Rząd przyjął projekt implementacji DSA. To początek ostrej cenzury w polskiej sieci?

Rząd Donalda Tuska przyjął projekt implementacji unijnego "Aktu o usługach cyfrowych" (DSA). Jak alarmuje poseł Janusz Cieszyński, rządowy cenzor będzie teraz decydować, co wolno pisać w sieci.
Kluczową rolę w decyzji o zdejmowaniu niektórych treści z sieci będzie podejmować NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa - Państwowy Instytut Badawczy).
"Decyzje o tym, co należy zdjąć z Facebooka czy X-a ma podejmować wskazany przez Donalda Tuska Przemysław Kuna. To kandydat na Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, były wiceminister z PO i obecny wicedyrektor NASK-u - instytucji splamionej współpracą z finansowanymi z zagranicy propagandowymi przybudówkami Platformy" - napisał na X poseł Janusz Cieszyński.
Jak podkreślił polityk PiS, za decyzje o uznaniu jakichś treści za nielegalne powinny odpowiadać wyłącznie sądy, a nie urzędnicy. " Ścieżka sądowa jest zresztą przewidziana w samym DSA, więc nie wzbudzi to żadnych wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym. Decyzyjność urzędników ograniczyłbym wyłącznie do przywracania treści skasowanych przez platformy - tu akurat toczy się realna walka o wolność słowa, na którą dybią zagraniczne korporacje" - napisał.
https://twitter.com/jciesz/status/1971138977496252815
Cieszyński podkreślił, że pewne rzeczy udało się ograniczyć - na przykład w pierwotnym projekcie urzędnik mógł stwierdzić, że jakiś komentarz potencjalnie może naruszyć czyjeś dobra osobiste - i już na tej podstawie go usunąć. W nowym projekcie tej możliwości nie ma, jakkolwiek rzecz wciąż jest zła i należy walczyć o jej zablokowanie.
Źródło: X
Pach






