Skandal we Włoszech. Pogrzeb buddystki w kościele, śpiewano mantrę, proboszcz chwalił Buddę

budd.jpg
pixabay.com

W parafii św. Marcina w Como we Włoszech odbył się pogrzeb... buddystki. Kobietę wyznającą fałszywy kult pożegnali inni buddyści, wyśpiewując z ambony mantrę. Proboszcz... chwalił Buddę.

Skandal wydarzył się w parafii San Martino a Rebbio w Como na północy kraju. 20 sierpnia odbyła się tam uroczystość pożegnalna 59-letniej Marty Pezzati. Kobieta wyznawała buddyzm. Do kościoła zaproszono w związku z tym dwóch jej współwyznawców, którzy z ambony odśpiewali buddyjską mantrę. Na miejscu były obecny proboszcz ks. Giusto Della Valle. Jak podaje portal "La Nuova Bussola Quotidiana", to duchowny dobrze znany z zaangażowania na rzecz migrantów.

Proboszcz, podobnie jak inny obecny na miejscu ksiądz, mieli szaty liturgiczne. Całość nie była jednak ani Mszą świętą, ani nabożeństwem - raczej quasi-duchowym pożegnaniem zmarłej. Buddyści mieli wybrać właśnie ten kościół na miejsce uroczystości, bo współpracowali wcześniej z proboszczem pełniąc dzieła charytatywne. 

Sam proboszcz przekonywał, że zmarła Maria Pezzati szukała Boga "na każdej możliwej drodze", a ostatecznie znalazła Pana "w Buddzie, w Oświeconym, który przez wieki oświetlał drogę tak wielu ludziom". Kapłan przekonywał, że ważne jest zagłębiać się "w korzenie swojego bytu". 

Całe wydarzenie ewidentnie można zakwalifikować jako zakrawające na herezję indyferentyzmu religijnego. Mogłoby się wydawać, że nie ma żadnego znaczenia, czy wyznaje się religię katolicką, czy też buddyzm, bo "wszystkie drogi prowadzą do Boga". Taką postawę papieże potępiali wielokrotnie jako niezwykle poważny błąd doktrynalny. Zbawienie, uczy Kościół katolicki, jest możliwe tylko poprzez Jezusa Chrystusa w Kościele katolickim.

Jak podał cytowany włoski portal, nie ma jak dotąd żadnej reakcji ze strony władz diecezji. 

Źródło: La Nuova Bussola Quotidiana

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: