Prof. Adamsky: Rosyjskie elity za głównego wroga uważają Europę – a nie USA

Nie Stany Zjednoczone a Europa obecnie jest jednym z największych rywali geostrategicznych Rosji – twierdzi prof. Dmitrij (Dima) Adamsky z Uniwersytetu Reichmana w Izraelu. Kremlowscy intelektualiści zmienili myślenie strategiczne.
Adamsky, który jest m.in. profesorem wizytującym na Uniwersytecie Witolda Wielkiego na Litwie i autorem książek „Russian Nuclear Orthodoxy” (Stanford, 2019) oraz „The Culture of Military Innovation” (Stanford, 2010) w artykule opublikowanym 21 października na stronie foreignaafairs.com: „How Russia Sees the World Now” [Jak Rosja postrzega teraz świat] z podtytułem „The Kremlin’s New Mental Map Is Changing the War in Ukraine - and the Confrontation With the West” [ Nowa mapa mentalna Kremla zmienia wojnę na Ukrainie i konfrontację z Zachodem] sugeruje, że nastąpiła istotna zmiana w rosyjskim myśleniu strategicznym. To nie Stany Zjednoczone, a Europa postrzegana jest jako główny przeciwnik geopolityczny Moskwy.
Ma to poniekąd wynikać z tego, że to głównie kraje europejskie są źródłem siły Ukrainy. Ta zmiana postrzegania, jaka dokonała się na Kremlu, znajduje odzwierciedlenie w zwrocie Moskwy ku „niejądrowemu odstraszaniu strategicznemu”, z wykorzystaniem broni precyzyjnej, dronów oraz pocisków balistycznych, manewrujących i hipersonicznych.
Profesor diagnozuje, że Rosja zrewidowała swoje stanowisko wobec Zachodu i obecnie poddaje ponownej ocenie główne zagrożenia. Ma zmieniać także swoje podejście do odstraszania militarnego i przygotowuje się do długotrwałej konfrontacji. „Nowy atlas mentalny Kremla” może przynieść duże zmiany, jeśli chodzi o konfrontację z Zachodem.
Adamsky pisze, że jeszcze w 2022 roku, a więc kiedy zdecydowano się na konfrontację wojskową na Ukrainie, Moskwa opierała się na kilku kluczowych ideach: Stany Zjednoczone były głównym rywalem geopolitycznym, Europa i sojusz widziano jako dodatek do amerykańskiej potęgi i grożenie użyciem potencjału nuklearnego wystarczyło, by wywierać skuteczną presję na NATO.
Teraz jednak sytuacja się zmieniła. „Rosja postrzega obecnie Europę jako swojego głównego przeciwnika geopolitycznego, a nie Stany Zjednoczone, co skłoniło rosyjski establishment obronny do apelu o podejście zwane ‘roszadą’ w celu przeciwdziałania poważnym zagrożeniom. W tym kontekście Moskwa dostrzega obecnie nową wolę strategiczną samej Europy, wynikającą z szybkiej modernizacji sił zbrojnych w wielu krajach europejskich i rosnącego zainteresowania szeregu europejskich przywódców rozwojem lub rozbudową własnego arsenału nuklearnego. Trzecia zmiana dotyczy rosyjskiej teorii odstraszania: tradycyjne rozumienie przez Moskwę przymusu nuklearnego ustępuje miejsca nowemu myśleniu o niejądrowym odstraszaniu strategicznym z wykorzystaniem zaawansowanych konwencjonalnych systemów uzbrojenia wymierzonych w Europę” – wskazuje analityk.
Wyraźna zmiana w myśleniu miała dokonać się w ciągu ostatniego roku za sprawą wpływowych intelektualistów i ekspertów politycznych z bliskiego otoczenia Kremla.
Autor zastrzega jednak, że chociaż nastąpiła zmiana mentalna w otoczeniu Kremla, to nie oznacza jeszcze, że to myślenie zostanie „skonsolidowane w oficjalną doktrynę bezpieczeństwa”. Niemniej, w ciągu ostatniej dekady „idee krążące w rosyjskim establishmencie bezpieczeństwa narodowego determinowały sposób, w jaki urzędnicy formułowali problemy, identyfikowali opcje i ostatecznie podejmowali kluczowe decyzje strategiczne”.
Dlatego Adamsky spodziewa się, że trzy zmiany, jakie dokonały się w rosyjskim myśleniu strategicznym prawdopodobnie odegrają istotną rolę w podejściu Moskwy do negocjacji mających na celu zakończenie konfliktu na Ukrainie, a także w zarządzaniu przyszłą eskalacją i rywalizacją z Europą oraz Stanami Zjednoczonymi.
Co ma na myśli? Jedna ze zmian dotyczy lansowania idei „roszady”, czyli „przegrupowania sił i środków w celu poprawy strategicznej pozycji mocarstwa”. Moskwa ma dostrzegać, że to Europa, a nie Stany Zjednoczone „stała się głównym wrogiem geopolitycznym Rosji”, gdyż to kraje europejskie zapewniają potencjał militarny Ukrainie. To kraje europejskie mają przyczyniać się do „determinacji politycznej i strategicznej odporności” Kijowa. Ukraina nawet stała się „pełnomocnikiem” Europy, chcąc doprowadzić Moskwę do strategicznej porażki.
Dlatego Rosja musi wywierać presję na elity, na centra decyzyjne, a także infrastrukturę krytyczną w Europie, by niejako zaszczepić Europejczyków „lękiem odstraszania” i zniechęcić ich do sprzeciwiania się Rosji.
„Roszada” ma nie oznaczać zmiany ogólnych celów Rosji, które ogłosił prezydent Władimir Putin w lutym 2022 roku. Obejmowały one niedopuszczenie do członkostwa Ukrainy i innych byłych republik sowieckich w NATO, wycofanie wojsk ze wschodniej flanki sojuszu oraz ograniczenie manewrów wojskowych, a także konwencjonalnego i nuklearnego rozmieszczania sił zbrojnych przez państwa sojuszu w pobliżu granic Rosji. Moskwa wciąż chce osiągnąć te cele, ale zamierza wywierać większą presję na Europejczyków niż Stany Zjednoczone.
Ekipa analityków z kręgu Kremla interpretuje obecną postawę amerykańskiej administracji i jej działania jako sygnał, że rzeczywiście chce się ona zwrócić ku Azji. Niechęć Amerykanów do wspierania Ukrainy, dążenie do negocjacji pokojowych, różne gesty amerykańskie względem Kremla, a także działania w Wenezueli, na Kubie i Karaibach mają świadczyć o dążeniu Waszyngtonu do konsolidacji kontroli nad półkulą zachodnią oraz szykowaniu się na konfrontację z Pekinem a nie Moskwą.
Dlatego Amerykanie zmierzają do redukcji swoich zobowiązań w Europie i na Bliskim Wschodzie, przy czym wojna z Iranem postrzegana jest raczej jako niezamierzone odejście od nowej strategii, które Waszyngton chce pospieszenie skorygować.
Tym, co przynagliło kremlowskich strategów do zmiany postrzegania zagrożenia europejskiego miało być dążenie samych Europejczyków do zwiększenia możliwości odstraszania nuklearnego i bardziej asertywna postawa militarna na granicach z Rosją.
Moskwę ma niepokoić modernizacja programów nuklearnych Francji i Wielkiej Brytanii, ich gotowość do bardziej zdecydowanego wykorzystania potencjału jądrowego, a także zainteresowanie innych państw europejskich możliwościami budowania własnego potencjału nuklearnego. Takie zainteresowanie opcjami nuklearnymi mają wykazywać Niemcy, Polska i północne państwa bałtyckie.
Adamsky sugeruje, że Moskwa szczególną uwagę zwróciła na słowa przedstawicieli Polski z początku 2026 roku, którzy poparli utworzenie polskiego arsenału nuklearnego.
Uważnie także śledzono rozmowy w Paryżu i Londynie na temat rozszerzenia europejskiego odstraszania nuklearnego na kontynencie w przeciwieństwie do amerykańskiego parasola.
Kreml niepokoi większa „śmiałość Europy”, jeśli chodzi o rozmieszczenie konwencjonalnej broni dalekiego zasięgu w pobliżu granic Rosji. Profesor Adamsky twierdzi, że Rosjanie odnoszą wrażenie, iż Europa zyskuje coraz większą strategiczną niezależność od Stanów Zjednoczonych, podczas gdy do niedawna była postrzegana jako całkowicie podległa Waszyngtonowi, jako miejsce do stacjonowania amerykańskich żołnierzy.
Wszystkie te zmiany, jakie zaszły w Europie w związku z wojną na Ukrainie, miały przyczynić się do modyfikacji geostrategicznego myślenia w kręgach na Kremlu. I uznania, że to nie USA, a Europa stanowi główne zagrożenie geostrategiczne dla Moskwy.
Dlatego kremlowscy stratedzy sugerują, że trzeba zmienić kalkulacje i opracować narzędzia skutecznego odstraszania, które pozwolą utrzymać Europę na dystans.
Rosyjscy intelektualiści zajmujący się obronnością i oficerowie badają, jak zwiększyć skuteczność gróźb Moskwy w stosunku do państw europejskich. Straszy się więc zastosowaniem zaawansowanej broni niejądrowej, w tym broni precyzyjnej, dronów, systemów pocisków balistycznych, manewrujących i hipersonicznych, a także ‘broni opartej na nowych zasadach fizycznych’ (wykorzystanie impulsów elektromagnetycznych i silnych mikrofal).
Niektórzy rosyjscy wojskowi mają sugerować, by wykorzystać zmasowane ataki pocisków balistycznych średniego zasięgu Oresznik precyzyjnie uderzających głęboko w krytyczną infrastrukturę wojskową, polityczną i ekonomiczną wroga - która obecnie jest stosowana na Ukrainie – wobec jej europejskich zwolenników. Takie sugestie pojawiły się w 2025 roku w magazynie rosyjskiego Sztabu Generalnego: „Myśl Wojskowa”.
Moskwa zamierza nowe metody odstraszania stosować w czasie negocjacji w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie, by osiągnąć nie tylko cele związane z zakończeniem konfliktu, ale także cele długoterminowe w stosunku do Europy, przywracając strategiczne odstraszanie. Dlatego też czas negocjacji – zdaniem analityka – może być bardzo niebezpieczny, jeśli strony, to jest Rosja i kraje europejskie błędnie zinterpretują wzajemne działania odstraszające.
Warto odnotować, że Rosja i Ukraina zintensyfikowały wzajemne ataki na aktywa eksportowe, zakłócając dostawy żywności i paliw. Atakowane są porty, magazyny zbożowe, statki i infrastruktura transportowa przez Rosjan i rafinerie, terminale, tankowce oraz centra przeładunkowe zboża przez Ukraińców.
Jak podaje „Financial Times”, Morze Czarne stało się w tym roku najbardziej niebezpiecznym akwenem dla marynarzy handlowych. Trafiono ponad 570 statków, zginęło co najmniej 40 marynarzy w porównaniu z 24 potwierdzonymi ofiarami śmiertelnymi w Cieśninie Ormuz. Raportowanie oczywiście jest niepełne.
W listopadzie miałoby dojść do rozmów pokojowych kończących wojnę na Ukrainie, ale nie wszystkim w USA to się podoba. Padają argumenty, że zostanie „nagrodzony” agresor i skrzywdzona ofiara, kraj, który musiał odpierać ataki wroga. Waszyngton zaś wskazuje, że trzeba brać pod uwagę możliwości, jakie są obecnie, aby spróbować doprowadzić wojnę do końca. W praktyce ma chodzić o to, aby zapewnić niepodległość i suwerenność Ukrainie na jak największym terytorium z opcją integracji z UE, bez możliwości wejścia do NATO.
Jednocześnie sugeruje się, że trzeba umiejętnie prowadzić negocjacje, aby wzajemna presja militarna, która będzie cały czas towarzyszyć rozmowom, nie przerodziła się w eskalację i większy konflikt.
Źródło: foreignaffairs.com
AS







