Rekordowe zyski Wall Street i rekordowe… zadłużenie Amerykanów

Gaming-Wall-Street_BTS_Prodigium-266.jpg
Tobias Deml, CC BY-SA 4.0

W tym samym czasie, gdy miliony Amerykanów „toną w długach”,  „Wall Street ma mieć najlepszy rok w historii” – donosi Daily Caller. Pieniądze dosłownie „zalewają” giełdę nowojorską, ponieważ „Amerykanie pragną ulgi finansowej w obliczu inflacji napędzanej wojną i rosnącym zadłużeniem gospodarstw domowych” - czytamy.

O ile ubiegły rok był rekordowy dla nowojorskiej giełdy papierów wartościowych, to jak wynika z najnowszego raportu Kontrolera Stanu Nowy Jork Thomasa DiNapoli, rekord ten może zostać pobity do końca 2026 roku.

W pierwszej połowie tego roku firmy z Wall Street zarobiły 45,9 miliarda dolarów. Pieniądze płyną przede wszystkim na inwestycje w budowę infrastruktury związanej z rozwojem tak zwanej sztucznej inteligencji. W ogóle biznes ma się dobrze rozwijać w roku naznaczonym wojnami, cłami i wahaniami na rynku.

Zróbmy to razem!

Z raportu  Kontrolera Finansowego wynika, że praktycznie wszystkie główne źródła przychodów Wall Street wzrosły w pierwszej połowie roku. Ogromy wzrost odnotowała branża ubezpieczeniowa.

Boom na Wall Street - komentuje konserwatywny Daily Caller – „znacznie różni się od gospodarki, w której żyje wielu Amerykanów. Rodziny racjonują prysznice i czerpią wodę ze strumieni, ponieważ rachunki za wodę sięgają setek dolarów, podczas gdy ceny benzyny gwałtownie wzrosły, a rekordowe koszty oleju napędowego grożą tym, że i tak wysokie rachunki za zakupy spożywcze jeszcze bardziej wzrosną z powodu wojen w Iranie i na Ukrainie” - czytamy.

Podobno wielu Amerykanów ma się zadłużać na potęgę i konsumenci „mają coraz większe salda na kartach kredytowych”. Rosną koszty związane z obsługą spłaty kredytów różnego rodzaju – zwraca uwagę z kolei Bank Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku.

Szczególnie kosztowna stała się spłata kart kredytowych. Amerykanie mają mieć obecnie ponad bilion dolarów długu na swoich kartach. Wzrosły zaległości w spłacie kart kredytowych „nienotowane od czasu Wielkiej Recesji”. W sumie zadłużenie gospodarstw domowych wzrosło do 18,8 biliona dolarów w pierwszym kwartale 2026 roku.

Pomimo tego zadłużenia miliardy dolarów napływają do sektora tak zwanej sztucznej inteligencji. Inwestycje kapitału wysokiego ryzyka w firmy z tej branży osiągnęły poziom 407 miliardów dolarów w pierwszej połowie roku, to znacznie więcej niż kwota zainwestowana w całym 2025 roku.

Boom w tym zakresie pomógł ożywić rynki, chociaż inwestorzy zastanawiają się, czy firmy będą w stanie ostatecznie zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, by uzasadnić napływ tak dużych inwestycji do branży.

Same korporacje Big Tech zaciągają ogromne pożyczki w celu sfinansowania budowy centrów danych, układów scalonych i infrastruktury energetycznej.

Tymczasem w całym kraju rośnie opór lokalnych społeczności, jak i władz stanowych przeciwko centrom danych nowej generacji, przeznaczonych do obsługi projektów związanych z tak zwaną sztuczną inteligencją. Ludzie chcą zakazów i moratoriów dla nowych projektów. Ustawodawcy w co najmniej 16 stanach rozważają wprowadzenie szeregu ograniczeń.

Niektórzy już to zrobili. Na przykład, gubernator Pensylwanii Josh Shapiro nałożył w sierpniu surowe wymogi na deweloperów, zmuszając ich do pokrycia kosztów infrastrukturalnych związanych z ich projektami. Gubernator Wirginii Abigail Spanberger podjęła we wrześniu działania mające na celu zniesienie obowiązku zatwierdzania dużych centrów danych z mocy prawa i zapewnienie lokalnym społecznościom większej kontroli nad realizowanymi projektami.

W Teksasie republikański gubernator Greg Abbott wstrzymał budowę nowych centrów danych, a organy regulacyjne stanu przeprowadzają audyty projektów mających być podłączonych do stanowej sieci energetycznej. W sumie Abbott miał wstrzymać realizację aż 1800 inwestycji, żądając od inwestorów, by zapewnili sobie własne zasilanie, ponowne wykorzystywali wodę i unikali przerzucania wysokich kosztów swoich inwestycji na mieszkańców stanu.

Instytucje federalne przewidują, że największe amerykańskie firmy technologiczne zaciągną rekordową sumę pożyczek w przyszłym roku na kwotę blisko pół biliona dolarów.

Banki takie, jak: Goldman Sachs, Morgan Stanley, Citigroup i JPMorgan zarabiają na udzielaniu kredytów nie tylko amerykańskim korporacjom, ale także chińskim firmom z nimi rywalizującymi w branży „sztucznej inteligencji”, półprzewodników i innych wysokich technologii.

Ten rok może się zapisać jako rekordowy, także z powodu licznych fuzji, przejęć i powrotu na giełdę. Wzrosła emisja akcji do najwyższego poziomu od 2021 roku.

Wszystko to sprzyja wysokim wynagrodzeniom brokerów. Pula premii osiągnęła w zeszłym roku rekordowe 49,2 miliarda dolarów. Premie stanowiły około 43% wynagrodzeń w branży papierów wartościowych w Nowym Jorku – tak wynika z szacunków Kontrolera Finansowego.

Firmy miały także zwiększyć wydatki na wynagrodzenia o 18,8% w pierwszej połowie tego roku. Kontroler szacuje, że z powodu rekordowych zysków, premie w bankowości inwestycyjnej mogą wzrosnąć o ponad 20%.

Boom na inwestycje w AI obarczony jest jednak znacznym ryzykiem z powodu sięgania do coraz bardziej spekulacyjnych instrumentów finansowych.

- Wall Street ma wyjątkowo dobry rok, napędzany boomem na sztuczną inteligencję, wzmożoną aktywnością w zakresie fuzji i przejęć oraz zwiększonymi wolumenami obrotów w obliczu zmienności rynku – komentował DiNapoli. Dodał, że „pomimo napięć geopolitycznych i niepewności gospodarczej, branża ta zachowała odporność”. Jego zdaniem sektor finansowy skorzystał także na mniej rygorystycznych regulacjach za prezydentury Donalda J. Trumpa.

DiNapoli twierdzi w swoim raporcie, że „chociaż zmiany te mogły doprowadzić do obniżenia kosztów zarządzania wymogami regulacyjnymi w branży papierów wartościowych, mogą one również zwiększyć potencjalne ryzyko dla tego sektora w przyszłości”.

Na dobrych wynikach finansowych Wall Street skorzysta stan Nowy Jork. Budżet stanu opiera się w dużej mierze na wpływach z Wall Street i podatkach od osób o wysokich dochodach.

W ostatnim roku fiskalnym, który zakończył się w marcu br., branża miała  wygenerować 26,3 miliarda dolarów dochodów podatkowych dla stanu. To o około 28% więcej w porównaniu z rokiem poprzednim. Samo miasto Nowy Jork miało zyskać z tego tytułu 7,8 miliarda dolarów.

Gubernator Kathy Hochul i legislatura stanowa zgodziły się już uwzględnić dodatkowe 4 miliardy dolarów wsparcia dla Nowego Jorku w tegorocznym budżecie stanowym po tym, jak burmistrz Zohran Mamdani zgłosił deficyt na początku swojego pierwszego roku urzędowania.

Mamdani tłumaczył, że deficyt był „spadkiem” po działaniach poprzednich administracji, które przewidywały nierealistyczne poziomy wydatków w porównaniu z prognozowanymi dochodami miasta.

W nowym budżecie stanowym ma być także uwzględniona pomoc dla innych zadłużonych miast np. dla Albany, Buffalo, Rochester, Syracuse, Yonkers i Mount Vernon.

Źródło: dailycaller.com, finance.yahoo.com

AS

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: