Po Krakowie – Warszawa. Rusza akcja referendalna w sprawie odwołania władz miasta

Srodmiescie_Warszawy_widziane_z_mostu_Siekierkowskiego_2020-scaled-e1671640572700.jpg
Fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL

Tak jak Strefa Czystego Transportu w Krakowie stała się zapalnikiem akcji referendalnej i odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego, tak afera w Szpitalu Południowym najwyraźniej uruchomiła podobny proces w obecnej stolicy. Czy również skuteczny – okaże się za kilka miesięcy. Inicjatorzy kampanii chcą już w połowie lipca ruszyć ze zbiórką podpisów.

 

„Jest to obywatelska, oddolna, spontaniczna odpowiedź na skalę nieprawidłowości ujawnionych w sprawie Szpitala Południowego, o których Prezydent Trzaskowski wiedział i nie zareagował. A to – jesteśmy przekonani – tylko wierzchołek góry lodowej (…)” – czytamy na profilu Portalu Warszawskiego, który – obok Fundacji Polskiego Rozwoju – współpracuje przy akcji referendalnej.

Zróbmy to razem!

Inicjatorzy kampanii poinformowali o jej zainaugurowaniu podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami.

Zarówno skrót nazwy kampanii – SOR: Stołeczna Operacja Referendalna jak i jej logo są nieprzypadkowe. Stanowią wyraźne nawiązanie do wybuchłej niedawno, wspomnianej afery w stołecznym Szpitalu Południowym. Poza kolejnością przyjmowani byli tam w osobnych pomieszczeniach politycy koalicji rządowej. Zwykłych pacjentów, według relacji ważnego świadka, w niejednym przypadku traktowano z rażącą niekompetencją, skutkującą nawet utratą przez nich życia.

- Proszę państwa, „mam tak samo jak wy, miasto moje” – Warszawę, a w niej, niestety patologiczny partyjno-koleżeński; układ, który trzyma tę Warszawę w żelaznym uścisku od 20 lat i niczym ośmiornica oplata nasze miasto swoimi lepkimi, długimi mackami – mówił lider SOR Maciej Wilk. – Jesteśmy tutaj dlatego, że nie chcemy się dłużej na to godzić.

Jak zapowiedział, za kilka tygodni na ulicach, placach i skwerach Warszawy rozpocznie się zbiórka podpisów pod wnioskiem o głosowanie mieszkańców w sprawie odwołania prezydenta i Rady miasta stołecznego Warszawy. Obecnie trwają prace przygotowawcze, w tym rekrutacja wolontariuszy, których zgłosiła się już ponad setka.

Organizatorzy zachęcają by w przedsięwzięcie włączyli się zarówno chętni do gromadzenia poparcia dla wniosku, jak również do pomocy w sztabie, w tym w działaniach komunikacyjnych: opracowywaniu tekstów, grafik i opieki nad mediami społecznościowymi. Jak oszacowali, każdego dnia zbiórki do akcji wyruszyć musi od 80 – 120 zbierających podpisy.

- Kładziemy tutaj na szalę nie tylko nasz czas, naszą energię, nasze zaangażowanie, ale również nasze własne pieniądze – mówił Maciej Wilk, deklarując wpłatę „na dobry początek” 10 tysięcy złotych na rzecz inicjatywy.

- Wielu powie, że to się nie da. Wielu powie, że ośmiornica jest za potężna, za silna. Że nawet jeśli się zbierze podpisy, to referendum nie wyjdzie. Ale ja mówię na to, że to nas nie zwalnia z obowiązku, żeby spróbować. Warszawa, jak wszyscy dobrze wiemy, jest miastem nieujarzmionym. Miastem, które zapłaciło najwyższą siłę, najwyższą cenę za wolność, za najwyższe wartości. I my również możemy dzisiaj pokazać, że nie godzimy się dłużej na te 20 lat patologii, która trawi nasze miasto – obiecywał.

Referendum odwoławcze w Warszawie jest jeszcze większym wyzwaniem niż niedawne odwołanie Aleksandra Miszalskiego w Grodzie Kraka. Aby zwołać głosowanie w obecnej stolicy, zgromadzić trzeba w ciągu 60 dni poparcie dla wniosku ze strony ponad 132 tysięcy mieszkańców. Ich wola będzie wiążąca, o ile do urn pofatyguje się około 450 tysięcy osób.   

Źródła: Portal Warszawski/FB, SOR.waw.pl

RoM

 

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: