.
– Zostali wyrwani ze swojej religijnej misji, ale nie załamali się wobec cierpień. Ginęli dlatego, że byli wierni wierze, którą głosili i umacniali w innych – podkreślił.
Hierarcha przypomniał również los czterech augustianów z krakowskiego Kazimierza: prowincjała o. Wilhelma Gaczka, przeora o. Krzysztofa Olszewskiego, o. Edmunda Wiluckiego oraz br. Kazimierza Lipki. Wszyscy zostali aresztowani przez Niemców, poddani brutalnym przesłuchaniom i deportowani do obozów koncentracyjnych. Trzech z nich zginęło w Auschwitz, a jeden w Dachau. Jak zauważył biskup, ich śmierć miała konsekwencje wykraczające poza los pojedynczych osób.
– Przerwana misja tych zakonników doprowadziła do przerwania działalności całej prowincji augustianów w Polsce. Zabrakło ludzi, których nie dało się zastąpić – stwierdził.
Na zakończenie bp Pindel wezwał do modlitwy za wszystkich, których życiowe powołanie zostało brutalnie przerwane przez wojny, prześladowania i totalitaryzmy. Zachęcił również, by świadectwo więźniów pierwszego transportu, duchownych i wszystkich ofiar niemieckiego terroru było inspiracją dla współczesnych do odważnego podejmowania własnej misji służby Bogu, Ojczyźnie i drugiemu człowiekowi.
KAI






