Roberto de Mattei: Jak uniknąć demonicznej rozpaczy? Jest jedna droga

66355.jpg
Prof. Roberto de Mattei/youtube/TVP

Jest jedna droga, która pozwala uniknąć popadnięcia w rozpacz. To wiara w Boga i Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Tylko wiara pozwala zrozumieć, że nie jesteśmy przypadkiem, który pogrąża się w nicości - ale stworzeniami przeznaczonymi do życia wiecznego. Pisze o tym włoski myśliciel i historyk, prof. Roberto de Mattei.

Tzw. wspomagane samobójstwo we Włoszech

W ostatnich dniach szerokim echem odbiła się wiadomość o przyjęciu w Wenecji Euganejskiej ustawy mającej na celu uregulowanie na poziomie regionalnym kwestii wspomaganego samobójstwa. Wenecja Euganejska jest czwartym regionem, który przyjął tego rodzaju przepisy, ale pierwszym spośród regionów rządzonych przez centroprawicę. Fakt ten nabiera zatem znaczenia politycznego i kulturowego wykraczającego poza granice regionu: pokazuje, że zasada absolutnego samostanowienia przenika również do środowisk politycznych, które - przynajmniej nominalnie - powinny odwoływać się do obrony życia, rodziny i porządku naturalnego.

Samobójstwo wspomagane polega na świadomym dążeniu do śmierci przez osobę, która stwierdza, że nie ma już powodów, by żyć – i zwraca się do instytucji publicznych o pomoc w zakończeniu swojego życia. Kwestia ta nie dotyczy zatem wyłącznie prywatnej decyzji. W momencie, gdy wkracza w nią prawo, samobójstwo przestaje być postrzegane jako tragedia, której należy zapobiec, a staje się możliwością, akceptowaną i nawet zorganizowaną przez władze regionalne lub państwowe. Wybór ten jest przedstawiany przez środki przekazu jako korzystanie z prawa oraz jako szlachetny akt samostanowienia, którego prawo nie powinno zakazywać, a osąd moralny nie powinien potępiać. Mówi się o „wolności”, „godności”, „świadomym wyborze”, „prawie”, podczas gdy skrupulatnie unika się przypominania, że każda prośba o samobójstwo zawiera - jeszcze zanim stanie się wyrazem woli śmierci - rozpaczliwy krzyk bólu.

Zróbmy to razem!

Jeżeli dobrowolną śmierć przedstawia się jako odważny i godny wybór, to przekaz, który dociera do opinii publicznej, jest po prostu porażający. Osoba starsza, która czuje się ciężarem; chory, który obawia się, że zostanie opuszczony; osoba z niepełnosprawnością, która odczuwa związane z opieką nad nią koszty ekonomiczne i psychiczne – wszyscy oni mogą dojść do przekonania, że śmierć będzie aktem empatii wobec bliskich albo najbardziej godnym rozwiązaniem całej sytuacji.

Ujawnia się tutaj głęboka sprzeczność. Kiedy zrozpaczona osoba próbuje odebrać sobie życie, społeczeństwo mobilizuje lekarzy, psychologów i służby porządkowe, aby ją uratować. Kiedy natomiast ta sama wola zostaje wyrażona w określonych warunkach klinicznych i przełożona na procedurę prawną, jest ona przedstawiana jako przejaw wolności. W jednym przypadku stwierdza się, że życie należy chronić przed rozpaczą chwili; w drugim zaś tę samą rozpacz uznaje się za podstawę prawa.

Rozpacz, czyli brak nadziei

W tych samych dniach, w których przyjęto regionalną ustawę o samobójstwie wspomaganym, na pierwszych stronach gazet pojawiały się informacje o wyjątkowo brutalnych zbrodniach, popełnianych przede wszystkim w obrębie rodziny: ojcach, którzy mordują swoich najbliższych, matkach zabijających dzieci, mężczyznach, którzy zabijają żony lub partnerki, a następnie odbierają sobie życie. Oczywiście istnieje różnica moralna i prawna między kimś, kto zabija członków swojej rodziny, a kimś, kto prosi o pomoc w umieraniu. Jednak u źródeł obu tych zjawisk można dostrzec to samo uczucie rozpaczy.

Rozpacz jest brakiem wszelkiej nadziei. Stanowi ona jedną z najgłębszych konsekwencji materializmu, który dominuje we współczesnym społeczeństwie. Materializm nie polega jedynie na przywiązaniu do pieniędzy czy dóbr materialnych. W bardziej fundamentalnym sensie, jest on koncepcją rzeczywistości, która sprowadza człowieka do jego wymiaru biologicznego, ekonomicznego i psychologicznego. W tej perspektywie wartość życia zależy od przyjemności, jaką ono daje, od autonomii, jaką zapewnia, od zdrowia, którym się cieszymy, oraz od sukcesu, jaki osiągamy. Kiedy tych warunków zabraknie, znikają również powody, by żyć.

Demoniczny materializm

W najbardziej tragicznych przypadkach ten, kto utracił wszelką nadzieję, nie poprzestaje na odebraniu sobie życia, lecz usiłuje pociągnąć za sobą także tych, których uważa za część własnego losu. Rodzina, która powinna być miejscem ochrony i miłości, staje się wówczas sceną dla skrajnej woli panowania: „Jeśli moje życie nie ma już sensu, wasze również nie powinno trwać”. To demoniczne wypaczenie miłości, która nie szuka już dobra drugiego człowieka, lecz pragnie go posiadać aż do jego unicestwienia.

Współczesne społeczeństwo obiecuje szczęście dzięki dobrobytowi, przyjemności, sukcesowi i brakowi wszelkich ograniczeń. Jednak właśnie ta fałszywa obietnica przygotowuje grunt pod rozpacz. Człowiek wychowany w przekonaniu, że szczęście jest równoznaczne z zaspokojeniem własnych pragnień, nie jest przygotowany na stawienie czoła chorobie, stracie, opuszczeniu i porażce. Jeżeli człowiek uznaje rzeczywistość materialną za jedyny horyzont swojego istnienia, nie jest już zdolny nadać sensu swojemu życiu. Cywilizacja, która obiecała człowiekowi autonomię i zaspokojenie każdego pragnienia, a jednocześnie odebrała mu Boga i nadzieję życia wiecznego, pozostawia go bezbronnym wobec cierpienia i śmierci.

Rozpacz jest zatem czymś znacznie poważniejszym niż tylko indywidualnym stanem psychicznym: jest duchową i społeczną chorobą naszych czasów. Tego głębokiego zła nie można uleczyć za pomocą środków prawnych czy politycznych. Trzeba przede wszystkim przywrócić człowiekowi prawdziwą nadzieję – tę nadprzyrodzoną, która nigdy nikogo nie zawiodła. Aby jednak przywrócić nadzieję, trzeba najpierw przywrócić człowiekowi wiarę, która jest fundamentem i warunkiem nadziei.

Wiara w Boga, Stwórcę człowieka

A jakaż to wiara, jeśli nie wiara w Boga, Stwórcę i Pana dziejów; w Jezusa Chrystusa, Odkupiciela i Zbawiciela ludzkości; w Jego Krzyż, który zwyciężył grzech; w Jego Zmartwychwstanie, które pokonało śmierć?

Kto przyjmuje tę szeroką i pocieszającą wizję, którą daje wiara, ten rozumie, że nie jest wytworem przypadku ani istotą przeznaczoną do nicości, ale stworzeniem umiłowanym przez Boga i powołanym do życia wiecznego. Nadzieja, która rodzi się z wiary, jest pewnością, że życie nie kończy się w ciasnych granicach ziemskiego istnienia i że człowiek jest powołany do posiadania dóbr wiecznych, nawet wtedy, gdy wszystko wokół niego zdaje się walić.

Chrześcijańska nadzieja nie pomniejsza dramatyzmu doświadczeń. Uczy jednak, że żadne przyjęte i ofiarowane cierpienie nie jest daremne, że żadna łza nie uchodzi spojrzeniu Boga i że nawet z najgłębszych ciemności Opatrzność może wyprowadzić większe dobro. Kiedy na płaszczyźnie ludzkiej wszystko zdaje się stracone, pozostaje otwarty horyzont wieczności. To właśnie ten horyzont nie pozwala rozpaczy wypowiedzieć ostatniego słowa.

Roberto de Mattei

Corrispondenza Romana

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: