Premier Sánchez chce uprawomocnić pobyt ponad miliona nielegalnych imigrantów

Podczas gdy większość państw Unii Europejskiej pod wpływem opinii publicznej rozważa sposoby przystopowania presji migracyjnej, socjalistyczny rząd Hiszpanii próbuje zalegalizować pobyt w tym kraju ponad miliona obcokrajowców, którzy przybyli tam „na gapę”.
„Sánchez od dawna twierdzi, że imigranci są potrzebni do podtrzymania gospodarki, państwa opiekuńczego i systemu emerytalnego w obliczu starzenia się społeczeństwa Hiszpanii i wyludniania się regionów wiejskich” – przypomina portal Euronews.
Dlatego Madryt uruchomił specjalny program hurtowego i przyspieszonego zatwierdzania pobytu obcokrajowców, którzy przedostali się na Półwysep Iberyjski nielegalnie.
Termin składania wniosków upływa wraz z końcem czerwca a władze naliczyły do wtorku przed południem ponad milion próśb o legalizację. Wcześniej szacowały, że liczba zainteresowanych będzie o połowę mniejsza. Spodziewały się przede wszystkim cudzoziemców z Ameryki Łacińskiej.
- [To] pokazuje, jak bardzo konieczne było to uznanie praw i obowiązków – skomentował to lawinowe zainteresowanie premier Pedro Sánchez. W swojej determinacji różni się on nawet od niektórych socjalistycznych kolegów z innych państw. Zdając sobie sprawę z nastrojów społecznych, raczej utrudniają oni obecnie masową imigrację.
Według deklaracji rządu w Madrycie, wnioski nie są zatwierdzane automatycznie. Teoretycznie ubiegający się o legalny pobyt mają poświadczyć swoją niekaralność oraz fakt pobytu w Hiszpanii przez co najmniej 5 kolejnych miesięcy przed 1 stycznia obecnego roku.
Czas rozpatrywania deklaracji został określony na 3 miesiące. Ewentualna zgoda na pobyt i podjęcie pracy dotyczy wyłącznie tego kraju.
- Kiedy skazujemy kogoś na niewidzialność, myślę, że czynimy nasz kraj gorszym. Wszyscy tracimy – przekonywał Sánchez, w którego głowie najwyraźniej nie mieści się, że władze państwowe mogą – a nawet powinny – po prostu nie wpuszczać najeźdźców, którzy lekceważą standardowe procedury wjazdowe.
Przemowa premiera pełna była zaklęć o „oferowaniu szansy i przyszłości”, a także „poszanowaniu, i ochronie praw człowieka”.
Juana Hernandez, 59-letnia Kubanka, która po 2,5 roku pobytu uzyskała wreszcie na niego zgodę, przyznała w rozmowie z agencją AFP, że załatwienie formalności przez prawnika kosztowało ją 200 euro. Wspierało ją także proimigranckie stowarzyszenie.
Euronews przypomina, iż Hiszpania, obok Włoch i Grecji, jest „kluczowym punktem wjazdu do Unii Europejskiej dla dziesiątek tysięcy osób bez dokumentów – ubiegających się o azyl oraz migrantów.
Od momentu uruchomienia przez władze programu specjalnego, czyli od kwietnia, przed odpowiednimi urzędami ustawiały się tłumne kolejki.
Z takiej właśnie polityki cieszą się – oprócz najbardziej zainteresowanych hiszpańskim „socjalem” przyjezdnych – przedsiębiorcy liczący na tak zwaną tanią siłę roboczą oraz polityczna lewica nadrabiająca w ten sposób niedostatki elektoratu.
Źródła: Euronews, PCh24.pl
RoM






