O siłach zła. „Zaginiona książka” abp. Fultona Sheena

sheen.jpg
Oprac. GS/PCh24.pl

Choć od śmierci abp. Fultona J. Sheena minęło blisko pół wieku, trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie dziś jego głos wybrzmiewa szczególnie mocno. Jeden z najwybitniejszych kaznodziejów XX wieku, pionier katolickiej ewangelizacji w mediach, autor bestsellerowych książek i laureat nagrody Emmy, wkrótce zostanie ogłoszony błogosławionym Kościoła katolickiego. Jego beatyfikacja, wyznaczona na 24 września 2026 roku, jest zwieńczeniem wieloletniego procesu i kolejnym dowodem na to, że pozostawione przez niego duchowe dziedzictwo nie tylko nie straciło aktualności, ale dla wielu staje się coraz bardziej potrzebne.

Książka, której Sheen nie zdążył napisać

Najnowsza książka „O siłach zła” zajmuje w tym dziedzictwie miejsce wyjątkowe. Sam Sheen wielokrotnie zapowiadał, że napisze osobną publikację poświęconą naturze zła i działaniu szatana. Jeszcze w latach siedemdziesiątych wspominał, że temat demonów omówi w kolejnej książce. Nie zdążył jednak zrealizować tego zamysłu przed swoją śmiercią.

Do tej niezrealizowanej zapowiedzi powrócił ks. Dave Tomaszycki. Przez blisko cztery lata przeszukiwał archiwa Sheena, analizował rękopisy, artykuły, homilie, konferencje i niepublikowane notatki, licząc, że odnajdzie szkic zaginionej książki. Kiedy okazało się, że taki rękopis najprawdopodobniej nigdy nie powstał, zdecydował się na inne rozwiązanie – zebrał wszystkie rozproszone wypowiedzi arcybiskupa dotyczące zła, demonów i duchowej walki, układając je w jedną, spójną całość. Jak sam podkreśla, w książce znalazły się nie wszystkie słowa Sheena na ten temat, ale „każda jego myśl” wpisująca się w jego filozofię i teologię.

Zróbmy to razem!

Nieprzypadkowo o „O siłach zła” mówi się dziś jako o „zaginionej książce Sheena”. Choć formalnie jest to opracowanie, czytelnik obcuje przede wszystkim z samym arcybiskupem – z jego językiem, sposobem argumentacji i niezwykłą zdolnością łączenia filozofii, teologii oraz przenikliwej obserwacji świata.

Prorocze intuicje abp. Sheena

Najbardziej zaskakuje jednak nie historia powstania tej publikacji, ale jej aktualność. Refleksje formułowane kilkadziesiąt lat temu brzmią tak, jakby powstały z myślą o współczesności. Sheen opisuje duchowy kryzys Zachodu, rozmywanie granicy między dobrem a złem, fascynację przemocą, kult przyjemności i odrzucanie prawdy z przenikliwością, która momentami wydaje się wręcz prorocza. Trudno oprzeć się wrażeniu, że diagnoza postawiona przed laty trafnie opisuje rzeczywistość, w której żyjemy dzisiaj.

Jednocześnie „O siłach zła” nie jest książką o demonach. Jest książką o Chrystusie. Sheen nie zatrzymuje czytelnika na analizie działania zła, lecz nieustannie kieruje jego wzrok ku Temu, który zło zwyciężył. Dlatego publikacja nie budzi lęku, ale daje nadzieję i przypomina o duchowych narzędziach, z których chrześcijanin może korzystać każdego dnia.

Nie bez powodu wśród rekomendacji znalazły się słowa, że jest to „lektura obowiązkowa dla każdego katolika”. W świecie, który coraz częściej relatywizuje zło lub udaje, że ono nie istnieje, książka Sheena staje się nie tylko ważnym głosem w dyskusji o kondycji współczesnego człowieka, ale przede wszystkim zaproszeniem do głębszego spojrzenia na własną wiarę.

 

PREZENTUJEMY FRAGMENT KSIĄŻKI,

która ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit

 

W jakże wspaniałych czasach przyszło nam żyć! Jaka właściwie powinna być nasza reakcja na wiadomość, że żyjemy u schyłku chrześcijańskiego świata? Co powinniśmy czuć, gdy ubolewamy nad obojętnością chrześcijan oraz nad upadkiem teologii i katechezy? Czy mamy się zamartwiać? Otóż nie!  Przyszło nam bowiem żyć w cudownych czasach!

Wiele lat temu łatwo było być chrześcijaninem. Wszystko wokół było wtedy przesiąknięte chrześcijańskimi wartościami. Można było bezpiecznie przechadzać się po ulicach, nie martwiąc się zbytnio kupiecką nieuczciwością. Małżeństwa były stosunkowo trwałe.

Dokoła panowała zdrowa, chrześcijańska atmosfera. Dzisiaj jest naczej. Wszystko się zmieniło. Dzisiaj życie wiarą wymaga świadomego wyboru. Dzisiaj świat stawia przed nami wyzwania. Wytrwają tylko najsilniejsi. Wielu odchodzi, a niektórzy po prostu płyną z nurtem sekularyzmu. Ale z nurtem płyną martwe ciała; tylko żywe ciało może płynąć pod prąd. I takie właśnie jest nasze powołanie! Naprawdę jesteśmy ludem wybranym, bo łacińskie słowo ecclesia (Ex-clesia), czyli Kościół, oznacza właśnie „być wywołanym”. Nie jesteśmy z tego świata, ale obecnie często się do niego przyłączamy. A im mocniej w nim tkwimy, tym bardziej przyczyniamy się do upadku Kościoła.

Dobry Bóg wystawia nas więc na próbę. I właśnie dlatego uważam, że żyjemy we wspaniałych czasach. Komunizm był próbą dla rosyjskich chrześcijan. Nazizm – dla chrześcijan niemieckich. Dla chrześcijan Zachodu testem jest duch światowości. Jak wielu z nas go nie zda? Szatan robi wszystko, co w jego mocy, aby ludzie wierzący przyłączali się do świata. W Kościele – podobnie jak w starożytnym Izraelu – zawsze będzie „wielkie mnóstwo cudzoziemców”.  Koncepcja wystawiania przez Boga na próbę wprawdzie nie

jest już obecna w chrześcijańskim sposobie myślenia, ale ma bardzo biblijny charakter. Na samym początku Pisma Świętego próbie zostają poddani pierwsi ludzie – Adam i Ewa. Bóg wystawiał na próbę Abrahama, Mojżesza i Hioba. Nawet nasz Pan, Jezus Chrystus został wystawiony na próbę, gdy udał się na pustynię. Dla nas próbą jest stosunek do świata.

Dyskusja na temat świata odbywała się podczas obrad Soboru Watykańskiego II. Zabrał w niej głos pewien biskup z Belgii, który dokonał właściwego rozróżnienia między znaczeniami słowa „świat” spotykanego w Piśmie Świętym. „Świat” może, mianowicie, oznaczać teatr odkupienia, czyli miejsce, w którym dokonuje się zbawcze dzieło Boga. W tym sensie świat jest dobry: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3, 16). W Liście do Kolosan Chrystus zostaje nazwany całym wszechświatem (zob. Kol 1). Spośród całego stworzenia tylko ziemia doświadczyła Jego obecności. Świat został stworzony przez Boga, a Chrystus przyszedł, by postawić na nim krzyż.

Ale słowo „świat” oznacza również ducha światowości, czyli sposób życia, w którym nie ma miejsca dla Boga. Jezus powiedział: „Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (zob. J 15, 19) oraz: „Nie proszę za światem” (J 17, 9).  Słowo „świat” można więc rozumieć dwojako, ale my nie dokonaliśmy rozróżnienia między światem a światowością, co doprowadziło do zamieszania w Kościele – zarówno wśród kapłanów i osób konsekrowanych, jak i wśród świeckich. Zrodziły się pytania: Czy mamy porzucić święte miejsca? Czy Kościół ma jeszcze jakąś rolę do odegrania? Czy jego nauczanie ma dziś jakąkolwiek wartość?

Z tego zamieszania wynikły dwie rzeczy.

Po pierwsze: rekolekcje przerodziły się w zwykłą wymianę zdań. Księża i siostry zakonne spotykają się na luźnych rozmowach, którym brakuje duchowej głębi. Omawiają tematy

społeczne, polityczne i ekonomiczne. Dyskusje same w sobie są oczywiście potrzebne, ale obecnie zastępują prawdziwe rekolekcje. O wiele łatwiej jest po prostu poprowadzić rozmowę – do tego nie potrzeba wykwalifikowanego kierownika duchowego. Wystarczy, że osoba prowadząca poda jakiś temat, a reszta rozpoczyna spór. Jednak dyskusja to sposób ucieczki przed koniecznością podjęcia decyzji. Kiedy rozmawiamy o jakiejś sprawie, mamy poczucie, że naprawdę się nią zajmujemy. A tymczasem nie troszczymy się o własną duszę ani o relację z Bogiem. Przypominacie sobie Samarytankę, którą Jezus spotkał przy studni pewnego dnia w południe (zob. J 4, 1–42)? Traktowała Go bardzo lekceważąco. On natomiast stopniowo kierował rozmowę na kwestię moralną, mówiąc, że miała już pięciu mężów, a obecnie żyła z mężczyzną, który nie był jej mężem. Kiedy kobieta zauważyła, że Jezus niebezpiecznie blisko zbliża się do sedna sprawy, zaproponowała: „A może byśmy tak przedyskutowali pewien problem teologiczny: Gdzie powinno się oddawać cześć Bogu?

Na tym wzgórzu, tak jak czynimy to my, Samarytanie, czy w Jerozolimie, jak to robią Żydzi?” (zob. J 4, 19–20). Dyskusja była próbą uniknięcia konieczności podjęcia decyzji – taki jest pierwszy skutek zamieszania wywołanego podwójnym znaczeniem słowa „świat”.

Drugi skutek jest bardzo poważny: porzuciliśmy w Kościele Chrystusa, a świat przejmuje to, czym Kościół przestaje się zajmować. Odeszliśmy od mistyki – młodzież sięgnęła po narkotyki, doświadczając fałszywych „mistycznych” przeżyć. Zakonnice zrezygnowały z długich habitów – dziewczyny założyły płaszcze maxi. Przestaliśmy odmawiać różaniec – hipisi założyli koraliki na szyje. Kiedy porzucamy Chrystusa, kto Go przejmuje? Teatr. Osoba Jezusa jest wykorzystywana. Dostajemy Jezusów w wersji pop. Powstają całe książki o Jezusie i rewolucji, o Jezusie i homoseksualizmie, o Jezusie i pożądaniu, o Jezusie i seksie. W musicalu Hair występuje Jezus usprawiedliwiający lubieżność. W Jesus Christ Superstar Jezus jest łączony z buntem. W Godspell z uczuciem entuzjazmu. My Go zostawiliśmy, więc

przejął Go świat. Nasz Pan przestrzegał, że będą mówić: „Tu jest Mesjasz! Tam jest Mesjasz! I tam jest Mesjasz! Nie wierzcie!” (zob. Mt 24, 23). Nie wierzcie! Obecnie wydaje się setki książek o Kościele, a wszystkie są do siebie podobne. Wszystkie zwracają się przeciwko niemu. Nie ma natomiast wielu publikacji o Jezusie jako naszym Panu.

W wyniku tego zamętu tracimy dziś wielu kapłanów, wiele zakonnic, wielu wiernych. Nie odchodzą jednak z powodu chrystologicznych herezji czy prześladowań. Bóg dzisiaj traktuje nas wyjątkowo łagodnie. Zadaje nam tylko pytanie: „Czy ulegniecie sekularyzacji? Czy ode Mnie odejdziecie?”. Gdy Izraelici przebywali na pustyni, Bóg powiedział do nich: „Poddawałem was próbie przez czterdzieści lat” (zob. Pwt 8, 2). I właśnie to dzieje się teraz z nami! Teraz możemy pokazać, kim naprawdę jesteśmy.

 

Fragment pochodzi z książki „O siłach zła” abp. Fultona Sheena w opracowaniu ks. Dave Tomaszyckiego, Wydawnictwo Esprit

osilachzla

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: