Samochód...katapultuje baterię. Osobliwe rozwiązanie problemu pożarów "elektryków"

Chińczycy opracowali model samochodu elektrycznego z nowatorskim systemem przeciwpożarowym. Zamiast gasić płonący samochód, pojazd... katapultuje całą baterię na zewnątrz.
Krótki zasięg, problemy z infrastrukturą, długi czas ładowania - to tylko niektóre z wymienianych powszechnie wad samochodów elektrycznych. Niepokój kierowców wzbudza również możliwość wystąpienia zwarcia w bateriach litowo-jonowych, które może wywołać pożar samochodu. Płonące elektryki stanowią nie tylko bezpośrednie zagrożenie dla podróżujących (na skutek potencjalnej awarii systemów elektronicznych i zatrzaśnięcia drzwi), ale również dla środowiska. W toku spalania baterii, do atmosfery dostaje się mnóstwo zanieczyszczeń i metali ciężkich, a samo gaszenie pożaru trwa co najmniej kilka-kilkanaście godzin, zużywając pod drodze gigantyczne ilości wody.
Do takiego zdarzenia doszło np. w październiku 2024 r. w Krakowie. Zapłonął wówczas autobus elektryczny linii 139 w okolicach Alei 29 Listopada. Gaszenie pożaru trwało kilka godzin. W wyniku pożaru doszło do uwolnienia w powietrze dużej ilości szkodliwych substancji.
Nowatorskie podejście do problemu pożaru elektryków zaprezentowali Chińczycy. Pomysł Vehicle Collision Repair Technical and Research Center wraz z Joyson Electronics, zakłada, że zamiast gasić płonącą baterię, lepiej... odłączyć ją od samochodu. System obserwuje temperaturę baterii, a kiedy dojdzie do przegrzania ogniw grożącego pożarem, akumulator trakcyjny zostanie wyrzucony na odległość od 3 do 6 metrów w mniej niż sekundę.
Choć innowacyjne, rozwiązanie wzbudza też liczne wątpliwości. Przede wszystkim, wyrzucenie ważącego kilkaset kilogramów akumulatora z ogromną prędkością stanowi ogromne zagrożenie dla pieszych i innych uczestników ruchu drogowego. Implementacja rozwiązania wymaga zatem rozszerzenia systemu monitoringu i czujników, zapewniających bezpieczeństwo w przypadku konieczności wystrzelenia baterii.
Obecnie rozwiązanie należy traktować jako prototyp. Twórcy nie zdradzili żadnych szczegółów ani domniemanych planów na temat wdrożenia systemu do aut produkowanych seryjnie.
Źródło: interia.pl
PR








