Obama w Afryce. Chwali swoje rządy i poucza o prawach homoseksualistów

Barack Obama nie traci pewności siebie. Podczas wtorkowego przemówienia w siedzibie Unii Afrykańskiej pozytywnie ocenił swoją prezydenturę. Nawiązując do standardów polityki w Afryce stwierdził, że mógłby wygrać trzecie wybory. Podczas pięciodniowej wizyty Obama poruszył też kwestie praw kobiet i homoseksualistów, co spotkało się z obojętnością afrykańskich liderów.
- Myślę, że jestem całkiem dobrym prezydentem - powiedział Barack Obama 28 lipca w siedzibie Unii Afrykańskiej. - Sądzę, że gdybym startował, to mógłbym wygrać. Ale nie mogę - dodał. Amerykański prezydent stwierdził, że po wygaśnięciu kadencji będzie cieszył się większą niezależnością i wykorzysta ją m.in. na podróże do Afryki.
- Nie rozumiem czemu ludzie chcą być u władzy tak długo - powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych. - Szczególnie jeśli mają dużo pieniędzy - dodał ironicznie. Porównał swojego idola, prezydenta RPA Nelsona Mandelę do George'a Washingtona. Podkreślił, że obydwaj chcieli przekazać władzę innym bez rozlewu krwi.
Zmiana reguł konstytucyjnych w celu dłuższego zajmowania prezydenckiego fotela jest w Afryce poważnym problemem. W Burundi prezydent Pierre Nkurunziza został wybrany na trzecią kadencję, pomimo, że ustawa zasadnicza afrykańskiego państwa tego nie dopuszcza. Z kolei w Rwandzie rozważane jest zniesienie prawa, zgodnie z którym piastowanie urzędu prezydenckiego przez trzy kadencje jest zabronione.
Wizyta Baracka Obamy w Afryce trwała 5 dni i zakończyła się 28 lipca. W Kenii i Etiopii poruszył kwestie praw kobiet i homoseksualistów, jednak nie spotkał się ze zrozumieniem przywódców. Obama odwiedził między innymi swój rodzinny kraj – Kenię – gdzie przywitano go z uwielbieniem.
Jednak nie wszyscy zareagowali na wizytę Obamy radością. Przyrodni brat amerykańskiej głowy państwa, Malik Obama, w niedawnym wywiadzie skrytykował polityka za niesfinansowanie pogrzebu członka rodziny. - To nie jest uczciwy człowiek – powiedział.
Źródła: nypost.com / dailycaller.com / polskieradio.pl
mjend






