Francja chce wydłużyć czas „dopuszczalnych” aborcji i znieść klauzulę sumienia lekarzy

Możliwość dokonywania zabijania dzieci poczętych była we Francji wydłużana kolejno do 10., 12. i 14. tygodnia ciąży. Aborcję, którą wprowadzano jako „mniejsze zło” w latach 70. ubiegłego wieku, wpisano w stuleciu XXI jako „prawo” do konstytucji. Teraz rząd rozważa wydłużenie limitu czasu na zabijanie poczętych dzieci. Ponad 250 tysięcy aborcji rocznie w czasach kryzysu demograficznego, który dopadł i ten kraj, nie robi już na rządzie wrażenia.
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło plan ponownego wydłużenia dopuszczalnego terminu na dokonanie aborcji, a przy okazji także zamiar zniesienia klauzuli sumienia dla medyków, którzy do tej pory mogą odmówić udziału w tym procederze. Resort ujawnił strategię w zakresie upowszechniania „zdrowia seksualnego”. Jak zwykle, pod pozornie neutralną nazwą kryje się kolejny element ataku na życie poczęte.
Debata na temat tego, kiedy zaczyna się życie i jak daleko można przesunąć granicę legalnej aborcji, rozgorzała na nowo. 7 września Ministerstwo Zdrowia przedstawiło trzecią już „mapę drogową” Narodowej Strategii Zdrowia Seksualnego, obejmującą okres do 2030 roku. Zawiera ona dwadzieścia dwa działania, od walki z HIV, po zapobieganie zagrożeniom związanym z tak zwanym chemsexem.
W odniesieniu do aborcji dokument koncentruje się przede wszystkim na warunkach dostępu. Zawarto w nim dwie drastyczne propozycje. Pierwsza to właśnie wydłużenie dozwolonego prawnie terminu zabicia dziecka. Obecnie mówi on o 14. tygodniu ciąży (16. tygodniu bez miesiączki). Drugi cel to usunięcie specjalnej klauzuli sumienia, która pozwala pracownikom służby zdrowia na odmowę wykonania takiego aktu.
Przeciwnicy dalszej liberalizacji wskazują, że już tysiące kobiet we Francji cierpią na zespół poaborcyjny. Wskazuje się także, że późne „zabiegi” uśmiercenia dziecka to już znacznie większe zagrożenie zdrowia matek. W praktyce do 7. tygodnia ciąży dokonuje się tzw. aborcji farmakologicznej, a później już „chirurgicznego” zabicia płodu. Po tym terminie możliwe są aborcje nawet po 14. tygodniu ciąży, „w przypadku zagrożenia zdrowia kobiety” lub „wysokiego prawdopodobieństwa poważnego i nieuleczalnego schorzenia u nienarodzonego dziecka”. Wcześniej z zabicia poczętego dziecka nie trzeba się specjalnie tłumaczyć, bo możliwe jest to z „przyczyn medycznych lub psychospołecznych”.
Ministerstwo planuje teraz zwrócenie się o opinię do Krajowej Komisji Konsultacyjnej ds. Etyki (CCNE). Następnie ma zostać złożony wniosek o legislację nowej ustawy w parlamencie.
Marie-Lys Pellissier ze stowarzyszenia „Marsz dla Życia” nie ma wątpliwości, że tzw. dostęp do opieki zdrowotnej to tylko pretekst, a promotorzy aborcji chcą dalszej „liberalizacji” tej praktyki i stopniowego zniesienia wszelkich ograniczeń.
Zwolennikom selekcji ludzi nie podobają się trudności w dostępie do krwawego procederu, zwłaszcza chirurgicznej i aborcji w późnym terminie, co przypisuje się „spadkowi zaangażowania szpitali” związanemu z ogólnym kryzysem służby zdrowia i zamykaniem oddziałów położniczych. Wyjściem ma być dosypanie pieniędzy, czyli ułatwienie zawierania umów z placówkami służby zdrowia w celu rozszerzenia zakresu aborcji chirurgicznej oraz zwiększenie stawek refundacji.
Marie-Lys Pellissier wskazuje, że dokument ministerialny zarzuca winę na szpitale, ale nie wspomina o tym, że wielu lekarzy nie chce brać udziału w praktykach zaprzeczających ich powołaniu. Wielu pracowników służby zdrowia określa je wprost jako „brudną robotę”. To właśnie w tym kontekście pojawia się postulat: „usunięcie klauzuli sumienia” – środka, który ograniczałby wolność lekarzy i łamał ich kręgosłupy moralne w imię proaborcyjnej ideologii.
Ministerstwo uzasadnia wydłużenie terminu aborcji przykładami innych krajów UE. Rzecz jasna, nie Polski. Francuskie terminy mają być bardziej restrykcyjne niż te w Holandii, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii. Pada tu też ciągle powtarzany argument, że obecne prawo „zmusza kobiety do szukania aborcji za granicą, co prowadzi do nierówności społecznych”. Marie-Lys Pellissier niepokoi się, że eugeniczne lobby dąży „metodą krojenia salami” do legalizacji aborcji do końca ciąży. „Skoro odmawiamy szacunku należnego wyjątkowej, żywej istocie ludzkiej, jaką jest embrion na wszystkich etapach rozwoju, to właściwie każdy czas jest tu dobry” – dodaje aktywistka ruchu obrony życia i wskazuje, że odkąd uznano, że aborcja jest realizacją prawa kobiety do decydowania o własnym ciele, embrion nie ma już gwarancji ochrony, aż do narodzin…
Także Stowarzyszenie Rodzin Katolickich (AFC) podważa argument z „integracji europejskiej” i wskazuje, że Francja ma już i tak najwyższy wskaźnik aborcji w Unii Europejskiej. W 2025 roku zanotowano tam aż ponad 259 000 przypadków zabicia nienarodzonych. Lekarze wskazują, że wydłużenie czasu dopuszczalnej prawem aborcji niesie dodatkowe ryzyko medyczne, które rośnie wraz z upływem kolejnego terminu. Dodają także, że dalsze wydłużenie okresu dopuszczalności uśmiercenia dziecka przybliża aborcję do momentu progu przeżywalności płodu.
Bogdan Dobosz






