Ogień zwalczać ogniem. Kontrolowane wypalanie elementem ochrony przeciwpożarowej lasów

Pożary w Europie Środkowej były i będą częścią dynamiki ekosystemów, a całkowite wykluczenie ognia paradoksalnie może zwiększać ryzyko katastrofalnych pożarów – wskazuje dr inż. Ewa Zin z Instytutu Badawczego Leśnictwa. Jaj zdaniem należy dokonać zmiany podejścia do zarządzania ryzykiem pożarowym.
W maju br. największy od ponad 30 lat w Polsce pożar lasu w ciągu tygodnia pochłonął ok. 1000 ha w Puszczy Solskiej. W kulminacyjnym momencie w akcję gaśniczą zaangażowanych było ponad tysiąc osób. Historię Puszczy Solskiej i badania znaczenia pożarów w ekologii lasu bada dr inż. Ewa Zin z Instytutu Badawczego leśnictwa. Z jej analiz wynika m.in., że ów pożar nie był pierwszym tego typu zdarzeniem na tym obszarze Na podstawie materiału dendrochronologicznego, a także fragmentów mikro- i makrowęgli oraz ubytków w torfie z określonych przedziałów czasowych można wnioskować, że ogień w ciągu dwóch poprzednich tysięcy lat nieraz wchodził już do puszczy.
– Pożary w Europie Środkowej były, są i będą częścią środowiska i są mocno powiązane z dynamiką ekosystemów. Nie możemy ignorować ognia. Nasza rzeczywistość staje się coraz cieplejsza i bardziej sucha. Musimy nauczyć się koegzystować ze środowiskiem w warunkach rosnącego zagrożenia pożarowego, poszerzać naszą wiedzę o ogniu i zacząć go mądrze wykorzystywać, zamiast tylko panicznie się go bać – mówi dr Zin.
Wśród naukowców istnieje zgoda, że pożary mają istotne znaczenie na dalekiej północy Europy – w lasach borealnych – oraz w suchym klimacie śródziemnomorskim. Coraz więcej jest też jednak danych, że również w wilgotniejszym klimacie Europy Środkowej ogień wpływa na wiele procesów przyrodniczych – niezależnie od tego, czy jest wywołany przez człowieka, czy przez uderzenie pioruna.
– Kiedy pożar pojawia się w przyrodzie, nie uważam, że automatycznie mamy do czynienia z tragedią. Dla mnie to jedno z ważnych zaburzeń zmieniających środowisko – zauważa dr Zin. Jak wyjaśnia, istnieje wiele gatunków, które potrzebują tego typu zdarzeń; są to organizmy tzw. pirofilne czy światłożądne. Gdy całkowicie eliminujemy ogień, te gatunki zaczynają gorzej sobie radzić.
W Polsce gatunkami, którym ogień sprzyja, są m.in. chrząszcz ciemnik czarny, który podąża w kierunku dymu, aby złożyć jaja w nadpalonym drewnie uszkodzonych w pożarze drzew, a także gatunki charakterystyczne dla wrzosowisk czy widnych borów sosnowych jak np.: sasanka otwarta czy mącznica lekarska. – Wrzosowiska w swojej biologii wręcz potrzebują zaburzeń – ogień odmładza tam roślinność i stymuluje kwitnienie oraz obsiewanie wrzosu. W Polsce od dekady stosuje się już kontrolowane wypalanie jako prawnie dopuszczoną metodę czynnej ochrony wrzosowisk – dodaje dr Zin.
Ogień pomaga również w naturalnym odnowieniu takich drzew, jak sosny, dęby czy brzozy. Obecność ognia, pożarów o niskiej intensywności i wypaleń w środowisku paradoksalnie może mieć działanie przeciwpożarowe – ponieważ redukuje biomasę, czyli materiał palny, co zmniejsza ryzyko wystąpienia pożaru katastrofalnego w warunkach np. suszy i silnego wiatru.
Dr Zin zastrzega jednocześnie, że pożar to zjawisko tragiczne dla człowieka, dla ekonomii i gospodarki. W pożarach nieraz dochodzi do tragedii: giną ludzie i zwierzęta, a dla prywatnego czy państwowego właściciela lasu to potężna strata materialna. - Jednak jeśli chodzi o środowisko – przyroda sobie poradzi. To naturalne, kluczowe dla wielu gatunków zaburzenie, jak powódź, osuwisko czy wybuch wulkanu - zwróciła uwagę.
– Dzisiaj, kiedy skutecznie wykrywamy i gasimy każdy ogień, pożary są małe. W warunkach ekstremalnej suszy mogą jednak stać się wielkie i trudne do ugaszenia. Dlatego uważam, że powinniśmy w Polsce przedyskutować kontrolowane wypalanie jako element ochrony przeciwpożarowej – podsumowuje.
Według niej pomysł kontrolowanego wypalania może wydawać się kontrowersyjny, ale do przeprowadzenia takiego zabiegu wymagane są najwyższe kwalifikacje - trzeba m.in. zdefiniować cel, dopasować do niego zabiegi i w pełni kontrolować dynamikę procesu spalania. – Pożar zaś z definicji jest procesem niekontrolowanym w danym miejscu i czasie – i dlatego efekty są nieporównywalne - dodaje.
Źródło: Ludwika Tomala (PAP)






