Premier o brutalnych zamieszkach we Francji: aresztowano ponad tysiąc osób. 150 policjantów zostało rannych

forum-1144293228-2.jpg
Brutalne manifestacje i zamieszki w Paryżu, fot. Credit line: Jan Schmidt-Whitley / Zuma Press / Forum

W sobotę w wielu miastach Francji doszło do brutalnych zamieszek. Młodzi ludzie plądrowali sklepy, wybijali szyby w wystawach, podpalali samochody i ścierali się z policją. Premier Francji Sebastien Lecornu ogłosił, że aresztowano 1200 osób. Aż 150 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia.

Premier Sebastien Lecornu oświadczył po zakończeniu kryzysowego posiedzenia rządu, że zamieszki były wymierzone w kluczowe ośrodki władzy w kraju, m.in. Pałac Elizejski, siedzibę rządu oraz w parlament – Zgromadzenie Narodowe. Potępił „przerażający poziom przemocy”. Podkreślił, że przez cały dzień policja musiała mierzyć się z „wyjątkowo agresywnymi środowiskami skrajnej lewicy” – „bardzo dobrze zorganizowaną grupą, która w sposób metodyczny próbowała atakować mienie, ludzi, a także instytucje Republiki”.

Szef resortu sprawiedliwości Gerald Darmanin mówił o „zamieszkach o niespotykanej dotąd skali, które jeszcze trwają”. Minister oświadczył, że „ponownie wezwał wszystkich prokuratorów (...) do podjęcia zdecydowanych działań prawnych, adekwatnych do poziomu przemocy, która dotknęła nasz kraj”.

Zróbmy to razem!

Wcześniej wieczorem prezydent Emmanuel Macron napisał w serwisie X, że we Francji „nie ma miejsca dla przemocy”. Zapewnił, że sprawcy ataków na budynki publiczne i sklepy zostaną ukarani. Zaapelował o jedność w obliczu „tych, którzy sieją chaos”.

W sobotę setki tysięcy ludzi wzięły udział w demonstracjach we Francji pod hasłami protestu przeciwko rosnącym kosztom życia. Manifestacje zostały jednak przyćmione przez ataki na budynki publiczne i akty grabieży, do których doszło m.in. w Paryżu, Marsylii, Lyonie, Lille i Tuluzie.

Źródło: PAP

Oprac. WMa

 

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: