Schizofreniczna deklaracja Morawieckiego w sprawie aborcji. Jest za, a nawet przeciw...

Mateusz Morawiecki udzielił krótkiego wywiadu Wirtualnej Polsce, w którym odpowiedział na pytania o największe błędy – swój własny i PiS-u z okresu sprawowania rządów.
Pierwsza kwestia, do której odniósł się były premier w rządzie PiS-u, brzmiała: „Mój największy błąd, gdy byłem premierem”. Już w tym punkcie padła kuriozalna odpowiedź, ponieważ Morawiecki nie zdecydował się odnieść do żadnego ze swoich błędów (Polski Ład, KPO, zamordyzm covidowy i kupienie nikomu niepotrzebnych preparatów od Big Pharmy, za które Polacy płacą do dziś.
Zamiast elementu autorefleksji były szef rządu zaproponował zabieg erystyczny, w ramach którego za „swój” największy błąd uznał... błąd Jarosława Kaczyńskiego.
- Tolerowanie tej podległej prezesowi Prawa i Sprawiedliwości propagandy telewizyjnej, która tak wielu ludzi od nas odstręczyła – powiedział.
Jeszcze bardziej osobliwa, a przynajmniej sprzeczna wewnętrznie, okazała się jego deklaracja, gdy usłyszał pytanie o „błąd, który kosztował PiS przegraną w 2023 roku”.
W pierwszej części wypowiedzi Morawiecki uznał, że błędem, który zaważył na odsunięciu PiS od władzy nie było zrujnowanie gospodarki i dorobku Polaków przez politykę lockdownów czy też zuchwała pycha, z jaką jego ówczesna partia rozszerzała kontrolę władzy nad życiem obywateli, ale... stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny faktu, że polska Konstytucja chroni życie każdego Polaka.
- Wymuszenie na Trybunale Konstytucyjnym zajęcia się sprawą aborcji. Tamten kompromis był rzeczą, którą trzeba było pozostawić, chuchać i dmuchać na niego – usłyszeliśmy w Wirtualnej Polsce.
Następnie, na jednym oddechu, jakby nigdy nic, Mateusz Morawiecki dodał: Mówię to, chociaż jestem jednoznacznym przeciwnikiem aborcji jako takiej.
Źródło: X / Wirtualna Polska
oprac. FO






