Neapol: powtórzył się cud krwi św. Januarego

W Neapolu powtórzył się cud św. Januarego. Jego zakrzepła krew przechowywana w relikwiarzu w tamtejszej katedrze rozpuściła się w sobotę, 19 września, o godzinie 10:04. Wierni, którzy od wczesnych godzin porannych zgromadzili się w świątyni, powitali to wydarzenie długimi brawami i machaniem białymi chusteczkami.
Obecny był prezydent regionu Kampania, Roberto Fico, oraz burmistrz Neapolu Gaetano Manfredi. - Po raz kolejny święty opiekun [miasta] dał nam znak swojej obecności – oświadczył opat Królewskiej Kaplicy Skarbca św. Januarego, prałat Vincenzo de Gregorio.
Od wieków cud krwi św. Januarego ma miejsce tradycyjnie trzy razy w roku: w sobotę przed pierwszą niedzielą maja, czyli w święto przeniesienia relikwii świętego do Neapolu, w dniu jego liturgicznego wspomnienia 19 września oraz 16 grudnia – dniu upamiętniającym ostrzeżenie przed erupcją Wezuwiusza w 1631 r. Cud przyciąga rzesze wiernych. Zmiana konsystencji zakrzepłej krwi męczennika uważana jest za zapowiedź pomyślności dla Neapolu i jego mieszkańców, a jego brak to w oczach neapolitańczyków zły znak. Tak było np. w latach pandemii koronawirusa w 2020 i 2021 roku.
Św. January był biskupem Benewentu – miasta położonego ok. 70 km na wschód od Neapolu. W okresie wielkich prześladowań chrześcijan za rządów cesarza Dioklecjana (III-IV wiek) poniósł śmierć męczeńską wraz z sześcioma towarzyszami ze swej diecezji: Sozjuszem, który był jego diakonem, Prokulem, Festusem, Dezyderym, Eutychiuszem i Akurcjuszem. Stare podanie głosi, że za odmowę złożenia ofiary bożkom oprawcy wrzucili ich do ognia, ale płomienie w cudowny sposób nie wyrządziły im żadnej szkody. Wtedy rzucono ich na pożarcie dzikim zwierzętom, ale i one ich nie tknęły. Ostatecznie zginęli pod toporem kata. Miało się to wydarzyć 19 września 305 r. w Puteoli (dzisiejsze miasto Pozzuoli) pod Neapolem.
Relikwie męczenników, zwłaszcza biskupa, przechodziły różne koleje i były przechowywane w różnych miejscach, głównie ze względu na najazdy barbarzyńców i obawy, aby nie zostały przez nich sprofanowane. Ostatecznie pod koniec XV wieku trafiły do katedry w Neapolu. Ale już wcześniej datuje się tzw. cud św. Januarego, gdy jego krew przechowywana w ampułce zaczyna się burzyć, staje się płynna i pulsuje, jak gdyby została świeżo rozlana. Chociaż zjawisko było wielokrotnie badane, do dzisiaj nie wiadomo, co jest jego przyczyną.
Od wieków ciemna substancja czczona jako krew św. Januarego jest przechowywana w szklanym naczyniu w katedrze w Neapolu. Cud krwi jest udokumentowany od średniowiecza.
Źródło: KAI, PCh24.pl
opr. AF







