Pół roku wojny z Iranem. Teheran: Nie ugniemy się

Władze Iranu nie zamierzają poddawać się gospodarczej presji Stanów Zjednoczonych, ogłosił szef irańskiego MSZ, Abbas Aragczi. Polityk zapewnił przy tym, że Teheran jest skłonny do negocjacji. To stanowisko Republiki Islamskiej pół roku od rozpoczęcia przez Amerykę działań wojennych.
„Powrót do dyplomacji nie jest niemożliwy. To zależy od tego, czy USA zrozumieją jedną prostą sprawę - że presja nie działa” - napisał Aragczi w piątek w serwisie X. Dodał, że USA powinny „budować zaufanie, odnosić się z szacunkiem, uznawać prawa (Iranu - PAP) i dotrzymywać zobowiązań”.
Pół roku temu USA i Izrael rozpoczęły ataki na Iran, który odpowiedział uderzeniami na Izrael i państwa regionu Zatoki Perskiej. Zawieszenie broni w kwietniu zakończyło fazę intensywnych walk, wzajemne ostrzały były jednak kontynuowane. W czerwcu USA i Iran podpisały umowę, które miała doprowadzić do zakończenia konfliktu, ale porozumienie upadło.
Obecnie większość działań zbrojnych ustała. Obie strony deklarują, że nie prowadzą też bezpośrednich negocjacji. Ciężar konfliktu przesunął się w stronę blokad morskich i presji gospodarczej.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił w ubiegłym tygodniu całkowitą izolację ekonomiczną Iranu, co ma doprowadzić do osłabienia gospodarki i zmusić Teheran do ustępstw. Ostrzegł, że konsekwencje spotkają również państwa współpracujące gospodarczo z Iranem, a amerykański rząd wprowadził sankcje wtórne na podmioty prowadzące interesy z Teheranem.
Restrykcje Waszyngtonu są nielegalne, a państwa świata nie powinny się do nich stosować, ponieważ będą współwinne łamania prawa międzynarodowego - ogłosiło w piątek irańskie ministerstwo spraw zagranicznych. Działania USA określono jako formę „państwowego terroryzmu”, zaznaczając, że ograniczenia ekonomiczne uderzają przede wszystkim w miliony cywilów i dlatego stanowią „zbrodnię przeciwko ludzkości”.
USA od 1979 r. nakładały kolejne sankcje wymierzone w Iran. Kraj jeszcze przed wybuchem obecnej wojny był pogrążony w głębokim kryzysie gospodarczym, który przyczynił się również do wybuchu na przełomie 2025 i 2026 r. roku protestów społecznych, krwawo stłumionych przez reżim. Prezydent Masud Pezeszkian przyznał w tym tygodniu, że kraj boryka się z „licznymi trudnościami gospodarczymi”, ale nie ugnie się pod amerykańską presją.
Konflikt w dużej mierze koncentruje się obecnie wokół cieśniny Ormuz, najważniejszego szlaku eksportu ropy i gazu z regionu Zatoki Perskiej.
Na początku wojny Iran niemal całkowicie zablokował Ormuz i dąży do przejęcia kontroli nad cieśniną. Władze w Teheranie deklarują, że trasa jest zamknięta, a jej ponowne otwarcie zależy od spełnienia przez USA warunków porzuconego czerwcowego porozumienia.
Trump w czwartek po raz kolejny ogłosił, że Ormuz jest otwarty. Wcześniej zapewniał, że amerykańskie wojsko kontroluje cieśninę i będzie chronić przed Iranem przepływające tam statki. Media informowały, że amerykańskie okręty wojenne eskortują tankowce przechodzące przez cieśninę.
Według amerykańskich urzędników transport ropy przez Ormuz w ostatnich tygodniach powrócił do około połowy poziomu sprzed wybuchu wojny - napisał w piątek portal Axios.
Źródło: PAP






