ONZ straszy klimatyczną „katastrofą”. Planeta ma się ocieplić o... 2,8°C

To już kolejna zapowiedź klimatycznej „katastrofy”. Autorzy najnowszego raportu ONZ twierdzą, że świat stracił szansę na uniknięcie przekroczenia progu 1,5°C globalnego ocieplenia, a do końca stulecia temperatura może wzrosnąć o 2,8°C. Wzywają rządy do radykalnego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i dalszego odchodzenia od paliw kopalnych. Problem w tym, że człowiek nie ma aż takiego wpływu na zmiany klimatu, jak się wydaje klimatycznym aktywistom.
Autorzy raportu Programu Środowiskowego ONZ (UNEP) po raz kolejny, tuż przed kolejnym szczytem klimatycznym COP31 w Turcji, alarmują, że rządy nie podejmują wystarczająco zdecydowanych działań na rzecz ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Twierdzą, że w rezultacie świat zmierza ku ociepleniu o 2,8°C do końca stulecia.
- Przez dekady odkładaliśmy redukcję emisji, a teraz mierzymy się z konsekwencjami takiej polityki – stwierdziła Anne Olhoff, dyrektor Centrum Klimatycznego UNEP w Kopenhadze.
Najnowszy raport dotyczący luki emisyjnej wskazuje, że utrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie 1,5°C staje się poza zasięgiem obecnej polityki klimatycznej. Cel ten zapisano w Porozumieniu paryskim, przyjętym 12 grudnia 2015 roku. Sygnatariusze porozumienia zobowiązali się do podjęcia wysiłków na rzecz ograniczenia emisji, by nie dopuścić do wzrostu temperatury do 1,5°C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej.
Według autorów raportu szansa na przekroczenie progu 1,5°C została zaprzepaszczona. Dlatego wzywają, aby nie dopuścić do ocieplenia powyżej 1,8°C w połowie stulecia, oraz aby podjąć działania umożliwiające ponowne obniżenie temperatury do 1,5°C lub niższego poziomu.
ONZ wylicza, że aby ograniczyć skalę ocieplenia, globalne emisje gazów cieplarnianych musiałyby spaść o 18 proc. do 2030 roku, o 45 proc. do 2035 roku i o 69 proc. do 2040 roku. Konieczne byłoby również usunięcie z atmosfery ogromnych ilości dwutlenku węgla – około 320 gigaton do końca stulecia.
„Usuwanie dwutlenku węgla wiąże się z wieloma wyzwaniami społeczno-ekonomicznymi i technologicznymi, w tym z wykorzystaniem drogiej i niesprawdzonej technologii” – zauważono w raporcie.
Dodano, że „chociaż usuwanie dwutlenku węgla jest ważnym narzędziem, nigdy nie powinno być traktowane jako substytut redukcji emisji”. Tym bardziej, że „istnieją ograniczenia dotyczące ilości magazynowania dwutlenku węgla, co ponownie wskazuje na pilną potrzebę szybkich i głębokich cięć emisji w celu zminimalizowania szczytowych temperatur”.
Jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie działania, autorzy straszą wzrostem globalnej temperatury do końca stulecia o 2,8°C. „Istnieje również 10% prawdopodobieństwo, że ocieplenie przekroczy 3,4°C” – dodają.
Ruth Fuller, główny doradca ds. klimatu w organizacji WWF, podkreśla, że w związku ze zbliżającym się szczytem COP31 należy zintensyfikować działania, aby przekroczenie progu 1,5°C było „jak najkrótsze i jak najmniejsze”. Straszy „katastrofalnymi skutkami dla ludzi i przyrody”. - Podczas COP 31 kraje muszą wykorzystać okazję do pilnego wycofania paliw kopalnych, zainwestowania w finansowanie działań na rzecz klimatu, zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii, przyspieszenia adaptacji, odbudowy ekosystemów i zakończenia wylesiania – wskazała.
Z kolei Bill Hare, dyrektor generalny Climate Analytics, twierdzi, że „każde ocieplenie o 0,1 stopnia Celsjusza powoduje narażenie kolejnych 140 milionów ludzi na niebezpieczne upały” i zwiększa ryzyko nieodwracalnych zmian, w tym załamania pokrywy lodowej Grenlandii. Hare pyta, „czy rządy i producenci paliw kopalnych na całym świecie naprawdę chcą, aby ich spuścizną był siedmiometrowy wzrost poziomu mórz i upadek wielu krajów wyspiarskich?”.
Opublikowany 21 października raport UNEP wskazuje, że prognozy są gorsze niż przed rokiem, a jednym z czynników pogarszających perspektywy ma być wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Porozumienia paryskiego.
- Tak, to trudna prawda. Szansa na utrzymanie globalnego ocieplenia poniżej 1,5°C przepadła – stwierdziła dyrektor wykonawcza UNEP Inger Andersen podczas prezentacji raportu w Londynie. Zapewniła jednak, że organizacja nie rezygnuje z realizacji celów Porozumienia paryskiego.
Jak zauważyła Anne Olhoff, główna autorka raportu, globalne emisje gazów cieplarnianych w 2025 roku utrzymywały się nawet na stablilnym poziomie, zbliżonym do tych odnotowanych rok wcześniej. Wyniosły 58,4 gigaton ekwiwalentu dwutlenku węgla, czyli mniej więcej tyle samo co w 2024 roku.
W Stanach Zjednoczonych odnotowano jednak wyraźny wzrost emisji. Kraj ten miał być jedyną dużą gospodarką, w której w 2025 roku emisje gazów cieplarnianych gwałtownie wzrosły. Według raportu USA miały również zrównać się z Rosją pod względem emisji przypadających na mieszkańca wśród państw G20.
UNEP zwraca uwagę na rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną i krytykuje politykę administracji Donalda Trumpa, która sprzyja dalszemu wykorzystywaniu paliw kopalnych. Prezydent USA nakazał elektrowniom węglowym przedłużenie działalności ponad pierwotnie planowany termin. Wycofano również normy dotyczące efektywności paliwowej pojazdów oraz ulgi podatkowe dla inwestycji w energetykę słoneczną i wiatrową. Agencja Ochrony Środowiska (EPA) wycofała się ponadto z twierdzenia, jakoby gazy cieplarniane zagrażały zdrowiu i dobrobytowi ludzi.
Administracja Trumpa ponownie wycofała Stany Zjednoczone z Porozumienia paryskiego i dąży do uwolnienia się od wszelkich międzynarodowych zobowiązań klimatycznych.
Przed publikacją raportu sekretarz generalny ONZ António Guterres wezwał największych „trucicieli” na świecie do działania. - Luka emisyjna stała się teraz luką przywódczą. Światu kończy się czas i wymówki, aby ją zniwelować. Wszystkie kraje, a zwłaszcza te będące największymi emitentami, muszą zrobić więcej – apelował.
Guterres domaga się nie tylko zwiększenia celów redukcji emisji, lecz także potrojenia mocy wytwórczych odnawialnych źródeł energii do 2035 roku, ograniczenia produkcji energii elektrycznej z węgla o co najmniej 75 proc. oraz skutecznego wycofania tego paliwa z energetyki do 2040 roku.
Raport dotyczący luki emisyjnej publikowany jest co roku, by wspierać globalne negocjacje klimatyczne. Tegoroczny szczyt COP31 ma rozpocząć się w przyszłym miesiącu w Antalyi w Turcji. Według zapowiedzi administracja Donalda Trumpa nie będzie w nim uczestniczyć.
Tymczasem już w 2020 roku wpływowy amerykański aktywista klimatyczny Michael Shellenberger przepraszał za sianie klimatycznej paniki, która czyni więcej złego niż dobrego. Jego książka Apocalypse Never: Why Environmental Alarmism Hurts Us All dowodzi, że nie grozi nam apokalipsa i człowiek nie ma aż takiego wpływu na zmiany klimatu. Więcej na ten temat pisaliśmy pod tym linkiem.
Źródło: dailymail.com, 10news.com
AS








