OZE a blackouty w Europie. Eksperci "przypomnieli sobie" o konieczności stabilizacji sieci

fotowoltaika.jpg
fot. Juliawozniak, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons

Promotorzy agendy klimatycznej nie chcą przyznać, że za niedawne blackouty w kilku krajach Europy w nawet niewielkim stopniu odpowiada zwiększenie OZE w miksie elektroenergetycznym. Jednocześnie w narracji ekspertów pojawił się wątek wcześniej nieobecny - konieczność stabilizowania sieci jednostkami tradycyjnymi. Czyli problemu niby nie ma, ale coś z tym fantem trzeba jednak zrobić...

"Przez Europę przetacza się fala blackoutów. Z poważnymi awariami sieci elektroenergetycznych w ostatnim miesiącu mierzyły się Czechy i Austria, a wcześniej Hiszpania i Portugalia" - zauważa Interia.pl, pytając, o przyczyny awarii skutkujące brakiem prądu, a w konsekwencji paraliżem ekonomiczno-społecznym.

Cytowani eksperci ma przykładzie Hiszpanii wykluczają możliwość destabilizacji systemu przez niestabilne źródła energii jak fotowolotaika i wiatraki. Powołują się na wnioski socjalistycznego rządu Pedro Sancheza, wskazującego zaniedbania w planowaniu krajowego operatora Red Electrica (REE). Operator odrzucił te oskarżenia, podkreślając, że blackouty rozpoczęły się od awarii dużej farmy fotowoltaicznej. Sam raport w tej sprawie, wskazujący na zaniedbania operatora sieci, pisało ministerstwo ds. transformacji ekologicznej, żywo zainteresowane zwiększaniem mocy z OZE w sektorze energetycznym.

Zróbmy to razem!

Mimo nieustannej obrony fotowoltaiki i wiatraków, w narracji promotorów agendy klimatycznej pojawił się wątek do tej pory nieobecny. Mowa mianowicie o konieczności stabilizacji sieci, zapewnionej wyłącznie przez jednostki - póki co - tradycyjne.

"OZE nie są same w sobie przyczyną blackoutów, ale przy źle zaplanowanej transformacji, bez równoległego rozwoju źródeł dyspozycyjnych, zwiększają podatność systemu na niestabilność" - mówi "Interii" Michał Wierzbowski, starszy ekspert i doradcaw WiseEuropa.

- Odporność polskiego systemu na nagłe skoki zapotrzebowania czy awarie najlepiej oddaje wskaźnik LOLE (Loss of Load Expectation), który wskazuje liczbę godzin w roku, kiedy system może mieć trudność z pokryciem zapotrzebowania. Według PSE, LOLE wzrośnie z ok. 24 godzin w 2025 roku do blisko 280 godzin w 2030 - mówi Wierzbowski.

Zdaniem eksperta, aby spełnić standardy bezpieczeństwa konieczne jest zwiększenie mocy dyspozycyjnych o ok. 4,8 GW, czyli równowartość całej elektrowni Bełchatów. - Brak tej rezerwy oznacza rosnące ryzyko deficytów mocy i konieczność stosowania środków nadzwyczajnych - tłumaczy.

- Transformacja energetyczna i rozwój OZE są konieczne dla dekarbonizacji i modernizacji sektora, ale nie gwarantują poprawy bezpieczeństwa systemu, jeśli nie są zsynchronizowane z rozwojem elastyczności i mocy rezerwowych - przyznaje.  

Z kolei Michał Smoleń z Fundacji Instrat uważa, że konieczne jest "utrzymanie odpowiedniej floty elektrowni dyspozycyjnych (póki co głównie węglowych lub gazowych)". Z analiz Instrat wynika, że będą one niezbędne jeszcze w latach 30. i 40., kiedy ich funkcjonowanie będzie oparte na mechanizmach mocowych, a więc wynagrodzeniach za gotowość do pracy. 

Źródło: interia.pl
PR

photovoltaic-8156008_1280.jpg
Fotowoltaika, zdjęcie ilustracyjne / Pixabay

Blackout w Hiszpanii: operator sieci energetycznej oskarża OZE

Hiszpański operator sieci energetycznej Red Electrica de Espana (REE) obarczył w środę odpowiedzialnością za kwietniowy blackout producentów energii, którzy nie udzielili pomocy w utrzymaniu odpowiedniego napięcia w systemie, co skutkowało rozległą awarią w całym kraju. W raporcie wskazano, że "skoki napięcia" zaczęły się od zakłóceń pracy farm paneli fotowoltaicznych.„Gdyby elektrownie konwencjon...Czytaj dalej

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: