Nadchodzi nowy ChatGPT. To moment, w którym człowiek staje się zbędny?

transhumanizm fszalai pixa.jpg
Grafika: fszalai/Pixabay

Kolejni techno-wizjonerzy wieszczą nadejście epoki cyfrowej superinteligencji, która ma rozwijać swój potencjał w tempie geometrycznym. No cóż, poczekamy, zobaczymy. Jedyne co można dziś stwierdzić na pewno, to fakt, iż wraz z galopującym rozwojem technologicznym, w tempie geometrycznym przyspiesza nasza głupota.

Znany popularyzator nauki, dr Maciej Kawecki podzielił się niedawno wstrząsającą opinią. Premiera nowego modelu od GPT-6 Astra, jego zdaniem stanowi moment, w którym ludzie zaczną się dzielić w zasadzie na dwa gatunki – niekorzystający z rozwiązań cyfrowych, zacofany i żyjący na dorobku homo sapiens, oraz uzbrojony w wysokie technologie, zdobywający świat – mówiąc Hararim – homo deus.

„Nie ulega wątpliwości, że to historyczny dzień dla AI. Być może najważniejszy. I jeśli miałbym wskazać moment, gdy ludzkość otrzymała tzw. AGI, to chyba dziś” – napisał jeden z najbardziej rozpoznawalnych influencerów technologicznych w Polsce. Tak zwana ogólna sztuczna inteligencja (Artificial Geneal Intelligence – AGI) to w wielkim skrócie program, który przewyższa człowieka w praktycznie każdym zadaniu umysłowym. Święty Graal Doliny Krzemowej, którego bez wytchnienia poszukują największe korporacje technologiczne świata. W ocenie Kaweckiego, ta epoka właśnie nadeszła.

„Mnie osobiście przeraża to, że w czasie, gdy na świecie żyją ludzie nie korzystający z Chata GPT, są ludzie, którzy wpatrzeni w AI będą biegli w tempie nie do nadgonienia. Świat się tak podzieli, że wręcz wyewoluujemy od odrębnych ras ludzkich” – stwierdził emfatycznie dr Kawecki. Twórca przy tej okazji straszy powszechnym bezrobociem, przekonując jak sztuczna inteligencja już zabiera nam pracę. „Naprawdę setki zawodów znikną” – oznajmia konkludując.

Zróbmy to razem!

No cóż, spektakularne zapowiedzi doktora Kaweckiego od jakiegoś czasu trudno traktować poważnie, a już zwłaszcza od momentu, kiedy nazwał awans prof. Barbary Mróz-Gorgoń „najlepszym czasem dla Polski”. Kiedy zaś wyszło na jaw, że państwo zapłaciło pani profesor za bełkot AI 200 tysięcy złotych, popularyzator nauki oznajmił, że z Mróz-Gorgoń „nic go nie łączy”. Złośliwie można by rzec, że doktor Kawecki lepiej odnajduje się w roli PR-owca OpenAI niż w roli wizjonera.

Ale czy mimo wszystko, ostrzeżenia związane za zagrożeniami hiper-rozwoju sztucznej inteligencji należy bagatelizować?

Agent 00GPT

Patrząc na możliwości nowego GPT-6 Astry, rzeczywiście nie sposób nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Model potrafi sam klikać, przeszukiwać przeglądarki, przeglądać dokumenty, kodować, zarządzać terminalem (np. pulpitem Windowsa) czy pracować w aplikacjach. Zamiast żmudnie pisać kolejne prompty, wydajemy jedno polecenie, a Astra deleguje to zadanie na tzw. agentów, kontynuujących pracę w wydzielonych obszarach. Korzystanie z modelu przypomina rzucanie zaklęcia – wydajemy jedną, ewentualnie dwie komendy i na naszych oczach dzieje się magia. Skomplikowane zadania, które nawet przy użyciu obecnych systemów AI zajęłyby długie godziny lub dni, Astra wykonuje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Dzisiaj wszyscy mogą na własne oczy zobaczyć jak wygląda przejście od sztucznej inteligencji językowej do tzw. agentowej (z braku lepszego tłumaczenia). Tym samym dotychczasowe, już niezwykle potężne duże modele językowe (LLM-y) stają się jeszcze potężniejsze. Coraz więcej ekspertów zaczyna ostrzegać o katastroficznych potencjalnych skutkach zastosowania nowych technologii. W czerwcu administracja Donalda Trumpa zakazała udostępniania nowych modeli Mythos i Fable 5 od Anthropica podmiotom zagranicznym, w obawie przed ryzykiem ataków hakerskich na infrastrukturę bezpieczeństwa. Miesiąc później Kongres Stanów Zjednoczonych wszczął oficjalne śledztwa w sprawie bezprecedensowego cyberataku, w którym autonomiczni agenci sztucznej inteligencji OpenAI wyrwali się spod kontroli i zaatakowali platformę dla programistów Hugging Face. Boty zaczęły ze sobą spiskować, fałszowały informacje o swoich działaniach oraz infekowały liczne strony internetowe. Wyobraźmy sobie cyberatak, który spowoduje blackout, sparaliżuje dostęp do surowców krytycznych, zakłóci pracę reaktora atomowego czy zdestabilizuje zabezpieczenia laboratorium przechowującego śmiertelne patogeny – w tak połączonym świecie jak dzisiaj, nie sposób nie zastanowić się nad potencjalnymi konsekwencjami

W zeszłym tygodniu szerokim echem obił się wpis byłego pracownika OpenAI i Anthropic. Przekonywał on, że obie firmy w najmniejszym stopniu nie przejmują się żadnymi środkami bezpieczeństwa AI. Publicznie sprzedając bajkę o wprowadzaniu narzędzi kontroli, potajemnie biorą udział w nowym wyścigu zbrojeń, którego celem jest osiągnięcie AGI, a następnie ASI – cyfrowej superinteligencji, czyli programu potrafiącego tworzyć coraz potężniejsze wersje samej siebie. Robią to nie zważając na koszty i potencjalne zagrożenie, jakie taki wyścig sprowadza na cały świat.

Biorąc pod uwagę fakt, że w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej aż roi się od przeróżnych transhumanistycznych kultów, ciężko jest przejść wobec podobnych rewelacji obojętnie. Wierchuszka największych korporacji technologicznych na świecie, mająca przemożny wpływ na kształt cyfrowego świata autentycznie jest przekonana, że mogą zbudować „boga w maszynie”, zapewniającego im nieśmiertelność. To ludzie, którzy już dawno postawili się ponad tradycyjną moralnością, wierząc w cel, który uświęca nawet najbardziej nikczemne środki (Harari już w 2015 roku przekonywał, że rewolucja technologiczna wymaga przyjęcia nowego systemu „wartości”). Nawet jeżeli ostatecznie okaże się to niemożliwe, co podkreśla wielu krytyków – wśród nich noblista, prof. Roger Penrose – po drodze mogą wyrządzić nam naprawdę wiele poważnych szkód.

Idiokracja

Popatrzmy, jak wiele patologii pojawiło się wraz z premierą pierwszych algorytmów generatywnych; wszechobecne deep-fake’i, farmy botów i trolli, kradzież danych, ataki hakerskie… Mimo, że prawodawcy i decydenci na całym świecie bezskutecznie głowią się nad rozwiązaniem tych problemów, okazują się one tak naprawdę wtórne wobec tego, co dotyka dzisiaj każdego z nas.

W 1964 roku Marshall McLuhan stwierdził, że każda augmentacja (rozszerzenie) to amputacja. Każde usprawnienie techniczne powoduje, czy chcemy tego czy nie, jednoczesne upośledzenie naturalnych zdolności. Oczywiście, nikt nie narzeka dzisiaj, że zamiast własnoręcznie zdobywać pożywienie, chodzimy do sklepu, a w zimie możemy się wykąpać w ciepłej wodzie. Obecnie mierzymy się natomiast ze zjawiskiem nie spotykanym w historii: w zastraszającym tempie tracimy zdolności poznawcze. Innymi słowy – głupiejemy.

W 2023 roku po raz pierwszy od 100 lat w Stanach Zjednoczonych spadł poziom ilorazu inteligencji. Obecnie degraduje się on o około 7 punktów na pokolenie. To odwrócenie tzw. efektu Flynna, czyli zjawiska, gdzie każde kolejne pokolenie było lepiej wykształcone i inteligentniejsze od rodziców. Według badań przeprowadzonych na kampusie w Berkeley, 20-30 procent studentów nie posiada wystarczającej wiedzy, żeby zrealizować podstawę programową. Coraz więcej wkraczających w progi uczelni nie potrafi czytać ze zrozumieniem ani liczyć na wystarczającym poziomie. 8 procent z nich nie radzi sobie w testach czytania lepiej niż… 10-latkowie.

Cyfrowa rewolucja powoduje, że coraz rzadziej potrafimy odróżnić prawdę od fałszu, wpadamy w uzależnienia od cyfrowych bodźców i tracimy zdolność koncentracji. Zamykamy się w swoich wygodnych bańkach i porzucamy relacje z drugim człowiekiem. AI wyręcza nas w już w czytaniu, pisaniu, weryfikowaniu informacji, a nawet konstruowaniu własnych przemyśleń. Niedługo to, czego jeszcze nie potrafimy przerzucić na chat-bota, zrobi za nas „agent”; wymyśli, nagra, narysuje, zakoduje, opracuje… Porzekadło mówi, że nieużywany organ zanika. Obecnie na masową skalę amputujemy sobie mózgi, kawałek po kawałku oddając kontrolę maszynom. Będziemy cedować coraz bardziej skomplikowane zadania na AI, aż w końcu zapomnimy w ogóle, jak się tym posługiwać inaczej niż dla rozrywki.

Transhumaniści już przed laty stawiali nas przed wyborem: skutkiem rozwoju technologicznego będzie nieśmiertelność (superinteligencja) albo wyginięcie. Obecnie wydaje się, że przynajmniej w tej ostatniej części mieli rację.

Piotr Relich

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: