Mordercza ofensywa hiszpańskiego rządu. Socjaliści chcą pigułek aborcyjnych na wyciągnięcie ręki

W Hiszpanii już nie tylko w szpitalach, ale także w zwykłych przychodniach mają zostać wprowadzone procedury tak zwanej aborcji farmakologicznej. Władze zamierzają otworzyć drogę do tego, by pigułki wczesnoporonne dostępne były na wyciągnięcie ręki.
O planowanych zmianach poinformowała szefowa Ministerstwa Zdrowia Mónica García. Wraz z tzw. minister ds. równości, Aną Redondo brała udział w oficjalnym wydarzeniu pod hasłem „Aborcja bez barier”. Resort chce włączyć proceder chemicznego uśmiercania dzieci poczętych do katalogu świadczeń w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Przychodnie mają zostać odpowiednio wyposażone. Z kolei Hiszpańska Agencja Leków i Produktów Zdrowotnych (AEMPS) musiałaby zmienić kartę charakterystyki mifepristonu, czyli składnika pigułki aborcyjnej. Obecnie może on być wydawany i podawany jedynie w warunkach szpitalnych.
„Ministerstwo Zdrowia uzasadnia tę zmianę potrzebami oszczędzania pacjentkom podróży i zapewnienia bliskiego wsparcia. Argumentuje również, że w 2024 roku prawie osiem na dziesięć aborcji przeprowadzonych w Hiszpanii przeprowadzono w prywatnych, finansowanych ze środków publicznych klinikach. Nowe przepisy mają na celu zmianę tego trendu poprzez przeniesienie tej praktyki do publicznego systemu opieki zdrowotnej” – podaje serwis InfoCatólica.
Oficjalny Rejestr Zdrowia za 2024 rok dokumentuje 106 172 aborcje, z czego 22 563 (21,25%) przeprowadzono w placówkach publicznych, a 83 609 (78,75%) w „klinikach” prywatnych lub kontraktowych. Wskaźniki dotyczące aborcji farmakologicznej systematycznie rosną. W 2010 roku ten rodzaj zadania śmierci swojemu poczętemu potomstwu wybrało 5,4 procent dzieciobójczyń, a w 2021 – już co czwarta. Pięć lat temu dokonywano 62 takich aborcji dziennie.
„Procedura polega na połączeniu dwóch leków. Mifepriston (RU-486), syntetyczny steryd, blokuje receptory progesteronowe w macicy. Progesteron jest hormonem niezbędnym dla utrzymania błony macicy i dopływu krwi do zarodka. Następuje zapadnięcie się naczyń krwionośnych endometrium i odwarstwienie tkanki ciążowej. Następnie podaje się misoprostol, analog prostaglandyn, który wywołuje skurcze macicy i wydalenie dziecka” – opisuje mechanizm aborcji chemicznej katolicki portal.
Według raportu US Ethics and Public Policy Center (EPPC), dla którego Jamie Bryan Hall i Ryan T. Anderson sprawdzili 865 727 przypadków aborcji chemicznych przeprowadzonych w latach 2017–2023, blisko 112 procent kobiet doświadczyło poważnych zdarzeń niepożądanych w ciągu 45 dni po zażyciu mifeprystonu. Chodzi m.in. o. sepsę, ciężkie infekcje, masywne krwawienia z macicy, konieczność transfuzji, wizyt na pogotowiu i hospitalizacji.
„(…) liczba ta jest co najmniej 22-krotnie wyższa od 0,5% podanych w informacjach zatwierdzonych przez Agencję ds. Żywności i Leków (FDA) oraz w ulotce producenta, opartych na badaniach klinicznych z udziałem 30 966 uczestników” – czytamy.
Źródło: InfoCatólica
RoM







