Nadchodzi „uniwersalny żołnierz”? Armie coraz bardziej ufają genetyce

Nowoczesna armia to nie tylko zaawansowany sprzęt, ale także inwestycja w człowieka – podkreśla prof. Ewelina Maculewicz z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej (WIML). Badania genetyczne mają pomagać przewidywać ryzyko kontuzji, zaburzeń metabolicznych i problemów z regeneracją u żołnierzy.
– O przyszłości nowoczesnej armii decydować będą nie tylko myśliwce, czołgi i systemy rakietowe, ale również wiedza o biologicznych możliwościach człowieka – powiedziała przekonuje prof. Ewelina Maculewicz, biolog molekularny i genetyk.
Jak podkreśliła, nawet najbardziej zaawansowana technologia wojskowa pozostaje jedynie narzędziem, jeśli nie stoi za nią odpowiednio przygotowany człowiek. – Nowoczesna armia zaczyna się od żołnierza, a on nie jest robotem z fabryki, tylko żywym organizmem, który ma swoje biologiczne granice – powiedziała prof. Maculewicz.
Choć genetyka jeszcze nie pozwala jednoznacznie wskazać idealnego kandydata do służby, badania DNA pozostają jednym z narzędzi służących profilaktyce zdrowotnej i lepszemu poznaniu indywidualnych predyspozycji organizmu. Jak zaznaczyła Maculewicz, wyniki analiz pomagają w zarządzaniu zdrowiem i potencjałem żołnierzy.
Prof. Maculewicz opowiedziała również o badaniach pozwalających przewidzieć genetyczne predyspozycje do nadwagi, zaburzeń metabolicznych czy insulinooporności. Wyniki mogą być podstawą do opracowania spersonalizowanych zaleceń dotyczących żywienia, regeneracji i monitorowania stanu zdrowia.
– Przyszłość nowoczesnej armii nie będzie polegała wyłącznie na inwestowaniu w coraz lepszy sprzęt. Będzie polegała również na tym, by jak najdłużej utrzymać człowieka na szczycie jego możliwości – wskazała prof. Maculewicz.
Niektóre państwa, jak Chiny pracują nad dużo bardziej zaawansowanymi badaniami z dziedziny biotechnologii. Od lat do mediów przebijają się informacje o próbach połączenia ludzkiego genomu z DNA zwierząt. Popularność badań nad hybrydami ludzko-zwierzecymi ma znaczenie przede wszystkim z perspektywy wojska, poszukującego usprawnionych kandydatów do służby. Przykładowo, chińscy naukowcy połączyli materiał genetyczny (białko Dsup) niesporczaka z ludzkimi komórkami macierzystymi. Celem eksperymentu było stworzenie odpornych na promieniowanie hybryd.
Kościół katolicki różnicuje podejście moralne do kwestii bio-technologicznych. Nauka magisterium dopuszcza madycynę naprawczą w obrębie leczenia chorób, jak np. terapie genowe czy modyfikacje komórek somatycznych, jeżeli nie są przekazywane następnym pokoleniom. Kościół jednak zdecydowanie sprzeciwia się modyfikacjom na poziomie zarodkowym (germinalnym), wprowadzającym trwałe zmiany w obrębie DNA człowieka, z możliwością przekazywania ich potomstwu. Warto zaznaczyć, że to właśnie zmiany na etapie zarodkowym uważane są za najbardziej skuteczne.
Kościół ostrzega przed traktowaniem genetyki jako narzędzia naruszającego godność człowieka, sprowadzającego życie wyłącznie do poziomu funkcjonalności, gdzie osoba pozostaje przedmiotem dowolnej modyfikacji.
Z moralnego punktu widzenia niedopuszczalne są jakiekolwiek formy eugeniki, czyli tworzenia „nadludzi”, usprawnionych pod względem paramentrów fizycznych i psychicznych.
Źródło: PAP / własne PCh24.pl
PR






