Media: studenckie protesty we Francji. Rzeczywistość: migranci biją, niszczą i podpalają

mid-epa13276766(1).jpg
fot. PAP/EPA/HORCAJUELO GUILLAUME

„Protesty francuskich uczniów oburzonych warunkami, w jakich się uczą, przybierają na sile”. „We Francji eskalują masowe protesty licealistów i studentów. Przemoc wylewa się na ulice. Dochodzi do pożarów, pobić i aktów wandalizmu. Uczniowie twierdzą, że godziny lekcyjne są zbyt długie, warunki nieodpowiednie (...)”. Oto cytaty z artykułów w wiodących polskich mediach, zdające sprawę ze strajków we Francji. To, co ma być uczniowskimi manifestacjami przeciw kiepskim realiom oświaty, w rzeczywistości stanowi wylew destrukcji i agresji, na którego czele staje niezintegrowana ze społeczeństwem migrancka młodzież. Do przemocy motywuje ją nie nadzieja na lepszą szkołę - ale tożsamościowa wrogość, jaką żywią wobec kraju gospodarza i jego instytucji.  

Przywołane fragmenty to cytaty z publikacji portali polsatnews.pl i wydarzenia.interia.pl. Artykuły obu serwisów opisują falę przemocy, jaka przetacza się przez francuskie ulice podczas strajku „uczniów” oraz „studentów” przeciwko realiom panującym we francuskiej oświacie - cięciom budżetowym, „niezadowalającym” godzinom lekcyjnym, częstym nieobecnościom nauczycieli... 

Te „uczniowskie” strajki, rzekomo w imię polepszenia szkolnych warunków, obejmują na przykład pobicia nauczycieli. Według statystyk przywołanych przez „Interię”, poszkodowanych w wyniku agresji jest już 65 pracowników oświaty, w tym 40 dyrektorów. 

Zróbmy to razem!

Nie brak również przypadków wandalizmu i niszczenia przez „uczniów” przypadkowych budynków. W materiałach wideo z zamieszek zobaczyć można jak ich uczestnicy podpalają śmietniki, infrastrukturę, atakują przystanki...Destrukcja dotyka również samych szkół, w których rzekomo manifestanci oczekują poprawy. W piątek 2 października podpalacze podłożyli ogień pod wejścia do dwóch paryskich liceów. Studentom tak bardzo na sercu leżą sprawy francuskiej oświaty, że na protestach pojawiają się oni z flagami Algierii i Palestyny... 

Trwają też starcia z policją, w wyniku których obrażenia odniosło 30 mundurowych. To nie typowe przepychanki z funkcjonariuszami, jakie zdarzają się i na co ostrzejszych protestach w Polsce. W mediach społecznościowych widać, jak ciemnoskórzy „uczniowie” ścigają odosobnionych funkcjonariuszy, a dopadłszy ich uderzają. Mundurowi w tych wypadkach wstrzymują się od użycia jakichkolwiek środków ochrony osobistej. 

Czy kradzieże mienia, pobicia nauczycieli oraz dewastacja placówek oświatowych to naprawdę narzędzia, jakie zatroskana o szkołę młodzież wybrałaby, by żądać poprawy w systemie szkolnictwa? Wątpliwe. 

Trudno nie mieć wrażenia, że agresja protestujących wpisuje się w znane od dawna informacje o terrorze we francuskich placówkach oświatowych, jaki sieją cudzoziemscy uczniowie. 

O tej atmosferze mówił m.in w 2023 roku były dyrektor generalny oświaty, Jean Pierre Obin. Według danych, które komentował pedagog, przemocy ze strony podopiecznych miał doświadczyć... 100 tysięcy francuskich nauczycieli...Jak ostrzegał Obin, w placówkach edukacyjnych kraju panuje sojusz uczniów o skrajnie lewicowych sympatiach i młodzieży obcego pochodzenia, zmuszający pedagogów do milczenia w kwestiach „kontrowersyjnych” pod groźbą przemocy. 

Agresja, do jakiej dochodzi obecnie na ulicach, to nie odpowiedź „uczniów” na uciążliwe realia szkół. Protesty młodych, wspierane przez skrajnie lewicową partię Francja Nieujarzmiona, są jedynie okazją, przy której niezintegrowana migrancka młodzież okazuje swoje odczucia względem realiów społecznych i instytucji, wśród których przyszło im się wychowywać. To ta nienawiść motywuje podpalenia i destrukcję - nie nadzieja na lepsze szanse w edukacyjnej karierze. 

Nie spodziewajmy się, by media, czy francuscy politycy zwrócili uwagę na ten fakt. Zarówno medialne milczenie, jak i zgoda na przemoc na ulicach są elementami kapitulacji rodzimego społeczeństwa, w ślepej nadziei na sukces „niedyskryminacji”. Tak długo, jak nie przyzna się, że cudzoziemcy uczniowie sieją terror w szkołach - można utrzymać poprawność polityczną i chować głowę w piasek - mając nadzieję, że lewicowe narzędzia w końcu zadziałają, a społeczeństwo złożone z osób różnych kultur w końcu się zintegruje. Tak się jednak nie stanie - a przemoc i chaos na ulicach to cena, którą trzeba zapłacić za wiarę w podobne kłamstwa.  

źródła: wydarzenia.interia.pl, polsatnews.pl 

FA

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: