Nie będą zadawać śmierci. Katolickie placówki zdrowia we Francji zapowiadają obywatelskie nieposłuszeństwo

150 dyrektorów szpitali chrześcijańskich odmawia zadawania śmierci swoim pacjentom i podopiecznym. Na kilka tygodni przed wejściem w życie ustawy o tzw. „wspomaganym samobójstwie”, która wprowadza eutanazję, 150 szefów chrześcijańskich instytucji opieki zdrowotnej zapowiedziało, że się do nowego prawa nie zastosuje. Wystosowali też apel - „list otwarty” co władz, który ukazał się na łamach dziennika „La Croix”.
W swoim apelu stwierdzają, że „z radością chcą ulżyć cierpieniu, ale nie pomagać w zadawaniu śmierci”. Ich dramatyczny list ukazał się 28 lipca. Wyrażają w nim bardzo realną obawę, że ich instytucje będą zmuszane do stosowania procedur zadawania śmierci, co jest sprzeczne z ich podstawową chrześcijańską misją. Pod apelem podpisała się bezprecedensowa liczba dyrektorów katolickich szpitali, klinik i placówek opieki zdrowotnej. Stwierdzają oni, że są spadkobiercami „tysiącletniej tradycji wspierania chorych” i sprzeciwiają się nakładanemu na ich placówki obowiązku zezwalaniu na „wspomagane samobójstwo” i eutanazję.
Piszą też wprost o „łamaniu sumień” i zadawaniu także personelowi placówek „cierpienia moralnego”. Takie cierpienie wynika z potencjalnego „współudziału” w czynach, które „przekreślają wyznawane wartości” i misję pracowników ich ośrodków. Dodają, że skutki ustawy eutanazyjnej spowodują, że osoby wrażliwe mogą dojść do przekonania, „że są ciężarem i że ich śmierć byłaby korzystna dla bliskich lub społeczeństwa”.
Autorzy apelu dodają, że są „świadomi trudnych przypadków” i mają z nimi do czynienia od zawsze, ale zamiast zadawania śmierci, „korzystają ze swoich umiejętności i wiedzy specjalistycznej w zakresie opieki paliatywnej, by służyć długoterminowo osobom starszym i niepełnosprawnym”. W placówkach katolickich, jak podkreślają, celem jest nie tylko łagodzenie bólu fizycznego, ale także „nadawanie życiu sensu i celu aż do jego naturalnego końca”.
W aspekcie śmiercionośnej ustawy, proszą władze o „więcej zasobów, więcej wolności, więcej uznania, aby nadal pomagać tym, którzy cierpią. „Solidarność, wsparcie, opieka paliatywna i ciągłe innowacje medyczne zawsze będą naszymi odpowiedziami” – kończą swój dramatyczny apel.
Ustawa eutanazyjna została przyjęta ostatecznie 15 lipca. Część zapisów zaskarżono do Rady Konstytucyjnej, ale wszystko wskazuje na to, że Francja dołączy, zgodnie z obietnicami prezydenta Macrona, do obozu państw z kręgu cywilizacji śmierci i pójdzie drogą Belgii, czy Holandii.
Tak zwana „wolność umierania”, którą wprowadza ta ustawa, stanie się szybko „prawem do zabijania”. Zapewne tak jak w innych krajach, procedury szybko doprowadzą do rozmaitych nadużyć, banalizacji wartości życia i rozszerzania zakresu ustawy. Szczególnie narażone są osoby przewlekle chore i osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
Lektura ustawy wskazuje na zagrożenia związane z nadużyciami i jak stwierdza dr Grégor Puppinck, dyrektor ELCJ (Europejskie Centrum Prawa i Sprawiedliwości), jest „prawdziwą „autostradą” do zadawania śmierci”. Wskazuje, że cała „procedura” może zostać przeprowadzona w niecałe trzy dni przez jednego lekarza, bez informowania rodziny pacjenta. Wniosek o zdanie śmierci nie musi być nawet sporządzony na piśmie. Można go wyrazić ustnie i bez świadków.
ECLJ działa na rzecz zachowania „azylu”, czyli ośrodków, w których eutanazja będzie zakazana, a pacjenci i mieszkańcy będą bezpieczni. Broni też wolności instytucji religijnych do odmowy przeprowadzania eutanazji w swoich placówkach. Centrum przesłało m.in. opinie w tej sprawie znanych autorytetów do Rady Konstytucyjnej, a wśród 37 sygnatariuszy znajdują się m.in. czterej byli sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, byli komisarze europejscy i naukowcy. ECLJ zapowiada też, że jeśli Rada Konstytucyjna nie zagwarantuje wolności instytucji religijnych, jest gotowe skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Bogdan Dobosz






