Przemoc na ulicach Francji. Demonstranci wdarli się do budynku merostwa w Marsylii

W całej Francji doszło w sobotę do brutalnych zamieszek, które miały miejsce na marginesie niezwykle licznych protestów przeciwko rosnącym kosztom życia. W niektórych miejscach doszło do poważnych incydentów, np. w Marsylii, gdzie grupa ludzi wdarła się do budynku merostwa.
W Paryżu dochodziło do rabowania sklepów spożywczych, ale również tych z ekskluzywnymi produktami drogich marek. Policja była zmuszona użyć gazu łzawiącego oraz armatek wodnych.
Tamtejsze MSW poinformowało, że w Lyonie i Nantes do protestów dołączyło 20 tys. osób, w Rennes na zachodzie kraju – 10 tysięcy. Dziennik „Ouest-France” poinformował o około 15 tys. uczestników manifestacji w Breście. Jak podkreślił dziennik „Le Parisien”, mimo napięć widocznych w Paryżu, Marsylii i Lyonie tysiące mieszkańców Francji demonstrowały w całym kraju w sposób pokojowy i bez zakłóceń. Nagrania z manifestacji wskazują jednak na niezwykły poziom agresji oraz chęć doprowadzenia do zniszczeń mienia prywatnego oraz publicznego.
W pierwszej połowie dnia władze odnotowały łącznie 140 różnego rodzaju akcji w kraju. Zgromadzenia i protesty zostały zapowiedziane na sobotę przez różne grupy społeczne i zawodowe, takie jak licealiści i studenci, aktywiści klimatyczni, część związków zawodowych i organizacji rolniczych, uczestnicy ruchu „żółtych kamizelek”.
Doszło do aktów wandalizmu – w Rouen, na północny zachód od Paryża, ktoś wcześnie rano podłożył ogień pod budynek uniwersytecki. W Marsylii celem wandali stały się sklepy i posterunek miejskiej policji, w Lyonie – kiosk biura miejskiej informacji turystycznej. Do konfrontacji między policją a zamaskowanymi młodymi ludźmi doszło również w Bordeaux, gdzie policja użyła gazu łzawiącego.
Później w Marsylii grupa ludzi sforsowała drzwi do budynku merostwa i na krótko wtargnęła do środka. Mer miasta (drugiego co do wielkości we Francji) Benoit Payan poinformował, że rozmawiał z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i do Marsylii skierowane zostaną dodatkowe siły policji.
Do podobnego incydentu doszło w Lille, gdzie grupa ludzi sforsowała kilka wejść i niektórzy zdołali wejść do siedziby lokalnych władz i splądrować niektóre pomieszczenia. Sprawcy zbiegli, zanim przybyła policja.
W pierwszej połowie dnia doszło również do blokad na rondach w kilku mniejszych miastach oraz w Rennes. Tego rodzaju blokady były powszechną formą protestu podczas wystąpień „żółtych kamizelek” w latach 2018-19.
Źródło: PAP/Anna Wróbel
Oprac. WMa






