„Foreign Affairs”: Strategiczna stabilizacja. Ciekawy moment w relacjach USA-Chiny

q3y46u85utsfjyi3u42647ytjfgh3.jpg

Relacje Stanów Zjednoczonych i Chin weszły w fazę strategicznego ustabilizowania. Problem w tym, że to mogą być pozory, bo obecny okres przejściowy nie rozwiązuje zasadniczych i strukturalnych napięć. Pisze o tym na łamach "Foreign Affairs" amerykański ekspert od polityki względem Państwa Środka, Jonathan A. Czin. 

Jonathan A. Czin działa w Brookings Institution; pracował w administracji USA na odcinku relacji z Chinami w latach Joe Bidena. 

Jak pisze na łamach „Foreign Affairs”, relacje amerykańsko-chińskie w drugiej kadencji Donalda Trumpa weszły w fazę pozornego „strategicznego ustabilizowania”, które w praktyce ma być raczej impasem opisywanym jako „wzajemnie gwarantowana destabilizacja”. Autor podkreśla, że obie strony funkcjonują bez ambitnej wizji, a kluczowe staje się to, kto lepiej wykorzysta ten okres przejściowy.

Zróbmy to razem!

Według Czina Pekin traktuje ten stan jako sukces, widząc w nim potwierdzenie własnej pozycji równorzędnego rywala USA. Chiny mają dążyć do maksymalnego ograniczania presji Waszyngtonu i kupowania czasu na wzmocnienie swojej pozycji, m.in. poprzez kontrolowane ustępstwa wobec Trumpa podczas kolejnych spotkań.

Autor ocenia, że administracja Trumpa również uznaje, iż może wygrać tę rywalizację, ale w praktyce powiela schematy wcześniejszych prezydentów. Jego zdaniem polityka USA przesuwa się w stronę koncentracji na handlu kosztem bezpieczeństwa, przy jednoczesnym rozpraszaniu uwagi kolejnymi kryzysami na Bliskim Wschodzie.

Osłabianie pozycji USA?

Czin twierdzi, że taka strategia osłabia amerykańską pozycję, ponieważ Stany Zjednoczone zużywają zasoby militarne i polityczne na konflikty regionalne, zamiast koncentrować się na rywalizacji z Chinami. W jego ocenie to powtarzający się schemat amerykańskiej polityki od czasów „pivot to Asia” Baracka Obamy, przez działania kolejnych administracji, które mimo deklaracji o priorytecie Azji wracały do zaangażowania na Bliskim Wschodzie.

W ocenie autora, część otoczenia administracji Donalda Trumpa argumentuje, że uderzenia w Iran i Wenezuelę mają osłabiać Chiny poprzez eliminowanie ich partnerów. Autor ocenia jednak, że znaczenie tych państw dla Pekinu jest ograniczone, więc działania USA dotyczą jedynie peryferii systemu i nie zmieniają układu sił.

Według Czina Bliski Wschód przestał być główną areną rywalizacji mocarstw, a nawet wojna w Iranie nie odwraca tego trendu. W jego ocenie Chiny, Rosja i USA są dziś w stanie względnie dobrze absorbować skutki kryzysów energetycznych, a sam region nie jest już miejscem bezpośredniego „ocierania się” interesów wielkich potęg.

Autor twierdzi, że Pekin świadomie ogranicza własną obecność na Bliskim Wschodzie, obserwując jednocześnie, jak Stany Zjednoczone angażują tam zasoby i podporządkowują politykę wobec Chin bieżącym kryzysom.

Czin ocenia też, że polityka Trumpa wobec Chin wraca do logiki „engagementu”, czyli prymatu handlu nad bezpieczeństwem. Szczyt w Pekinie miał koncentrować się na gospodarce i powołaniu nowych mechanizmów handlowych, przy jednoczesnym pominięciu kwestii strategicznych. Autor wskazuje, że w tym podejściu stabilność relacji z Chinami może być przedkładana nad interesy sojuszników USA w regionie, zwłaszcza Japonii i Tajwanu.

W odniesieniu do Tajwanu Czin podkreśla, że choć USA sprzedają mu broń, to jednocześnie sygnały polityczne Trumpa osłabiają efekt odstraszania, gdy wyspa jest przedstawiana jako karta przetargowa w relacjach z Pekinem. W jego ocenie wpisuje się to w szerszy zwrot w polityce obronnej USA, które przestają traktować Chiny jako główne wyzwanie strategiczne.

Autor dodaje, że amerykański aparat obronny nadal zmaga się z priorytetami rozproszonymi między różne konflikty, a wojny na Bliskim Wschodzie dodatkowo ograniczają zdolność USA do utrzymania przewagi nad Chinami w regionie Indo-Pacyfiku.

Chiny jako "drugie supermocarstwo"

Czin przekonuje, że status Chin jako „drugiego supermocarstwa” działa na ich korzyść, bo wymusza koncentrację strategii bezpieczeństwa na rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi, głównie w regionie Indo-Pacyfiku. W przeciwieństwie do USA Pekin nie musi angażować się globalnie, co pozwala mu skupić się na jednym kluczowym celu – rywalizacji z Waszyngtonem i przygotowaniach do ewentualnego konfliktu o Tajwan.

Autor podkreśla, że chińska armia jest projektowana pod jeden główny scenariusz, co zwiększa jej efektywność, a jednocześnie USA pozostają rozproszone przez wiele globalnych zobowiązań.

Czin zwraca też uwagę, że Chiny korzystają z niższych oczekiwań międzynarodowych – nie są postrzegane jako główny gwarant bezpieczeństwa, więc mogą unikać kosztownych interwencji, mimo rosnącej siły.

W ujęciu gospodarczym Pekin – według autora – wzmacnia niezależność poprzez strategię „podwójnej cyrkulacji”, jednocześnie zwiększając zależność świata od siebie. Czin wskazuje też, że Chiny skutecznie wykorzystały napięcia handlowe z USA, m.in. w obszarze surowców krytycznych, co ma utrwalać impas w rywalizacji z Waszyngtonem.

Autor dodaje, że w najnowszym planie pięcioletnim Xi Jinping wyraźnie podkreślił pewność kursu rozwojowego Chin i zdolność do kształtowania otoczenia międzynarodowego na własną korzyść.
W ocenie znawcy Chin, mimo problemów gospodarczych Państwa Środka część z nich paradoksalnie wzmacnia ich pozycję międzynarodową. Autor wskazuje, że intensywna konkurencja wewnętrzna i deflacja obniżają ceny chińskich towarów, co zwiększa ich konkurencyjność globalnie i pozwala zdobywać udziały w kluczowych sektorach, takich jak motoryzacja.

Długie spowolnienie

Czin podkreśla też, że obecne spowolnienie gospodarcze Chin jest w dużej mierze skutkiem świadomej strategii Xi Jinpinga, który preferuje inwestycje w technologie i przemysł kosztem konsumpcji wewnętrznej. Choć obciąża to społeczeństwo i sektor nieruchomości, wzmacnia potencjał produkcyjny kraju.

W efekcie rosną globalne nadwyżki handlowe Chin, a Pekin – według autora – coraz skuteczniej wykorzystuje przewagi w łańcuchach dostaw i technologiach, przy ograniczonym skoordynowanym sprzeciwie ze strony innych państw.

Autor zwraca też uwagę, że Chiny nie stawiają wyłącznie na sztuczną inteligencję, lecz rozwijają szeroki portfel technologii, m.in. robotykę, biotechnologię i zieloną energetykę, co już dziś przekłada się na wzrost globalnej pozycji firm takich jak BYD.

W kontrze Czin ocenia, że Stany Zjednoczone nie konsolidują realnie swojej siły w rywalizacji z Chinami – osłabiają je m.in. wysokim zadłużeniem i ograniczonymi zdolnościami militarnymi po kolejnych konfliktach. W jego ujęciu USA wielokrotnie przeceniały swoją przewagę, zarówno w wojnie handlowej, jak i w innych kryzysach, co prowadziło do konieczności wycofywania się z eskalacji.

Autor konkluduje, że nawet jeśli chińska gospodarka będzie nadal spowalniać, Pekin pozostanie długoterminowym i trudnym przeciwnikiem, podczas gdy kolejne amerykańskie administracje będą musiały mierzyć się z relatywnie słabszą pozycją wyjściową.

Źródło: Foreign Affairs

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: